W sobotnie przedpołudnie naszą uwagę zwróciła nieduża grupa młodych panien w strojach przypominających harcerskie, która przycupnęła sobie w cieniu nieopodal ronda Powstańców Warszawskich.
Kiedy zagadnęliśmy je co robią w naszym mieście, najpierw zapanowała konsternacja, a po chwili jasnym stało się, że mamy do czynienia z cudzoziemkami. Szybko przeszliśmy na angielski i ku obopólnej uciesze ucięliśmy sobie małą pogawędkę.
Okazało się , że nasze rozmówczynie pochodzą z niedużej miejscowości z okolic Antwerpii i w rzeczy samej są skautkami. Do Polski dostały się samolotem, by zwiedzać nasze okolice już w ramach pieszych wędrówek – w końcu jak na harcerzy przystało. Do Gryfina maszerowały ze Szczecina przez Puszczę Bukową. W planach mają jeszcze podróż pociągiem do Berlina i zwiedzanie stolicy Niemiec.
W Gryfinie bardzo zdumiewa je liczba psów, odniosły wrażenie, że ma je tutaj prawie każdy. Wrażenie robią też inaczej wyglądające sklepy, polskie pieniądze i zieleń. Bogactwo polskiej przyrody było głównym powodem, dla którego właśnie do nas przyjechały na obóz. Nieco wyszliśmy przed szereg, kiedy roztoczyliśmy przed młodymi Belgijkami wizję magii Krzywego Lasu, o którym nie słyszały. Jednak, kiedy dołączyły do nas, robiące uprzednio zakupy w Biedronce, liderki i opiekunki grupy okazało się, że miała to być niespodzianka dnia… Także, grzecznie przeprosiliśmy za spalenie tematu i kontynuowaliśmy naszą pogawędkę. Przy okazji jedna z liderek podzieliła się uwagą, że ponoć trudno do Krzywego Lasu trafić… Cóż, Stanisław Bareja w Gryfinie jest wiecznie żywy!
Z racji miejsca, w którym się spotkaliśmy nie omieszkaliśmy zapytać, czy wiedzą co to za symbol (logo) figuruje na środku ronda. Okazało się, że nie wiedzą, ale nie odebraliśmy tego za nietakt, bo ciekawe ilu polskich piętnastolatków zna historyczną symbolikę obecną w historii Belgów? W każdym razie o samym Powstaniu Warszawskim słyszały.
Dopytaliśmy jeszcze o miejsce, w którym spędziły w Gryfinie noc. Warunki gryfińskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji okazały się wystarczające, choć po ich minach można było odnieść wrażenie, że te warunki określiłyby raczej mianem iście polowych.
Na koniec grzecznie się pożegnaliśmy, dziękując za wizytę i życząc spokojnych i udanych wędrówek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze