O drugiej kolejce GLHA opowiada Rafał Pasternak
Drugą kolejkę, o godzinie 10.00, otworzył mecz PGE z Agmą. Pierwsze minuty to nieśmiałe zaczepne akcje obu drużyn, przy czym te Agmy stwarzały większe zagrożenie. Defensywa "Elektrownianych" broniła się skutecznie do 11minuty, kiedy to wynik otworzył Korczyński Konrad.
Na tyle rozkojarzyło to obrońców, że już po chwili mieliśmy trzybramkową przewagę Agmy. Dla PGE jedyną bramkę w pierwszej połowie zdobył Prostak Filip. W drugiej części spotkania szybko zaatakowali gracze Agmy skutkujące kolejnym trafieniem Korczyńskiego. Wynik 4-1 to przewaga dająca oddech i prowadzący kontrolując grę nie ryzykowali w swych poczynaniach. Gdy Jacek Klimas zdobył drugą bramkę dla PGE, wlało to nieco wiary, lecz skutecznie grająca tego dnia ekipa Agmy potrafiła ugasić ten zapał.
Przez dłuższą część gry znów oglądaliśmy pozycyjne próby zaskoczenia przeciwnika nieskutkujące żadną zdobyczą bramkową. Gdy zdawało się ze wynik nie ulegnie już zmianie ostatnie ciosy wyprowadzili Mateusz Nikitiński i po raz trzeci Korczyński Konrad ustalając wynik spotkania na 6-2.
Drugi mecz tego dnia to debiutanci naszej ligi Młode Gwiazdy w starciu z Przełomem Tywicą. Najmłodsza ekipa w naszych zmaganiach tydzień temu otrzymała lekcje gry od wicemistrza poprzedniej edycji przegrywając wysoko bo 1-10, ale już od początku dzisiejszego spotkania widzieliśmy ze wyciągnęli z niej wnioski. Gra była ostrożniejsza, mniej chaotyczna. Wyklarował się też widoczny podział na pozycjach, szczególnie tych obronnych.
Mimo poukładanych formacji i wysokiej koncentracji zawodników Przełomowi raz udało się znaleźć drogę do bramki. Drugie połowy bardzo często bywają prawdziwym sprawdzianem kondycji. Szybkie przenoszenie gry pod bramkę przeciwnika i kolejne powroty po utracie piłki kosztują wiele energii, a jej brak sprawia ze przeciwnik łatwiej dochodzi do sytuacji strzeleckich. To element nad którym muszą jeszcze popracować zawodnicy Gwiazd, bo końcówka należała do Tywicy.
O swojej skuteczności przypomniał nam Konrad Radyk, zapisując się w protokole dwoma trafieniami. Wspomnieć należy, że ofensywni gracze debiutantów mieli swoje sytuację. Niektóre na pograniczu tych zwanych stuprocentowymi, lecz dziś również zabrakło odrobiny szczęścia.
Meczem kolejki uznawać można było pojedynek z godziny 12.00. Mistrz Cyk Cyk kontra Odra Gryfino. Obie ekipy z wygranym meczem w pierwszej kolejce i apetytem na kolejne 3 punkty.
Już w drugiej minucie wynik otworzył najskuteczniejszy strzelec w historii GLHA, Grzegorz Kaniecki. Na odpowiedź czekaliśmy niecałe dwie minuty, a wyrównał nie kto inny jak wicelider historycznej klasyfikacji strzelców - Patryk Klimuk.
To tylko podrażniło ekipę z Bań i zmotywowało ją na tyle, że po chwili ponownie Kaniecki następnie Sikorski dorzucili po trafieniu. Cyk Cyk to ekipa doświadczonych graczy. Przy prowadzeniu czekają tylko na okazje pozwalając przeciwnikom prowadzić grę. Tak było do końca pierwszej odsłony.
Widzieliśmy grę pozycyjną ozdobioną pojedynczymi strzałami, które na obydwu bramkarzach nie robiły większego wrażenia. Początek drugiej połowy to rzucenie wszystkich sił Odry w grę na połowie przeciwnika. Po jednej z akcji pada bramka kontaktowa dającą nadzieję gryfińskiej ekipie, lecz kilka sekund później drugi raz na listę strzelców wpisuje się Patryk Sikorski.
4-2, w szeregach Odry chwile zwątpienia i widoczny kryzys kondycyjny. Zamieszanie przy zmianach sprawia, że przez kilka chwil bez posiadania piłki gracze Odry bronią się w osłabieniu. Chwilę później podobny scenariusz, lecz wciąż bez konsekwencji. Po nerwowych zaczepkach w 33 minucie sędzia na ławkę kar deleguje po jednym z graczy obu ekip. Na placu gry wciąż walka, kontry, straty i powroty.
Cyk cyk na 2 minuty przed końcem zepchnięte do głębokiej defensywy. Defensywy, którą przebić może tylko strzał z dystansu. Takim strzałem Bartosz Piotrowski dorzuca trzecie, a Paweł Mróz czwarte trafienie Odry.
40sekund do końca, jedną z ostatnich akcji tego spotkania zawiązują gryfińscy gracze. Nie inaczej jak znów mocnym strzałem z dystansu swej szansy szuka Mróz. Niesamowity przed tygodniem Dawid Kaniecki kapituluje po raz piąty, a gracze Odry dopisują trzy punkty w tabeli.
Drugą kolejkę o godz. 13.00 zamyka mecz Wranglera z FC Beer-Mixem. Na ławkach niespodzianki. Zazwyczaj liczny skład FC Beer-Mix dziś tylko z jednym rezerwowym, u Wranglerów zaś nowe twarze: Sobina Michał i Pulka Filip.
Początek bez błędów i nerwowych zagrań. Obie ekipy z planem na spokojne przejecie inicjatywy. Obie skutecznie ucinające próby wejścia w pole karne. Prowadzenie Wranglerowi daje silny strzał Adriana Stasiowskiego. Kolejne minuty to wciąż skuteczna gra na wysokości pól karnych. Po jednej z szybkich wymian wyrównanie daje bramka Volodymira Skorokhoda.
Drużyna ukraińska rozpędza się i w ciągu kolejnych 4 minut Volodymir kolekcjonuje hat-tricka. Odpowiedz Wranglera to bramka kontaktowa w ostatniej minucie pierwszej części gry. Początek drugiej to fenomenalne wejście Filipa Pulki. Ten debiutując w rozgrywkach, w ciągu 52 sekund kolekcjonuje dublet dając tym samym prowadzenie kowbojom.
Niestety dalsza część gry nie jest już tak szczęśliwa dla legendarnej drużyny GLHA. Stan gry wyrównany zostaje po upływie zaledwie kilku minut, a po serii nieudanych interwencji na linii obrony Fc Beer-Mix wychodzi na prowadzenie, które z czasem się powiększa. Wynik na 9-5 ustala najskuteczniejszy na tą chwile w lidze Skorokhod kolekcjonując łącznie w dwóch kolejkach 6 bramek.
Po dwóch kolejkach dwie ekipy z kompletem punktów, liderem drużyna Fc Beer-Mix posiadająca od Odry lepszy bilans bramkowy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze