28-letni gryfinianin podzielił się radosną wiadomością. Jest już po konsultacji medycznej i wkrótce pozbędzie się swojej największej dysforii
- Urodziłem się jako Maja, ale tak naprawdę Mai nigdy nie było. Przynajmniej nigdy nie istniała dla mnie. Nosiłem to imię, wiedząc, że zupełnie nie pasuje. Pasowało do ciała, ale ono również nie było moje... Świadomość tego, że nie jestem dziewczyną miałem od zawsze, tylko nie potrafiłem go nazywać. Teraz już wiem. Słowo, którego tak długo szukałem, to transpłciowość – opowiadał na naszych łamach w jednym z grudniowych wydań.
Żyć zgodnie z płcią odczuwaną (w jego przypadku męską) postanowił na przełomie marca i kwietnia ubiegłego roku. Jak tłumaczył, w jego życiu nie wydarzyło się wówczas nic szczególnego.
- Nie było żadnego przełomowego momentu, wydarzenia które zmieniło moją percepcję. Po prostu. Nie miałem już siły, by dalej ukrywać jaki jestem. Nie mogłem dłużej żyć w ten sposób – mówił, rozpoczynając opowieść o drodze, którą przeszedł w kolejnych miesiącach.
Zaczął od tranzycji społecznej. Jako pierwszej, o swojej transpłciowości, powiedział Gosi, z którą spotyka się od sześciu lat. Później byli rodzice („To mama wybrała moje nowe imię. W ten sposób stałem się Mateuszem”), siostry, koledzy i koleżanki z pracy, a za pośrednictwem naszej gazety wszyscy mieszkańcy regionu. Mateusz Skalniak poprosił ich o pomoc w pozbyciu się swojej największej dysforii.
- To określenie opisujący stan dyskomfortu, niepokoju, cierpienia. Dysforię wywołują różne rzeczy: patrzenie na siebie w lustrze, tembr głosu, imię które widnieje w dokumentach. W moim przypadku największy problem powodują jednak piersi, których chciałbym się pozbyć – przyznawał, prosząc o wsparcie w zebraniu pieniędzy na nierefundowaną operację.
- Ważna jest dla mnie każda złotówka, bo każda złotówka przybliży mnie do normalnego funkcjonowania. Jestem transpłciowym chłopakiem, który pragnie żyć we właściwym ciele. Codziennie myślę o chwili, gdy stanę przed lustrem, zobaczę swoją klatkę i z wielkim uśmiechem, dumą oraz poczuciem ulgi będę mógł powiedzieć, że nareszcie moje ciało, o którym marzyłem, staje się takie, jakie być powinno. A od dwudziestu ośmiu lat powinno być męskie – mówił nam dwa miesiące temu.
Mateusz jest już po wszystkich konsultacjach, w tymrównież po konsultacji do operacji. Odbył ą w Poznaniu, w klinice Solumed, u
dra Dydymskiego, który specjalizuje się w tego typu operacjach. Poznał też termin.
- Termin najlepszej operacji ustalony! 28.03.2023r. Jestem ogromnie wdzięczny za każde dotychczasowe wsparcie. Jednak nadal trochę brakuje do celu. Każda złotówka jest dla mnie ważna. Więc jeśli tylko możesz wesprzyj – napisał na stronie zbiórki, która stanęła w miejscu.
Aktualnie licznik zatrzymał się na 10 tys. zł, podczas gdy potrzebna jest dwukrotnie większa kwota. Wspomóc Matiego można TUTAJ.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze