Można było odnieść wrażenie, że radny Sanecki swój głos w ważnej dla burmistrza sprawie studium uzależniał od zmiany formuły przetargu sprzedaży działki w Gardnie. Nie ukrywał przy tym, że przed sesją rozmawiał z osobą zainteresowaną kupnem tej działki, która być może weźmie udział w przetargu. Burmistrz uznał, że propozycje radnego są niestosowne. Prezentujemy fragmenty dyskusji z sesji
Gmina przygotowała projekt uchwały w sprawie wyrażenia zgody na sprzedaż działki w Gardnie (numer 12/1) o powierzchni 0,2111 ha. Tradycyjnie przygotowano ją w formie przetargu ustnego nieograniczonego, czyli licytacji. Taka metoda stosowana jest w urzędzie od lat. Jednak niespodziewanie radny Sanecki domagał się zmiany procedury przetargowej na złożenie ofert w kopertach. Uważał, że to lepsza forma. Nie ukrywał przy tym, że wcześniej rozmawiał z osobą, która była zainteresowana nabyciem tej działki…
Sprzeczne z interesem Gminy?
Zazwyczaj uchwały dotyczące sprzedaży gruntów poddawane są podczas sesji pod głosowanie bez żadnej dyskusji. Tym razem zainicjował ją Marek Sanecki. Zaproponował, by zmienić treść projektu uchwały, a konkretnie zawarty w niej tryb przetargowy – zamieniając stosowaną dotychczas formę ustnego nieograniczonego przetargu (czyli licytacji) na przetarg pisemny (czyli złożenie kopert z ofertami). Sanecki twierdził, że to lepsza dla Gminy metoda. Innego zdania był wiceburmistrz.
- Praktyką jest przeprowadzanie przetargów ustnych z dopuszczeniem licytacji. Gdy chętnych jest co najmniej dwóch, pojawia się element rywalizacji. W mojej ocenie daje ona większą szansę na wybór wyższej oferty. Nieruchomość położona jest w atrakcyjnym sąsiedztwie naszej gminy o określonych zaletach – odpowiedział Tomasz Miler. - Moje wątpliwości budzi tryb, w jakim zostaliśmy poddani określonej presji, a mianowicie osoba zainteresowana udziałem w przetargu zgłasza swój wniosek do jednego z radnych i ten składa wniosek podczas obrad rady miejskiej, aby zmodyfikować pomysł Gminy w stronę jednego z zainteresowanych. Jeżeli przyjmiemy to za praktykę i będziemy modyfikowali swoje działania z uwagi na tych, którzy są naszymi kontrahentami, wykonawcami i potencjonalnymi wspólnikami, to dojdziemy do absurdalnej sytuacji, bo w pewnym momencie może się pojawić zarzut, ze działamy pod dyktando tych, których interes jest sprzeczny z interesem Gminy – dodał T. Miler, absolutnie nie zgadzając się z pomysłem Marka Saneckiego z KO.
- Jeżeli ktokolwiek ze mną rozmawiał, bo tak było, że ktoś rozmawiał, ja nie wiem, czy ta osoba złoży ofertę czy nie złoży. I ta osoba mówi: zróbcie konkurs ofert pisemnych. Panie burmistrzu, dobrze wiemy, że chce pan sprzedać tę działkę, bo ktoś jest zainteresowany. W przypadku pisemnego konkursu ofert, jeżeli będą dwie oferty, to da wyższą cenę. Jeżeli ktoś ze mną rozmawiał i złożyłby kiepską [ofertę - red.], to zostanie przelicytowany przez inną osobę. Proszę mi nie insynuować, że to działanie korupcyjne zaproponowane przeze mnie. Wręcz odwrotnie – mówił Marek Sanecki, mimo że nikt wcześniej nie insynuował działania korupcyjnego.
Jeśli chce pan współpracy, to niech pan zrobi jak chcę
Do dyskusji włączył się radny z Gardna.
- Chciałbym zadać pytanie Markowi Saneckiemu: jeżeli ktoś do pana zadzwonił, to chciałbym wiedzieć kto. Być może ma pan wiedzę o zamiarze inwestycyjnym w stosunku do tej działki. Może pan nam przybliży problem […] jaki jest zamiar inwestycyjny – pytał T. Namieciński.
- Sprzedaż nieruchomości gminnej od lat prowadzona jest według jawności. Jeśli nie zostanie sprzedana na przetargu, najczęściej po drugim przetargu, sprzedajemy ją na podstawie rokowań, a dopiero wówczas kontrahenci składają oferty w kopertach i każdy ma prawo ogłoszenia, czy jest w stanie dać większą ofertę od tych złożonych w kopertach – wyjaśniał proces burmistrz Mieczysław Sawaryn.
Potem do głosu ponownie doszedł Marek Sanecki. Jego słowa przez wielu zostały odebrane jako swoisty szantaż.
- Pan burmistrz apeluje, aby współpracować z radą. Nie wiem, jaką formę tej współpracy pan widzi. [..] Zgłaszam jakieś rozwiązanie. To nie jest rozwiązanie korupcjogenne ani szkodliwe. Uważam, że takie [rozwiązanie – red.] byłoby lepsze. Powinien pan się przychylić, jeśli mówi pan o współpracy – mówił Marek Sanecki.
- Jeśli pan używa argumentu: jeśli chce pan współpracować z radą, to niech pan zrobi tak, jak ja chcę teraz, to ja szanując pana, nie zgadzam się na takie argumenty. Przejrzysta sprzedaż, za pomocą normalnego przetargu jest rzeczą praktykowaną od wielu lat w Gminie Gryfino – odpowiedział M. Sawaryn.
- Jak typowy sportowiec muszę się rozgrzać do dyskusji. Dziękuję panie burmistrzu, że pan mnie pobudził. Jak będzie dyskusja na temat studium, to będę lepiej przygotowany – odpowiedział krótko Marek Sanecki, którego wypowiedź odnosiła się do jednego z kolejnych, strategicznych punktów tego posiedzenia rady, czyli głosowania nad przyjęciem nowego studium, którego bardzo oczekiwał burmistrz. W pewien sposób również można interpretować to jako rozwinięcie jego poprzedniej wypowiedzi o ewentualnej współpracy.
- Argumenty, które pan używa… Niech pan je odsłucha w wolnej chwili, zobaczy pan ich niestosowność – ocenił burmistrz.
W międzyczasie swoje pytanie ponowił Tomasz Namieciński, ale odpowiedzi nie otrzymał. Natomiast po przerwie Mieczysław Sawaryn wydał zaskakujące oświadczenie.
- W ramach tej współpracy jestem w stanie wycofać ten punkt z porządku obrad. Omówić całą sprawę w kwestii zrobienia eksperymentu i przed przetargiem ustnym zorganizować przetarg ofertowy w zakrytych kopertach – zaskoczył burmistrz.
- Sprawa jest ważna, to sprawa jednostkowa. Nie proponuję zmienienia formy zawsze na taką formę, tylko tę działkę z racji okoliczności, gdzie leży i tak dalej – mówił Marek Sanecki.
Wycofał swój wniosek
Głos w dyskusji postanowił zabrać również najstarszy wiekiem i doświadczeniem radny.
- Jakich argumentów użył ten przyszły inwestor ewentualnie wobec pana, że pan tak mocno zabiega wobec przetargu i ucieka od odpowiedzi, które zadał pan Namieciński? Co to za przedsiębiorca? Jaki ma być charakter? Niech pan powie, bo ma pan wiedzę. Wyraźnie pan powiedział o tym. A pan teraz mówi, że pan nie chce wywracać dotychczasowej formy sprzedaży, że to tylko jednorazowo. No to o co chodzi? Ja wiem o co chodzi, ale nie powiem tego głośno – zakończył Zenon Trzepacz.
Po kolejnej przerwie w obradach wnioskodawca ponownie zaskoczył wszystkich uczestników sesji.
- Wycofuję swój wniosek. […] Moja propozycja nie była zła z punktu widzenia logiki, tylko z punktów proceduralnych. […] Przepraszam, że straciliśmy tyle czasu – uznał Marek Sanecki, który jako jedyny wstrzymał się podczas głosowania nad przeznaczeniem działki w Gardnie na sprzedaż w takiej formie. 19 radnych było za. Nie głosował Andrzej Urbański.
Stanowisko i pomysł Marka Saneckiego długo komentowano w kuluarach po sesji. Działka 12/1 o wielkości ponad 2000 m2 zlokalizowana jest przy drodze wojewódzkiej przy wjeździe do Gardna, w pobliżu Orlika. Gdy tylko uzyskamy informację o tym, kiedy odbędzie się na nią przetarg, podamy ją na naszych łamach. Prawdopodobnie dojdzie do niego w połowie tego roku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze