Wspólnie wychowują niepełnosprawnego syna. W czerwcu 2022 r. doszły im kolejne troski. Krzysztof doznał udaru pnia mózgu. Kosztowna rehabilitacja jest finansowo nieosiągalna dla ich rodziny. Dlatego ponownie proszą o pomoc
- Kiedyś byliśmy prawie zupełnie normalną rodziną. Piszę prawie, ponieważ od 21 lat wspólnie z mężem wychowujemy niepełnosprawnego syna. Jakub ma dziecięce porażenie mózgowe, nigdy nie będzie osobą samodzielną, zawsze będzie potrzebował pomocy. Do tamtego dnia radziliśmy sobie.....Mąż zajmował się Kubą ja pracowałam. Niestety jeden dzień zaważył na całym naszym życiu. Chcąc nie chcąc stałam się opiekunem dwójki niepełnosprawnych facetów - mówi jego żona.
Krzysztof w czerwcu zeszłego roku przeszedł niedokrwienny udar pnia mózgu. Najgorszy z możliwych.
- Przez nieudolność lekarza z naszego powiatowego szpitala udar został rozpoznany dopiero trzeciego dnia po pojawieniu się objawów. Oczywiście diagnoza została postawiona już w innym szpitalu.Okno terapeutyczne to cztery godziny, więc tak późne rozpoznanie zamknęło drzwi lekarzom, którzy tak naprawdę uratowali mężowi życie. Ale na zatrzymanie tego, co już się stało, było za późno. Gdyby od razu zostało wdrożone leczenie najprawdopodobniej udar nie zostawiłby śladu, ale po takim czasie to nie było możliwe - opowiada Joanna Giernatowska.
- Krzysztof ma dysfagie - czyli problemy z przełykaniem oraz dysartię (zniekształcony głos przez porażenie krtani). Przez kilka miesięcy posiłki podawał sobie przez sondę. Dzięki intensywnej rehabilitacji dziś jest w stanie zjeść zupę z małymi kawałkami warzyw i mięsa, banana czy maliny.
Szalejący błędnik nie pozwala na prowadzenie normalnego trybu życia, są chwile, gdy mózg zwyczajnie się wyłącza i nie pozwala na nic poza snem - czytamy na stronie zbiórki.
Następnym problemem, z którym się boryka, jest przeczulica prawej strony ciała.
- Towarzyszy mu ciągłe uczucie palenia, mrowienia lub zimna. To jego codzienność. W nocy dają o sobie znać bóle neuropatyczne pochodzenia obwodowego - dopowiada nasza rozmówczyni.
Krzysztof został uznany przez ZUS oraz PCPR za osobę całkowicie niezdolną do pracy.
- Jedyną szansą na powrót do jako takiej sprawności to ciągła rehabilitacja: fizjoterapia, neurologopeda i neuropsycholog. Nie liczymy już na cud ale marzymy o dniu kiedy Krzysztof będzie mógł zjeść normalny posiłek i wyjść sam choćby do sklepu na drugim końcu osiedla. Teraz wychodzi tylko i wyłącznie pod opieką drugiej osoby. Niestety rehabilitacja którą oferuje NFZ to śmiech na sali. Na konsultacji z fizjoterapeutą dostaliśmy propozycje 30 minut fizjoterapii oraz dwa zabiegi po 6 minut przez 10 dni.
Czasem mam wrażenie, że Krzysztof po prostu za dobrze wygląda, jak to ktoś powiedział, co to za udar jak go nie powykrzywiało, ale wierzcie mi. To tylko pozory a wszystko dzieje się głowie. Na tą chwilę kończą się nam fundusze na kolejne godziny terapii, a bez nich Krzysztof nie pójdzie dalej.
Marzymy o wyjeździe na turnus rehabilitacyjny w ośrodku "Neuron" w Małym Gacnie. Jednak koszt 14 dniowego turnusu to 10 350 zł - wylicza Joanna Giernatowska.
Dlatego prosi o pomoc. Wspierać Krzysztofa w jego walce można TUTAJ.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze