Już tylko kilka dni pozostało do pierwszego treningu Energetyka Gryfino. Na łamach "Gazety Gryfińskiej" można przeczytać przemyślenia Grzegorza Racinowskiego, dotyczące zarówno przyszłości zespołu, jak i całego klubu
W listopadzie doszło do jednej z największych zadym w historii działu sportowego naszej gazety. Łukasz Cebulski najpierw powiedział jedno, by po kilku dniach i przemyśleniu licznych strat, które go czekają, momentalnie wszystko odwołać, zrzucając winę na wrogie działanie dziennikarza. Czyli mnie, we własnej osobie.
Było minęło, a ja nie mam do Łukasza żalu. Pierwszego stycznia minęło mu 36 wiosen (a raczej zim), a wraz z nimi przyszła świadomość, że zbyt wiele, jako piłkarz już nie osiągnie. Nie bawiąc się w eufemizmy, znajduje się po drugiej stronie rzeki, co pokazały choćby jego występy w rundzie jesiennej tego sezonu.
Wciąż mowa jednak o niezwykle ambitnej osobie, która pragnie jak najdłużej pozostać na relatywnie wysokim, 3-ligowym poziomie. Dlatego też, mimo zapowiedzi oraz całego zamieszania jakie one wywołały, wiosną ponownie zobaczymy „Cebula” w barwach Energetyka. I dobrze to i źle.
Dobrze, bo najzwyczajniej w świecie na to zasłużył, choćby za trzy lata spędzone w Gryfinie. Źle, bo wątpię, by mógł zagwarantować taką samą jakość jak w 4 czy 5.lidze.
Ten, który miał dać sygnał do odejścia - zostanie, a z kolejnego exodusu będą nici.To akurat bardzo mi odpowiada. Pokazuje bowiem, że zawodnicy bardziej potrzebują Energetyka, niż klub ich.
Cały felieton można przeczytać w aktualnym wydaniu "Gazety Gryfińskiej".
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze