Pomysłem było przywrócić centrum Gryfina księgarnię. To już trzecia, łącznie z dwoma szczecińskimi pod tym szyldem. Mariusz Łopatkiewicz swoje doświadczenie zdobywał prowadząc antykwariat. Z jego pomysłów szczególnie zadowoleni będą rodzice dzieci w wieku szkolnym. Rozmawiamy z wyjątkowo sympatycznym właścicielem jedynej na starym mieście księgarni.
Rok szkolny tuż tuż. Zapraszamy do lektury wywiadu, który zainteresuje rodziców, młodzież szkolną oraz miłośników literatury. Nasz rozmówca prowadzi jedyną w centrum księgarnię, która mieści się przy ul. Bolesława Chrobrego 22a. W sprawach związanych z asortymentem i zamówieniami można do pana Mariusza dzwonić pod nr tel. 730 081 591. Na łamach Gazety Gryfińskiej ukazał się 7 sierpnia, teraz prezentujemy go naszym internautom.
Skąd pomysł na księgarnię w Gryfinie?
- Prowadząc księgarnie również w Szczecinie spotykaliśmy ludzi, którzy przyjeżdżali z Gryfina z żalem, że tam nie można nic kupić i ostatecznie po np. podręczniki i tak musieli jechać do Szczecina. Zainspirowało to nas, by kolejny nasz oddział otworzyć właśnie u was.
Gdzie mieszczą się pozostałe dwie księgarnie?
- Na os. Słonecznym i na Zawadzkiego. Być może w obecnym kształcie rozmiary lokalu w Gryfinie nie robią wrażenia, ale z pewnością każdy zaspokoi u nas swój czytelniczy głód. Bardziej wyrafinowane potrzeby również spełniamy. Wszystko jest jedynie kwestią czasu i zasobności portfela.
Jak długo czeka się u was na świeżo wydaną nowość, której akurat nie ma w sklepie?
- W przypadku pozycji, które są na rynku - od jednego do maksymalnie trzech dni. Nie ograniczamy się jedynie do tego, co jest na rynku.
Jak to?
- (śmiech) Naszym klientom oferujemy także pozycje, których w sklepach już nie ma. Mówię o książkach z rynku wtórnego, wydawnictwa nawet sprzed 10 lat.
Używane?
- Dokładnie. Wywodzimy się z antykwariatu, który w naszych początkach prowadziliśmy w Szczecinie. Nadal korzystamy z możliwości, które to stwarza. Także w Gryfinie można u nas nabyć książki, które były już używane. Chodzi o dobre tytuły sprzed lat, których nie można już kupić w tradycyjnych księgarniach.
PODRĘCZNIKI
Wrzesień zbliża się wielkimi krokami. Gorączka związana z podręcznikami zaraz się zacznie.
- W Gryfinie ludzie przyzwyczajeni są do tego, że książki trzeba zamawiać. U nas nie ma takiej potrzeby. Wszystkie potrzebne książki mamy na miejscu u siebie.
Książki do podstawówki są dotowane.
- Nie licząc dotowanych książek z podstawówki, których uczniowie nie kupują, mamy książki do zerówki, do religii, do nauki języków itd. Wszystko, co nie jest dotowane i wymaga uzupełnienia – mamy to. Mamy spisy podręczników z każdej szkoły, także niezorientowany rodzic może do nas przyjść w ciemno.
Czyli, że te podręczniki już tu są?
- Już czekają. Nie zwlekajmy do końca sierpnia. Unikniemy tym samym kolejki, bądź sytuacji że dla kogoś nie wystarczy i trzeba będzie chwilę zaczekać. Dołożymy starań, żeby tak nie było.
A książki do liceum?
- Idziemy tropem, który przetestowaliśmy z powodzeniem w Szczecinie. U nas można nie tylko nabyć używane podręczniki, ale też sprzedać swoje, z których już nie będziemy korzystać, a są jeszcze aktualne. Można zaoszczędzić nawet połowę kwoty, jaką wydamy na nowy podręcznik.
Świetna opcja.
- Nie każdemu potrzebne są nowe podręczniki, a możemy sporo zaoszczędzić. Z używanych podręczników możemy nauczyć się tak samo. Zwłaszcza że po dwóch tygodniach szkoły te nowe często wyglądają tak, jak te używane. W tym miejscu muszę wspomnieć o możliwości zakupu kompletu okładek do wszystkich niezbędnych podręczników szkolnych. Odradzam te z marketów, w większości przypadków są kupowane na oko. U nas kupimy okładkę pod każdy konkretny tytuł.
Czy w sprawie zamówień trzeba przyjść, czy można do ciebie dzwonić?
- Nie trzeba biegać po mieście. Można napisać do nas na Facebooku, można napisać maila itd. Na wszystkie wiadomości w miarę szybko odpowiadamy. Tą drogą książki można też u nas zamawiać. Wtedy smsem, bądź telefonicznie powiadomimy, że książka czeka już w sklepie na odbiór. Czasy są ciężkie, o klienta trzeba walczyć. Chcemy zapewnić mu maksimum komfortu.
Internet robi swoje.
- Kanały dystrybucji zmieniają się, to prawda. Internet, markety, książki są w Biedronkach, czy na stacjach benzynowych. Harrego Pottera można było kupić nawet w warzywniakach. Tradycyjnym księgarniom jest trudniej. Pamiętajmy jednak, że internetowa oszczędność bywa pozorna.
Koszt przesyłki…
- Koszt przesyłki, produkt niezgodny z zamówieniem, wydłużający się czas oczekiwania na przesyłkę, zwłaszcza w gorących okresach – to wszystko rzuca inne światło na taką metodę zakupów. Prozaiczna sytuacja z kupnem książki na prezent: w sytuacji, kiedy dziecko otrzymują tytuł, który już posiada, bez problemu można ją u nas później wymienić. W internecie tak to nie działa.
Przede wszystkim na twoja korzyść przemawiają bliskość, możliwość zobaczenia, dotknięcia towaru, a przy okazji uniknięcia tłoku w centrach handlowych.
- To nie ulega wątpliwości.
W Gryfinie działasz od maja. Lokalizację masz dobrą. Jesteś w sumie jedyną księgarnią na starym mieście. Jak oceniasz ten czas, nasz rynek itp.?
- Gryfino ma duży potencjał. Wielu klientów wręcz dziękuje mi za to, że stworzyłem im taką możliwość. To krzepiące. Z pewnością księgarnia w tym miejscu ma sens.
Gołym okiem widać, że twoja oferta nie ogranicza się jedynie do książek.
- Tak. Mamy wszystko, co wiąże się w wyposażeniem szkolnym: plecaki, tornistry, piórniki, zeszyty, worki na buty, bidony i pojemniki na drugie śniadania itd. Do wyboru, do koloru. Wszystko, co jest w szkole potrzebne.
No i sporo upominków.
- Owszem. Gry, puzzle, zabawki, nietuzinkowe gadżety, kartki okolicznościowe. Jeśli mały człowiek jest zaproszony na urodziny kolegi, bądź koleżanki, to jest naturalne miejsce by taki prezent zdobyć (śmiech). Mamy wszystko – od prezentu, po ładne opakowanie, torebkę. Mamy też artykuły wyposażenia wnętrz np. zawieszki, tabliczki pamiątkowe, anioły ceramiczne, figurki drewniane i ceramiczne, acesoria do decoupage’u, do rękodzieła.
Jak to wygląda cenowo?
- Średnia półka. Z pewnością adekwatne do jakości. Nie sprzedaję tandety. Bazujemy na sprawdzonych markach, produktach z atestami, dobrze wykonanych. Nie będziemy ścigać się ze sklepami „wszystko za 5zł”, w których dominuje chiński chłam. Odnośnie cen książek, jestem otwarty na dialog. Jeżeli ktoś znalazł daną pozycję taniej w internecie, możemy o cenie rozmawiać, przybliżyć jego oczekiwaniom. Tych stałych honoruję dodatkowo systemem rabatowym, kartą klienta. Punkty, które się kumulują zamieniamy na realne pieniądze. Poza tym… wspierajmy lokalnych przedsiębiorców. Te pieniądze zostaną u nas, na miejscu.
Na koniec pytanie o aktualne bestsellery?
- Na rynku szczecińskim króluje Leszek Herman i jego „Sedinum”. Obowiązkowa lektura dla każdego związanego ze Szczecinem. Ciekawe wątki historyczne i sensacyjne w stylu historical fiction. Miłośników Dana Browna i „Kodu Leonarda da Vinci” z pewnością nie zawiedzie. Polecam także jego najnowszą książkę „Biblia diabła” o pomorskich czarownicach. Książka sprzedaje się wybitnie dobrze. Poza tym „Dziewczyny z Dubaju” o szemranych prowadzeniu się polskich celebrytek, czy słynni „Bieguni” Olgi Tokarczuk. Każdy znajdzie coś dla siebie, zapraszam!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze