Na terenie powiatu gryfińskiego znajduje się najmniej 228 uchodźców wojennych z Ukrainy. Towarzyszą im łzy i obawa o bliskich, którzy walczą na froncie
Należy spodziewać się, że w kolejnych dniach ukraińska społeczność gminy rozrośnie się o kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset osób. Dlatego też wciąż aktywny jest specjalny formularz, dotyczący m.in. udostępnienia lokalu mieszkalnego, który gmina Gryfino zamieściła na swojej stronie (TUTAJ).
Osoby, które zdecydują się na ten krok, muszą mieć świadomość powagi sytuacji i czerpać z doświadczeń gryfinian już teraz goszczą u siebie ukraińskie rodziny.
- Po ponad tygodniu mogę powiedzieć, że to huśtawka emocjonalna. Po tym, jak 24-letnia Lana, jej mała córeczka i 15-letnia siostra dotarły bezpiecznie do Gryfina zapanowała euforia. Cieszyły się, że wszystko jest dobrze, ale po kilku dniach pojawiły się pierwsze łzy i poważny kryzys. Lana dowiedziała się, że jej mąż został skierowany do służby wojskowej. Pochodzą z Drohobycza, to niedaleko Lwowa, więc nie poszedł walczyć na front, tylko do rezerwy. Lana ciągle boi się jednak o ukochanego. Wczoraj była u nas psycholog – przyznaje nasza czytelniczka, która od kilkunastu dni gości rodzinę z Ukrainy.
Więcej w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze