- Do Chorzowa jechałam nastawiona na walkę o brązowy medal. W optymistycznym wariancie po srebro - mówi mistrzyni kraju U-18 z Widuchowej
Medal jest ciężki, czy lekki?
M. Mlak: Leciutki (śmiech)
Nawet biorąc pod uwagę, ile kosztowało cię jego wywalczenie?
- W tym kontekście jest bardzo ciężki. Wywalczenie mistrzostwa kraju kosztowało mnie bardzo wiele.
Blisko medalu mistrzostw Polski byłaś już przed rokiem.
- Wtedy zakończyłam OOM na czwartej pozycji. Do podium zabrakło niewiele, ale nie byłam załamana. Nie liczyłam wtedy na medal. Czwarte miejsce wśród juniorek młodszych w kraju było naprawdę satysfakcjonujące i dało mi motywację do pracy na cały kolejny rok. Wtedy dopiero zaczęłam marzyć o tym medalu.
Czego zabrakło ci rok temu, a „zagrało” w tym?
- Rok temu zabrakło trochę doświadczenia, odpowiedniego nastawienia do walki oraz również umiejętności.
Na OOM nie jechałaś jednak wcale w lepszej pozycji, niż poprzednio. Przed zawodami miałaś „dopiero” szósty wynik w kraju, nie byłaś faworytką.
- Racja, jechałam z szóstym rezultatem, ale też ze świadomością, że stać mnie na więcej. Wynik, na podstawie którego stworzony był ranking, zrobiłam w trudnych dla mnie warunkach, zmęczeniu oraz przy nie najwyższej formie. Wiedziałam więc, że stać mnie na więcej.
Nawet na złoto?
- Do Chorzowa jechałam nastawiona na walkę o brązowy medal. W optymistycznym wariancie po srebro. Złota nie brałam pod uwagę. Wydawało się to tylko największym marzeniem, praktycznie nie do zrealizowania.
Cały wywiad znajduje się w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W sporcie osiągnięcie niemożliwego jest najpiękniejsze. Brawo Martynko????????

W sporcie osiągnięcie niemożliwego jest najpiękniejsze. Brawo Martynko????????