Reklama

Gryfino to trudny teren

James King jest pastorem-seniorem wiodącego kościoła Church of the Way w Bradford w Anglii. W rozmowie z Gazetą opowiada o swoim wyjątkowym nawróceniu oraz wrażeniach po wizycie w Gryfinie, która miała miejsce w ubiegłym tygodniu, podczas ewangelizacji na nabrzeżu

Pastor James King jest również właścicielem największej na wyspach brytyjskich firmy zabezpieczającą dane i mienie osób i instytucji, w tym Brytyjskiej Poczty Królewskiej, czy Scotland Yardu. Poniżej prezentujemy wywiad z tym znanym na całym świecie duchowny.

Urodził się pastor w Anglii, w przykładnej, bogobojnej rodzinie?

- Pochodzę z bardzo biednej części mojego miasta, można powiedzieć ze slumsów. Moja rodzina była bardzo biedna, chodziłem do szkoły katolickiej. Dlatego że byliśmy biedni, traktowano nas inaczej. Nigdy nie miałem własnego ubrania, jedzenia, praktycznie wszystko to otrzymywałem od tamtejszej pomocy społecznej. Mój ojciec zmarł, jak miałem trzy lata, a matka pracowała w młynie. Wykonała niesamowitą pracę, sama wychowując czwórkę dzieci.

Reklama

 

Zawsze pastor był człowiekiem wierzącym, czy przyszło to z czasem?

- Czy byłem wierzący? Szczerze powiedziawszy, nie chciałem mieć nic wspólnego z religią. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego księża przychodząc do mojego domu i widząc ubóstwo moje i matki żądali jeszcze pieniędzy na poczet wspólnoty. Oni mieszkali w pięknych budynkach, a my w obrzydliwej norze. Pomimo tego przychodzili i wciąż żądali od nas datków.

 

Ale później pastor został znanym i szanowanym biznesmenem…

- Zanim to nastąpiło musiałem przejść całkiem inną drogę. Przez lata mojej młodości wychowywałem się na ulicy i ulica była moim domem i nauczycielem. Przez wiele lat alkohol, bójki, spanie w miejskich toaletach, opuszczonych wagonach kolejowych, celach aresztu, czy na ławce było codziennym elementem mego życia. Dopiero, gdy stałem się człowiekiem wierzącym, wszystko się zmieniło.

Reklama

 

Jak do tego doszło?

- Zmieniło się to pewnego dnia. Pamiętam bójkę, z dwoma podejrzanymi osobnikami. Ich krew była na mnie i odwrotnie, szło naprawdę ostro. W pewnej chwili usłyszałem głos „ czy rzeczywiście chcesz tak żyć?” Gdy wydostałem się spod moich przeciwników powiedziałem im „dosyć” i oni o dziwo, odpuścili. Wcześniej, miałem już podobną sytuację, gdy siedziałem w więziennej celi. Nie miałem pojęcia skąd ten głos pochodzi. Później w pewnym małym kościele metodystycznym pastor miał córkę, która mi się bardzo podobała. Nie miałem u niej szans, jednak na nabożeństwie mogłem być blisko niej. Ogólnie wstydziłem się. Wszyscy ci ludzie byli ładnie ubrani, a ja jak oberwaniec. W pewnym momencie pastor powiedział, by wszyscy którzy chcą, aby Jezus zmienił ich życie wystąpili krok naprzód, uklękli i pomodlili się . Zrobiłem to i  w tym momencie wszyscy inni się cofnęli. Zostałem sam, na widoku. Ręce mi się trzęsły. Ja, twardziel z ulicy, po prostu się bałem. Poprosiłem Jezusa aby zabrał ode mnie cały ten ludzki brud w którym żyłem, pożądanie picia, aby po prostu pomógł.

Reklama

 

Co było dalej?

- Od tamtej pory nie dotknąłem alkoholu i tak już 50 lat. Nie mam teraz problemu z tym, że ktoś pije obok mnie. Oczywiście, nie podoba mi się gdy ktoś z tym przesadza, tak jak ja to robiłem. W sposób jaki ja to robiłem. Teraz, gdy widzę takich ludzi, staram dzielić się z nimi Jezusem, bo widzę co on dla mnie zrobił. Jeżdżę po wielu krajach świata, rozmawiam z prostytutkami, homoseksualistami, alkoholikami, z ludźmi, których życie jest zrujnowane i wiem z całego serca, że Jezus może zmienić ich życie. A  proszę mi wierzyć, że widziałem to tyle cudownych razy…

Reklama

 

To piękne, co pastor mówi, ale świat nie jest taki zerojedynkowy. Przecież gospodarka wolnorynkowa i kapitalizm to zaprzeczenie tego, co możemy znaleźć w Piśmie Świętym?

To prawda. Na świecie jest tyle nieszczerości, chciwości, na wszystkich poziomach społeczeństwa i w poszczególnych rządach. Aktualnie wszystkie kraje odwróciły się od tego, co mówi Biblia. Szczególnie jest to widoczne właśnie w Anglii.

 

Firma pastora specjalizuje się w branży, która bardziej kojarzy się z uzbrojonymi po zęby mężczyznami niż głoszeniem słowa bożego. Gdyby pastor mógł cofnąć czas to zająłby się inną branżą?

Reklama

- Trzeba by wrócić do czasu mojej duchowej przemiany. Tak jak mówiłem zacząłem szukać pracy i otrzymałem ją w firmie zajmującej się montażem anten. Byłem najniżej w hierarchii i moja praca polegała na tym, że musiałem wejść na dach i nią kręcić, a gość przy telewizorze mówił mi czy w lewo, czy w prawo. Ogólnie był on uważany za oszusta więc byłem… asystentem oszusta (śmiech). Będąc na dachu w listopadzie, brnąc w śniegu usłyszałem znowu ten sam znajomy głos, który mówił „idź do szkoły”.

 

I poszedł pastor do szkoły?

Reklama

- Na początku opór był duży, bo nie zamierzałem wcale tego robić. Ale przemogłem się i skończyłem trzy klasy college’u i nauczyłem się jak sygnał z anteny trafia do odbiornika. Stworzyłem swoją pierwszą antenę zbiorczą i tak się to zaczęło. Obiecałem sobie jednak, że jeśli Bóg pozwoli mi pozostać w tym biznesie, to będę szczery i płacił swoje podatki.

 

Tak też się stało?

- Bóg tak pobłogosławił mi życie, że w końcu musiałem otwierać inne firmy. Teraz zatrudniam ponad 700 osób i wierzcie mi – chcielibyście pracować w mojej firmie. A na dodatek i to jest najbardziej w tym wszystkim fantastyczne, zacząłem spotykać się z córką pastora, o której wspomniałem, aż została moją żoną (śmiech) Mam trójkę swoich dzieci, czwórkę adoptowanych i ponad trzydzieści znajdujących się pod moja opieką. Jestem szczęśliwy.

Reklama

 

Wiele pastor podróżuje pastor. Czy wierni są świadomi często tragicznego losu współwyznawców na Świecie? Dam tu przykład chociażby Korei Północnej, gdzie za wyznawanie Chrystusa trafia się do obozu koncentracyjnego?

-  Niektórzy ludzie, nawet w tej chwili gdy rozmawiamy, płaca najwyższą cenę za wiarę w Jezusa. My żyjemy w krajach gdzie możemy w jakiś sposób odczuwać różnego rodzaju niechęć do tego w co wierzymy, ale jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że nikt nas za to nie posadzi do więzienia. A w niektórych krajach za takie poglądy ludzie płacą życiem.

Reklama

 

Takie miejsca jak Gryfino są dobre do ewangelizacji?

- Jest to trudny teren. Wierzę, że ludzie na całym świecie mają złe postrzeganie religii, złe postrzeganie Boga i nie wiedza taka naprawdę co o tym myśleć, jak do tego podejść. I dlatego właśnie większość z nich nie wierzy. A tak naprawdę wszystko co należ zrobić, to uwierzyć w to, co Jezus zrobił dla nas na krzyżu. Biblia nie mówi nam, że mamy gdzieś chodzić, coś podpisywać, czy do czegoś przystępować. Mówi tylko o tym, co Bóg zrobił dla nas, poprzez swojego syna na krzyżu. I to jest w tym wszystkim najważniejsze. Być może ludzie w Gryfinie nie chcą mieć nic wspólnego z Bogiem, głównie przez to, co widzieli przez ostatnie lata, czego doświadczyli. Ale patrząc w ich twarze wierzę, że to się zmieni.

Reklama

 

Dlaczego tak się dzieje? Ludzie stali się bardziej świadomi, za dużo już widzieli?

- Na przykład z takiego powodu jak ja, z tego co zobaczyli w katolicyzmie. Ja przez to nie chciałem mieć z tym nic wspólnego. W tym co widziałem w księżach, zakonnicach. Będąc w szkole katolickiej zetknąłem się nieraz z przemocą, biciem, tym co tak naprawdę jest odwrotnością Boga. Nie dziwi mnie więc fakt, że niektórzy ludzie odwracają się od tego.

 

Czy wierni w Polsce różnią się od tych, których spotyka pastor na co dzień na wyspach?

Reklama

- Są różnice. W kościele anglikańskim udzielane są na przykład śluby osobom homoseksualnym. Nawet ludzie niewierzący, często mówią, że nie jest to w porządku. Biblia mówi, że nie jest to w porządku, a kościół u nas na to zezwala. Kościół który niejako reprezentuje Boga, robi odwrotnie to co mówi Biblia. Dlatego ludzie nie wiedzą w co mają wierzyć. Bóg kocha grzesznika, ale nienawidzi grzechu. Jezus umarł na krzyżu aby osoba, która zgrzeszyła mogła spędzić wieczność z Bogiem, a my jesteśmy na kursie kolizyjnym. Kościół nie może już zawrócić. Nie może już cofnąć tych wszystkich praw, które ustalił. Aborcji, rozwodów, wspomnianych małżeństw homoseksualnych. Ludzie w moim kraju patrzą na to wszystko i tak naprawdę nie wiedzą, co mają na ten temat myśleć. Jeśli spojrzymy na to, co dzieje się na świecie, możemy odnieść wrażenie, że jest tylko gorzej. Rządy, państwa na całym świecie upadają pod względem moralnym. Dlatego im szybciej Jezus wróci tym lepiej.

 

Ale paradoksalnie w Polsce, gdy wiara była zakazana, bądź ograniczona np. podczas pięciu lat okupacji, czy później za czasów socjalizmu, ludzie bardziej się angażowali w sprawy wiary…

- W Anglii jest dokładnie tak samo. Wynika to z tego, że obecnie rząd zajął się tym, czym kiedyś zajmował się kościół. Teraz pomoc możemy otrzymać od państwa. Mamy telewizję, internet, tam możemy obejrzeć chrześcijańskie programy, nagrania i teoretycznie kościół rozprzestrzeniony jest na całym świecie, ale pustoszeje. Dla ludzi jest to wygodne.

 

Odwiedzi pastor jeszcze kiedyś Gryfino?

- Jeśli pastor Zenon z Gryfina mnie zaprosi i nie macie mnie dość, to tak.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama