O Nowym Ładzie rozmawiamy z Anną Wyrwicz, prowadzącą w Gryfinie biuro rachunkowe Complex
Często pani przeklina?
A. Wyrwicz: Nie. Prawie wcale.
Pytam o to, bo wiele osób z pani branży nerwowo reaguje na ostatnie zmiany w systemie podatkowym.
- Owszem, może jestem przez to nieco bardziej poddenerwowana, ale mam inne metody wyładowania swojej ekspresji.
Często spotykam się z opiniami, głównie płynącymi od księgowych, że wiele zapisów jest wciąż nieprecyzyjnych, w dodatku pojawiają się różne interpretacje i co rusz są jakieś zmiany.
- Zgadza się. Mamy nie tylko nowy zakres obowiązków, który spadł na nas trochę jak grom z jasnego nieba, ale przede wszystkim mieliśmy bardzo krótki czas na zaznajomienie się z tak dużą liczbą nowych przepisów. Szkolenia w tym zakresie trwają praktycznie non-stop. Generalnie te przepisy nie są łatwe i zrozumiałe dla zwykłego przedsiębiorcy. Jest to duża rewolucja w przepisach.
Pani zdaniem tak szerokie zmiany w Nowym Ładzie zostały wprowadzone zbyt szybko?
- Oczywiście, że tak. W ogóle prawie nie było vacatio legis (okres między publikacją aktu prawnego, a jego wejściem w życie – dop. red.). Mieliśmy zaledwie kilka tygodni na zaznajomienie się z tak potężną liczbą zmian aktów prawnych.
W Nowym Ładzie jest większa kwota wolna od podatku, jest wyższy próg podatkowy. O dziwo, wciąż nie można stwierdzić, kto zyska, a kto straci, co pokazał przykład niektórych nauczycieli i mundurowych.
- Po wypłatach, które już zrobiliśmy, widzimy, że najmniej zarabiający będą teraz zarabiać nieco więcej.
Co z przedsiębiorcami?
- Będą mieli gorzej, bo otrzymali nowe obciążenia i składki, które są inaczej liczone.
Chodzi głównie o fundusz zdrowotny?
- Tak, składka zdrowotna jest wyższa i dodatkowo nie może być - jak wcześniej - odliczona od podatku.
Niektórzy ludzie wciąż nie rozumieją, że znaczące podwyżki dla przedsiębiorców oznaczają znaczący wzrost ich usług lub towarów. Ci, którzy zostaną na rynku, będą musieli to zrobić. I co z tego, że przysłowiowy Kowalski otrzyma w Nowym Ładzie wynagrodzenie wyższe o 100 czy 200 zł, skoro na te same produkty w skali miesiąca wyda kilka razy więcej. Nie jestem ekonomistą, ale w mojej ocenie wysoka inflacja może być dopiero przed nami.
- W eter rzucane są informację, że wiele osób zarobi więcej, ale nie mówi się o tym, że więcej wydadzą. Wszyscy zrozumieją to dopiero po wzroście cen. Do czego to doprowadzi? Nie mam pojęcia. Możliwe, że będzie jakaś straszna inflacja. Oby nie skończyło się to gorzej.
Czyli czym?
- Likwidacją wielu firm. Prości rzemieślnicy już nie są w stanie utrzymać swoich niewielkich zakładów.
Cały, obszerny wywiad z Anną Wyrwicz w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze