- Większą pomoc uzyskaliśmy również z gryfińskiego urzędu, co nie zawsze było regułą - mówi Mateusz Woźniakowski, z którym podsumowujemy 32. Gryfiński Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy
Rozmawiamy w czwartkowy wieczór, prawie dwa tygodnie od finału WOŚP. Akcentuję to, bo dopiero dzisiaj poznaliśmy kwotę, którą udało się wam zebrać.
M. Woźniakowski: Było co liczyć, bo mieszkańcy gminy znów spisali się na medal! Po podliczeniu całości, a mam tu na myśli licytację podczas finału, licytację internetowe, puszki, terminale, e-skarbonki i euro, wyszła nam kwota 203 004 zł i 70 gr.
Do rekordu trochę zabrakło, ale jak mówiłeś w zapowiedzi na naszych łamach, nie rekord był celem.
- W poprzednim roku Gryfino zebrało 207 tys. zł, więc kwoty są na podobnym poziomie. Cały nasz sztab zebrał się, by wspomóc fundację i wspólnymi siłami sprawić, by sprzęt w szpitalach był coraz lepszy. Nie chodziło nam więc o bicie rekordów. Bylibyśmy zadowoleni ze 100, a nawet z 50 tys. zł.
Jak gryfiński finał WOŚP wyglądał „od kuchni”?
- Drzwi przed nami otworzyło wiele instytucji, które w ostatnich latach nie wspierały WOŚP. Polityka, względem naszego wydarzenia, była jaka była. Poprzedni rząd nie pozwalał instytucjom rządowym grać razem z orkiestrą. W tym roku było pod tym względem inaczej. Bez zbędnego, złego ciśnienia, a nawet z dużym wsparciem.
Cały wywiad, wraz z kwotami uzyskanymi przez sztaby z powiatu gryfińskiego, znaleźć można w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze