Reklama

Kałuszanie chcieliby odzyskać Hołd Stanów, który ks. Palica przywiózł do Gryfina w 1945 r.

Pisząc przed rokiem o kałuskich korzeniach Stanisławy Siarkiewicz natrafiliśmy na interesujący reportaż dotyczący gryfińskiego kościoła i związanej z nim historii. Mieszkańcy Kałusza marzą o powrocie obrazu, który po wojnie znalazł się w naszym mieście

To znana historia. Gdy 26 sierpnia 1945 r. ks. Jan Palica postanowił wysiąść na dworcu w Gryfinie, wspólnie z nim pociąg opuścili nie tylko parafianie z Kałusza, ale również wyposażenie tamtejszego kościoła: ławki, chorągwie, baldachim, kryształowy żyrandol zwany „pająkiem”, ornat, świeczniki, monstrancję oraz zwinięty w rulon obraz.

„Hołd Stanów” powstał w 1931 r. spod ręki Stanisława Batowskiego Kaczora, lwowskiego malarza, autora obrazów historycznych, batalistycznych i religijnych, twórcy licznych instytucji oraz ilustracje do książek Henryka Sienkiewicza i Juliusza Słowackiego. „Hołd Stanów” namalował na zamówienie parafii w Kałuszu.

Reklama

- Obraz ten został zakupiony od profesora Stanisława Batowskiego, malarza-malarza we Lwowie, przy niewielkich datkach miejscowego towarzystwa polskiego i przekazany do kościoła parafialnego w Kałuszu na ołtarz główny, jako dar dziękczynienia Bogu za odrodzone niepodległe państwo polskie, jako dowód naszego niezachwianego przywiązania do wiary naszych Ojców oraz jako dowód czci dla Matki Bożej i jako akt głębokiej miłości do Ojczyzny. Tę uroczystą i bardzo rzadką uroczystość upamiętniamy naszymi podpisami – odnotowano w tamtejszej księdze parafialnej, przy okazji poświęcenia obrazu, do którego doszło 3 maja 1932 r.

 

Reklama

Symbol polskości

Nieco ponad 13 lat później, 2 września 1945 r., przed „Hołdem Stanów” odbyła się pierwsza msza święta w miasteczku Gryfin.

- Świadkowie podkreślają, że wymiary obrazu pasowały, by bez żadnych dodatkowych prac umieścić go w ołtarzu gryfińskiej świątyni. Idealne miejsce, jakby czekało na jego umieszczenie – pisał na łamach „Niedzieli” ks. Andrzej Supłat.

„Hołd Stanów” zastąpił w ołtarzu głównym tryptyk namalowany w 1580 roku przez Davida Redtela, który dziś podziwiać można w zbiorach Muzeum Narodowego w Szczecinie. Z każdym miesiącem polskie władze usuwały z przestrzeni miejskiej „niemieckie akcenty” i pozostałości po poprzednich mieszkańcach. W tej atmosferze „Hołd Stanów” jawił się symbolem polskości i pozostał nim do dziś, będąc traktowanym przez miejscowych wiernych z nadobną czcią.

Reklama

- Po głębokiej medytacji, mając na uwadze (…)  żywą wiarę, gorące nabożeństwo, wielką pobożność otaczanego obrazu, przyniesiony kult (mieszkańców Kałusza do Gryfina) i wiedziony wdzięcznością parafian za opiekę Maryi nad miastem, świadectwami otrzymanych łask oraz życzeniem szczególnego wyróżnienia dla całej archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, pokornie proszę Księdza Arcybiskupa o koronację obrazu Matki Bożej Królowej Korony Polskiej w kościele pw. NNMP w Gryfinie podczas parafialnego odpustu – napisał proboszcz Stanisław Helak w liście do abp. Andrzeja Dzięgi.

Prośba została przyjęta, wobec czego we wrześniu 2020 r. odbyła się koronacja „Hołdu Stanów”.

Reklama

 

„Dlaczego Palica go wywiózł?”

Okazuje się, że „Hołd Stanów” nie pozostaje obojętny również mieszkańcom dzisiejszego Kałusza. W sierpniu 2023 r., na portalu kalush.informator.ua pojawił się artykuł dotyczący historii i powojennych losów obrazu. Dziennikarze z Ukrainy skontaktowali się z mieszkającą w Gryfinie rodaczką, która udała się do gryfińskiego kościoła, gdzie przeprowadziła małe „śledztwo”.

- Na naszą prośbę Annie złożyła wizytę w tamtejszej świątyni, by porozmawiać z miejscowym proboszczem kościoła NNMP w Gryfinie, który potwierdził, że ten oryginalny obraz został przewieziony z Kałusza w sierpniu 1945 r. przez ks. Jana Palicę – czytamy na kałuskim portalu.

Reklama

Ukraińska mieszkanka naszego miasta porozmawiała również z miejscową parafianką, słysząc od niej opisywaną również w tym artykule historię podróży i przewiezienia przez Palicę kilku elementów wyposażenia świątyni.

Dziennikarze Jarosław Kutsij i Ostap Mykytyuk zadają pytanie o powody, jakimi kierował się ksiądz, wywożąc obraz z Kałusza. Odpowiedź wydaje się prozaiczna. Wiedząc, że Kałusz znalazł się w granicach ZSRR, Palica zapewne chciał ocalić wyposażenie świątyni przed rabunkiem, zniszczeniem, bądź podpaleniem. Mógł kierować się też pobudkami patriotycznymi. Obraz przedstawia bowiem hołd czterech przedstawicieli stanów polskich składany Matce Bożej Królowej Polski. Bez względu na pobudki, jego zapobiegliwość sprawiła, że obraz, tak cenny dla dwóch społeczności po obu stronach polsko-ukraińskiej granicy, przetrwał i za kilka lat świętować będzie setną rocznicę powstania.

Reklama

 

Marzą, że wróci do domu

Podczas lektury cytowanego tekstu można poznać nastawienie dzisiejszych kałuszan. Nie ukrywają, że chcieliby odzyskać obraz, który został stworzony konkretnie dla ich parafii.

- W rozmowie z Anną ksiądz podkreślił, że obraz ten stanowi część zabytków Polski, dlatego nie może zostać zwrócony do Kałusza. Naszym zdaniem nie ma sytuacji beznadziejnych, powrót „Hołdu Stanów” wymaga zapewne negocjacji na wyższym szczeblu – pomiędzy korpusem dyplomatycznym Ukrainy i Polski. Mamy nadzieję, że pewnego dnia ikona powróci do domu, tam gdzie jej miejsce, w kościele św. Walentego w Kałuszu – napisali ukraińscy redaktorzy.

Reklama

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Dobry Polak - niezalogowany 2024-12-26 20:21:21


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Oko - niezalogowany 2024-12-26 20:24:09


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bazyli - niezalogowany 2024-12-26 20:46:39


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama