Reklama

Jacek Warda odpiera zarzuty

W poniedziałek opublikowaliśmy stanowisko grupy osób domagającej się zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Członków Spółdzielni Mieszkaniowej Regalica. Prezes Warda tego jednak nie uczynił, dlatego wnioskodawcy rozważają zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury. Tymczasem prezes Warda twierdzi, że ze strony spółdzielni wszystko zostało przeprowadzone zgodnie z prawem

 

Wniosek o zwołanie nadzwyczajnego walnego wpłynął do Regalicy 5 października. Widniało pod nim 509 podpisów, mimo że wymaganych było tylko 349. Władze spółdzielni miały praktycznie kilka dni na decyzję o zwołaniu walnego.

- Muszę zwołać walne najpóźniej 28 dni od momentu wpłynięcia takiego wniosku, czyli nie później niż 2 listopada. Ale wcześniej muszę o tym zawiadomić 21 dni przed walnym, dlatego 12 października, czyli piątek, był dla mnie ostatecznym terminem na decyzję czy zwołuję walne, czy nie. Czyli miałem de facto 4 dni na weryfikację listy – wyjaśnia Jacek Warda.

Reklama

Władze Regalicy rozpoczęły weryfikację wniosku, sprawdzając dane w nim zawarte. Prowadzili jednak działania dwutorowo.

- Jednocześnie przygotowaliśmy porządek obrad i wystosowaliśmy do Gminy pismo z prośbą o wynajęcie auli na sześć zebrań, bo na tyle byłoby podzielone nadzwyczajne walne – wyjaśnia J. Warda.

Po odrzuceniu 108 podpisów osób niebędących członkami spółdzielni, 8 podpisów osób, które dwukrotnie się podpisały oraz 2 osób, które nie złożyły podpisu zostało 391 osób. To wciąż była wystarczająca liczba sygnatur, aby zgodnie z wnioskiem walne zostało zwołane – minimalna liczba w tym przypadku wynosi bowiem 349 osób.

Reklama

Wówczas pracownicy SM Regalicy oraz członkowie rady nadzorczej zaczęli dzwonić do niektórych osób z listy, pytając o to, czy faktycznie podpisali się pod takową. Według wnioskodawców było to „nękanie”, „zastraszanie” w celu „nakłonienia do wycofania swoich podpisów”.

Z takimi zarzutami nie zgadza się prezes Warda.

- Mnie wolno wszystko w obronie własnej. Mogę się spytać każdego, czy głosował przeciwko mnie, bo to jest dbanie o swoją osobę, o dobre imię rodziny itd. To wolno mi robić – informuje prezes Warda. - Próby nacisku nie było. Było pytanie tylko czy podpisał się pan na liście. Czy potwierdza pan swój podpis. I tyle. Jak ktoś odpowiadał, że nie potwierdza, to informowaliśmy, aby przyszedł do spółdzielni i przeczytał, pod czym widnieje jego podpis – dodaje J. Warda.

Reklama

Do spółdzielni na przestrzeni trzech dni zgłosiło się 57 osób z oświadczeniami.

- Oświadczeń były cztery typy. Pierwsze, że osoby wycofują podpis, bo zmieniły zdanie. Drugie, że osoby były przeświadczone, że składają podpisy w sprawie zaworów. Trzecie, że te osoby w ogóle takiej listy nie widziały. I czwarte, że osoby podpisały się w połowie listy, gdzie u góry nic nie było. I to mam na piśmie – prezentuje swoje stanowisko prezes Regalicy.

Sumując wycofane podpisy, na dzień 12 października zostało 334 ważnych głosów… O piętnaście za mało, aby mieć podstawy do zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia członków.

Reklama

- Zresztą, żeby odwołanie rady nadzorczej było skuteczne, to ponad 2/3 obecnych na sali osób musi opowiedzieć się za. To sporo. Zgodnie ze statutem, każdego członka odwołuje się osobno, a w jego miejsce wchodzi kolejna osoba z listy podczas ostatnich wyborów. Gdyby odwołać teraz całą radę, weszłyby do niej osoby, które podpisują się pod wnioskami o odwołanie obecnej rady – mówi J. Warda.

Jeśli grupa żądająca zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia w dalszym ciągu będzie chciała doprowadzić do jego zwołania, będzie musiała zbierać podpisy od początku.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama