Energetyk ma nowego trenera. Z Piotrem Kaczyńskim porozmawialiśmy o aktualnej sytuacji gryfińskiego A-klasowca oraz planach na najbliższe tygodnie
Przez dwanaście lat był pan związany z Sokołem Pyrzyce. Nadszedł czas na zmianę otoczenia?
Piotr Kaczyński: Mówiąc uczciwie, mógłbym zostać w Pyrzycach i pracowałbym tam kolejnych dwanaście lat. Taka perspektywa nie działała jednak na moją wyobraźnię. Byłem w Sokole na tyle długo, że wiem jak wyglądałyby kolejne lata. Pewne kwestie są niezmienne od lat i nie raczej ulegną poprawie. Mam tu na myśli finanse, czy zaplecze infrastrukturalne. Aby trenować musieliśmy jeździć po orlikach, cały czas kombinować. Przemyślałem sobie to wszystko. Nie po to robiłem UEFA A, by cały czas stać w miejscu.
Mówi pan o osobistych ambicjach, a w praktyce przechodzi do klubu występującego w A-klasie.
- Z tym, że nie jest to zwykły klub. Miałem kilka innych propozycji, ale od razu wiedziałem, że chcę trafić do Energetyka. Teraz zespół znajduje się w kryzysie. Spadł do A-klasy, ale jego miejsce jest gdzie indziej. W Gryfinie są świetne warunki do trenowania. Macie piękny obiekt, kilka pełnowymiarowych boisk i kawał bogatej historii. Jest tu odpowiedni klimat. Myślę, że uda się nam zbudować coś fajnego i trwałego. Odbudować znaczenie klubu i sprawić, by wróciły lata świetności.
Pracy jest bardzo dużo.
- Zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego od razu zacząłem działać. Cały czas dzwonię do zawodników, codziennie się z kimś spotykam i namawiam do gry w moim zespole.
Wychowanków, czy „każdego, jak leci”?
- Znam dużo piłkarzy, odkąd klub podał, że zostałem trenerem, cały czas dostaję wiadomości od różnych zawodników przez Facebooka i Messengera. Przejmując seniorów „Energii” od razu powiedziałem jednak prezesowi Koczanowi, że nie ma sensu ściągać tu armii zaciężnej. Nikt nie będzie chciał umierać za Energetyk. Jeśli mamy odbudować klub, to na miejscowych
Więcej w dzisiejszej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze