Gryfinska.pl - informacje z powiatu gryfińskiego
Reklama

Katarzyna Kotula oskarża trenera Energetyka Gryfino o molestowanie seksualne

Onet opublikował dziś kolejny artykuł, odnoszący się do pracy Mirosława Skrzypczyńskiego w gryfińskim Energetyku. Katarzyna Kotula, dzisiaj posłanka, a trzy dekady temu młoda tenisistka, oskarża dawnego trenera o molestowanie seksualne

Reklama

Mirosław Skrzypczyński to aktualny prezes Polskiego Związku Tenisowego. W latach 90., wspólnie z żoną (wówczas czołową polską tenisistką), przyjechał do naszego miasta, gdzie objął sekcję tenisa ziemnego w Energetyku.

Pod koniec października pisał o tym Onet, zarzucając prezesowi PZT, że pracując w Gryfinie dopuszczał się wobec podopiecznych "przemocy fizycznej i form molestowania seksualnego".

- O traumatycznych wspomnieniach związanych z jego metodami szkoleniowymi rozmawiamy z dwoma byłymi zawodniczkami klubu Energetyk Gryfino, w którym na początku lat 90. pracował Skrzypczyński. Obie – ze względu na przeżytą traumę i strach przed ustosunkowanym w świecie tenisa Skrzypczyńskim – proszą o zachowanie anonimowości - pisał Onet, cytując wypowiedzi:

- Po latach to, co nam robił, bez wątpienia mogę nazwać przemocą i formą molestowania seksualnego – mówi już bardziej spokojna, zdecydowanym głosem. Gdy trenowała w Energetyku, była nastolatką. Najboleśniej wspomina "zaganianie do kantorka": – Do kantorka wołał zawsze tylko jedną dziewczynę, pod pretekstem omówienia elementów, jakie możemy poprawić w swojej grze: forehandy, backhandy, serwowanie, poruszanie się po korcie… Wszystkie wskazówki, które mogłyby nam się przydać – opowiada dziś czterdziestokilkuletnia kobieta. – Zaraz po wejściu do środka, zamykał drzwi. Wszystko, co działo się wewnątrz, pozostawało tajemnicą między nim a zawodniczką. Gdy miałam 14 lat, dotknął mnie po raz pierwszy. Łapał za piersi, pupę, w miejsca intymne… Do dziś pamiętam ten jego śmiech. Traktował to jako dobrą zabawę. Ile razy to zrobił? Po latach większość wspomnień wyparłam. Jestem jednak przekonana, że obmacywał mnie co najmniej kilka razy - dodaje".

Po miesiącu Onet wrócił do tematu, informując, że molestowaną zawodniczką była Katarzyna Kotula.

- Podczas treningów pozwalał sobie — wobec nas, kilkunastoletnich dziewczynek — na obrzydliwe komentarze. Komentował dojrzewanie naszych ciał, krzyczał: "ale masz cycuszki!". Innym razem potrafił powiedzieć, że mamy "fajne tyłki". Chłopców pytał, czy mieliby ochotę nas pomacać. Jedno zdanie powtarzał w kółko, było jego ulubione: "jak kobieta mówi »nie«, to myśli »tak«". Po pewnym czasie te obrzydliwe, seksistowskie teksty stały się normą. Miałyśmy wtedy 13-14 lat. Dziś wiem, że wtedy badał, na ile może sobie pozwolić. Selekcjonował nas i typował na swoje późniejsze ofiary - opowiada gryfińska posłanka.

Jak dodaje, na słowach się nie kończyło.

 

Więcej w jutrzejszym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

 

Reklama

Komentarze (0)

Zaloguj się i dołącz do dyskusji

Logowanie