Reklama

Gryfinianin samotnie opłynie świat?

Kłopoty głównego sponsora omal nie doprowadziły do rezygnacji z planów związanych z samotnym opłynięciem świata przez Grzegorza Węgrzyna. Podróżnik musiał zrezygnować z wielu udogodnień, ale dotrzyma terminu startu

Grzegorz Węgrzyn planował ten rejs od lat. Realnie zaczął przygotowywać się do niego już w 2014 roku. Dalekomorski jacht Regina został wyremontowany i odpowiednio zakonserwowany. Zima minęła spokojnie, jednak pod koniec przygotowań doszło do pierwszych komplikacji.

- Wycofał się główny sponsor, praktycznie bez podania przyczyny, co zaburzyło mi harmonogram przygotowań – tłumaczy Grzegorz Węgrzyn.

W tej sytuacji trzeba było zrezygnować z części planowanego oprzyrządowania. Podróżnik rezygnuje między innymi z radaru, baterii solarnej i samosteru. Najbardziej obawia się przede wszystkim utraty niezależnego źródła energii, niezbędnego do podtrzymania zasilania przyrządów nawigacyjnych. W obecnej sytuacji będzie musiał nadrabiać to silnikiem, co spowoduje szybsze zużywanie paliwa. Drugim ciosem okazał się brak zgody 8 Flotylli Obrony Wybrzeża na zakup prowiantu oraz paliwa. W trakcie negocjacji zmieniły się zasady tego typu operacji i dowództwo było zmuszone odmówić wsparcia. Zmianie ulega także trasa rejsu. Zamiast przez Kanał Kiloński, Regina przepłynie przez Cieśninę Sund, kierując się na Kanał La Manche. Jak mówi, koledzy, znajomi, a także inne osoby z Gryfina okazały się wyjątkowo pomocne w przygotowaniach. Informacja o rejsie rozniosła się po mieście i nawet osoby niezwiązane z żeglarstwem motywowały go do dalszej pracy.

Reklama

- Tuż po publikacji w waszej gazecie, w pobliskim spożywczaku podeszła do mnie jakaś pani i życzyła szczęścia w planowanej podróży. Takie gesty dużo dla mnie znaczą – mówi Grzegorz Węgrzyn.

Niespodziewane wsparcie

Na horyzoncie pokazał się także sojusznik. Nietypowym sponsorem, niemal na sam koniec przygotowań, została spółka PŻM, która zadeklarowała się pomóc logistycznie przygotować całą podróż i zadbać o bezpieczeństwo żeglarza i jego jachtu.

- Wszystkie ich statki będą wiedziały, że płynę. Dzięki temu bezpieczeństwo żeglugi wyraźnie wzrośnie – tłumaczy podróżnik.

Reklama

Na razie nie wiadomo także jak będzie wyglądał kontakt z żeglarzem. Dopiero na dzień przed wypłynięciem będzie on wiedział, czy Regina zostanie wyposażona w telefon satelitarny. Jednak Grzegorz Węgrzyn nie przejmuje się tym, gdyż jak mówi, jest już zbyt blisko startu, aby o tym myśleć.

- Na lądzie zawsze są kłopoty. Gdy już się jest na wodzie, wtedy wszystkie znikają – tłumaczy.

Start honorowy zaplanowany jest na 6 czerwca o godzinie 11.00, z nabrzeża Wałów Chrobrego w Szczecinie. Ze względu na brak możliwości podniesienia niektórych mostów na Odrze, nie udało się zorganizować tego na gryfińskim nabrzeżu, do którego jachty dalekomorskie nie są w stanie przybić bez wcześniejszego położenia masztu. Podczas uroczystego pożegnania się z lądem, przewidziana jest msza św. i poczęstunek przygotowywany przez organizatora, szefa przystani.

Reklama

- Pomimo fiaska związanego ze startem w Gryfinie, zapraszam na oficjalne pożegnanie Reginy – mówi Grzegorz Węgrzyn.

Powrót z rejsu planowany jest na czerwiec 2016 r.


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama