Reklama

Jesteśmy tacy sami. Obu nam zdarza się płakać po przegranych meczach!

Regularnie opisujemy historie sportowo-rodzinne. Rzadko kiedy zdarza się jednak, by bohaterowie naszych tekstów reprezentowali inne dyscypliny sportowe. A taks stało się w przypadku Chańków. 49-letni Adam był czołowym gryfińskim tenisistą podczas gdy jego 16-letni syn coraz pewniej poczyna sobie na zielonej murawie…

Już na początku rozmowy akcentuje, że nie namawiał syna do „sportowej konwersji”.

- Z mojej strony nie było nigdy żadnych nacisków. Zresztą nie sądziłem w ogóle, że Hubert zwiąże się ze sportem – zaskakuje Adam Chańko.

Nie chodziło o brak wiary w syna.

- Po prostu, będąc dzieckiem uczęszczał na basen i zajęcia plastyczne. Myślałem, że pójdzie w tę stronę. Przeżyłem zaskoczenie, gdy żona zadzwoniła i powiedziała, że zapisała Huberta na trening piłki nożnej. Do grupy, którą prowadził Darek Buciński – mówi Adam.

Reklama

Przebywał wówczas w pracy za granicą. Nie było jednak tak, że z perspektywy obczyzny nie dostrzegł zainteresowań syna.

- Wiedziałem, że zbiera karty piłkarskie. Chodziliśmy wspólnie do sklepu pani Ani przy ulicy Kościelnej i kupowaliśmy kolejne paczki. Uzupełniał albumy, wspólnie je przeglądaliśmy, spisywał składy, robił różne statystyki. Zauważyłem, że interesuje się sportem, ale nie wiedziałem, że pociąga go również w aktywnym wymiarze – tłumaczy, dodając że nie wiedział też jak bardzo się myli.

Reklama

 

Cały artykuł znajduje się w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/01/2025 12:14
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama