Wiele osób w Gryfinie żyje z brakującymi zębami. Czasem to jeden trzonowiec, czasem kilka, a czasem cała strona szczęki. Przez lata ludzie przyzwyczaili się do tego, że „tak już musi być”. Jedzą ostrożniej, uśmiechają się mniej, mówią ciszej. A przecież dziś medycyna daje nam inne możliwości.
- Najczęściej pacjent przychodzi do mnie i mówi: Panie doktorze, ja bym chciał, ale boję się implantu - opowiada dr Konrad Haraś, który od lat zajmuje się protetyką i implantologią. - Doskonale to rozumiem, bo słowo implant może brzmieć groźnie. Ale w rzeczywistości, to po prostu nowy sztuczny korzeń zęba – dodaje dr Haraś
Implant, to niewielka tytanowa śruba, którą umieszcza się w kości w miejscu utraconego zęba. Na niej osadza się koronę, czyli widoczną część zęba. To nie jest proteza, która się rusza. To ząb, który staje się częścią organizmu.
- Pacjenci często są zaskoczeni, że implantu nie czuje się jak czegoś sztucznego. Po kilku tygodniach zapominają, że w ogóle go mają - mówi lekarz.
W niewielkich miejscowościach lęk przed implantem jest szczególnie silny. Ludzie znają kogoś, komu „coś się nie przyjęło”, albo słyszeli historię sprzed lat, która zakończyła się niepowodzeniem.
- Dawniej implanty wszczepiano bez tomografii, bez planowania 3D. Dziś, to byłoby nie do pomyślenia - tłumaczy lekarz. - My każdą implantację planujemy w tomografii komputerowej. Widzimy dokładnie kość, zatoki, nerwy. Potem robimy specjalny szablon chirurgiczny, produkowany w Niemczech, który prowadzi implant dokładnie tam, gdzie ma być wprowadzony – wyjaśnia dr Haraś.
Dzięki temu zabieg trwa krótko i jest przewidywalny.
- Wiele osób mówi po wszystkim: To już? Myślałem, że będzie gorzej - dodaje dr Konrad.
Nie każdy implant jest taki sam. W Haraś Stomatologia stosowane są niemieckie implanty, rozwijane w oparciu o doświadczenia klinik w Niemczech i Szwajcarii.
- Wszczepiłem już bardzo wiele implantów i wiem jedno: jakość materiału i systemu ma ogromne znaczenie po latach - podkreśla lekarz. – To system stabilny, sprawdzony i dostępny przez długi czas. Stosowany w klinikach w Niemczech od wielu lat. To ważne, aby pacjent miał spokój nie tylko dziś, ale i za 10–15 lat – dodaje.
Sam zabieg jest wykonywany w znieczuleniu, więc nie boli. Ważniejsze jest to, co dzieje się potem.
- Jesteśmy rodzinną kliniką, która od ośmiu lat leczy dorosłych i dzieci z Gryfina oraz z okolic. Nasza filozofia oparta jest o pełną opiekę nad pacjentem - mówi lekarz. - Kontrolujemy gojenie, sprawdzamy ranę, reagujemy, jeśli coś się dzieje. To właśnie ta opieka sprawia, że pacjent może czuć się bezpiecznie.
- Chciałbym powiedzieć, że każdy zabieg wszczepienia implantu zębowego wychodzi idealnie, ale jako lekarz, który wykonał już wiele implantacji, wiem jedno: implantologia to nie jest magia. To medycyna. Nawet gdy robimy wszystko prawidłowo, zdarzają się sytuacje, w których implant nie zrasta się z kością. Może to być wina gorszej jakości kości, niekontrolowanej cukrzycy, infekcji albo po prostu biologii danego organizmu. To trudne momenty, bo pacjent jest zawiedziony, ale lekarz również – szczerze podchodzi do sprawy dr Haraś. – Dlatego w naszej klinice mówimy wprost: implanty mają bardzo wysoką skuteczność, ale nie 100%. Zwykle w przypadku niepowodzenia implant można po kilku miesiącach wszczepić ponownie, często z lepszym efektem - dodaje dr Konrad.
- Często słyszę: Panie doktorze, mnie na to nie stać. A potem liczymy razem, ile kosztowały protezy, poprawki, naprawy przez lata. Implant często okazuje się najtańszym rozwiązaniem analizując wydatki w dłuższym okresie – argumentuje lekarz.
Co istotne, implant nie niszczy sąsiednich zębów, nie powoduje zaniku kości i pozwala normalnie jeść.
Najważniejsze jest jedno: dziś brak zęba nie musi oznaczać kompromisu na całe życie.
W Gryfinie można mieć nowoczesne leczenie - z niemiecką technologią, ale z lokalną i przyjemną opieką pozabiegową.
/ artykuł promocyjny
