Reklama

Młody kot uwięziony na drzewie. Kto go ściągnie?

Od środy na drzewie przy ul. Łużyckiej, tuż przy sklepie Autoland, przebywa kilkumiesięczny kot. Nie potrafi z niego samodzielnie zejść. Jak się okazuje, kwestia udzielenia mu pomocy wcale nie jest taka łatwa...

- Wczoraj dzwoniłam do straży pożarnej. Powiedzieli, że to koszt 1000 zł - mówi jedna z kobiet z okolicznych sklepów.

Absolutnie zaprzecza temu komendant straży pożarnej w Gryfinie.

- Nikt nie mógł powiedzieć, że to koszt 1000 zł - mówi komendant PSP Gryfino Andrzej Prokopski, dodając, że nie zostali precyzyjnie poinformowani o tej sytuacji, a co jakiś czas interweniują w przypadkach kotów z alpinistycznymi zapędami.

Również inni przedsiębiorcy próbowali pomóc kotu, prosząc o interwencję inne służby. W straży miejskiej dowiedzieliśmy się, że pracownicy gminy wiedzą o tej sprawie i podjeli już działania mające na celu sprowadzenie zwierzęcia na ziemię. Gdy straż pożarna odmówiła interwencji w tej sprawie, gmina zleciła interwencję do PUK. Wkrótce pracownicy gminnej spółki mają pojawić się na miejscu z wysięgnikiem. Liczymy, że pomoc dla przestraszonego stworzenia nadejdzie w porę.

Reklama

Akcja ta przekreśla również stereotyp strażaków udzielających bezinteresownej pomocy kotom na drzewach. Z tego typu problemami najwyraźniej musimy zgłaszać się do innych osób.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama