Reklama

GLHA. To była kolejka rekordów i jubileuszów [RELACJA]

W ostatniej w tym roku, piątej kolejce GLHA niespodzianka wisiała w powietrzu już od pierwszego spotkania. Opowiada Rafał Pasternak

Wrangler w meczu z mistrzami poprzedniej edycji, drużyną Cyk Cyk Banie, wyszedł na prowadzenie. Taka kolej rzeczy zapewne cieszyła kapitana „Kowbojów”, świętującego osobisty jubileusz. Robert Wilk, bo o nim mowa wyszedł na plac gry rozgrywek gryfińskiej halówki po raz trzechsetny.

Drużyna z Bań zapewne zaskoczona takim przebiegiem spotkania, początkowo skromnymi atakami zdobyła kontaktową bramkę, a gdy już weszła na właściwe obroty raz po raz przebijała defensywę Wranglerów. Druga odsłona stała się festiwalem strzeleckim Cyk Cyków, a prym w tym wiódł wielokrotny król strzelców naszej ligi i lider klasyfikacji strzeleckiej wszechczasów, Grzegorz Kaniecki.

Reklama

Strzelając bramkę w ostatniej minucie spotkania ustanowił jego wynik na 12-3, i nie dość ze skompletował tym samym podwójnego hat-tricka, to bramka ta była jego czterechsetnym trafieniem w historii rozgrywek GLHA.

O godzinie 11.00 Przełom próbował przeciwstawić się rozpędzonej Agmie. Pierwsza połowa pod dyktando wicelidera i wynik wskazywał, że Agma tego dnia łatwo dopisze trzy punkty do swej kolekcji. Jak już wspomniałem, dzień ten pachniał niespodziankami i wydarzenia na boisku zaczęły zmierzać w tym kierunku.

Reklama

W drugiej połowie swą skuteczność zaprezentował Michał Ratajczak i w 13minut zdobył 5 bramek. Zaskoczeni tym przebiegiem gracze Agmy pozwolili zepchnąć się pod swoje pole karne, lecz pojedynczymi kontrami potrafili wyprowadzić celne ciosy dające zdobycze bramkowe. Nerwowo zrobiło się w końcówce, gdy czerwoną kartkę ujrzał bramkarz Tywicy. Zapewne miało to znaczenie w perspektywie odrabiania strat, bo osłabionym zawodnikom Przełomu niespodzianki ostatecznie sprawić się nie udało, a wynik 8-7 dla Agmy został zapisany w protokole.

W samo południe Młode Gwiazdy swą skutecznością postraszyły starszych kolegów z Odry Gryfino. Strzelanie co prawda rozpoczęli gracze Odry, ale nic nie robiący sobie z tego najmłodsi uczestnicy ligi, po pełnej determinacji i zaangażowania z ich strony pierwszej części spotkania zeszli na przerwę z prowadzeniem.

Reklama

Odra z szeroką tego dnia ławką nie potrafiła znaleźć właściwego ustawienia i rytmu gry. Przerwa pozwoliła na chwilę przemyśleń, a już w 13sekundzie drugiej połowy sygnał do skutecznej walki dał Czesław Mela wyrównywać wynik spotkania. Minutę później swoją setną bramką w barwach Odry, ten sam zawodnik dał swej drużynie prowadzenie. Podrażnione Gwiazdy odpowiedziały przepiękną bramką Huberta Kowalskiego, który zaliczył trafienie w samo okienko.

Znów nerwowo i znów sprawy w swe ręce wziął Mela. Kompletując hat-tricka kolejny raz dał Odrze prowadzenie, które utrzymali już do końca. Mimo starań debiutantów i kilku sytuacji podbramkowych większa skuteczność pozostała jednak w szeregach gryfińskiej ekipy. Po wyniku 7-4 to Odra dopisała sobie trzy punkty.

Reklama

Na koniec dnia meczowego pojedynek lidera z ekipą PGE. Pierwsza połowa bardzo ostrożna w wykonaniu obu drużyn. Nikt nie chciał zbyt wiele ryzykować stawiając na koncentracje w szeregach defensywnych. Zarówno FC Beer-Mix jak i PGE czekało cierpliwie na klarowne sytuacje strzeleckie nie narzucając większego tempa. Tak minęła pierwsza bezbramkowa część spotkania. W drugiej części gry, to Elektrowniani pozwolili sobie na odważniejsze ataki przesuwając się często większą liczbą graczy pod pole karne przeciwnika.

Owoce tej taktyki zebrali w 24, 25 i 28 minucie, gdy po skutecznych akcjach piłka znajdowała drogę do bramki liderów. Zaskoczeni tym przebiegiem gracze Beer-Mixa postawili już wszystko na jedną kartę. Atakowali pełnym składem wliczając w to nawet lotnego bramkarza. Tylko jedna z tych prób okazała się skuteczna, ale doskonale dysponowani tego dnia gracze PGE nie dali na długo zepchnąć się do defensywy.

Reklama

 Z każdego przejęcia w końcówce spotkania potrafili wykreować groźną akcję, a kolejne z nich w trzech ostatnich minutach meczu zakończyły się trafieniami. Pierwszą porażkę Beer-Mixa i zarazem tak wysokie i pewne zwycięstwo PGE można rozważać w kategorii niespodzianki, która tak oczekiwana od pierwszych minut dzisiejszych gier stała się faktem.

Kolejna szósta kolejka rundy zasadniczej już w nowym roku, za tydzień, 5stycznia.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/12/2024 16:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama