To była wyprawa marzeń. Cztery dni łowienia w fiordach nieopodal norweskiego Narviku, to wyjątkowa przygoda dla fanów wędkarstwa. „Nie da się tego porównać do łowienia w Odrze czy na Bałtyku” – mówią
Piotr Stec, Kazimierz Klisowski, Zbigniew Grondys i Maciej Wirski, to czwórka śmiałków, którzy przez kilka dni odpoczywali pośród norweskich fiordów. Jak wspomina ten ostatni, była to niezwykła przygoda.- Siedzimy na małej łódce, jaką pływa się po jeziorze Wełtyń, a tu nagle obok z wody wyskakują delfiny – relacjonuje.
Nie delfiny jednak były gwoździem programu, ale ryby, które czterech mieszkańców naszego regionu wyciągało z wody na wędkę.
- To było coś niesamowitego – mówi Maciej Wirski. – Co rzut, to branie. I co najbardziej fascynujące, nigdy nie było wiadomo, jaka ryba weźmie – dodaje.
Poniżej prezentujemy fotorelację z wyprawy gryfinian. Wrażenia uczestników i jej przebieg znajdą Państwo w bieżącym numerze Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze