Wracamy do sprawy opisanej przez nas w maju 2020 roku. Potwierdziło się, że zwłoki, które znaleziono wówczas w szopie należały do Floriana Ogrenicza
Mieszkaniec Dębogóry zaginął 13 czerwca 2018 roku, o czym pisały wszystkie lokalne media. Rozpoczęto zakrojone na szeroką skalę poszukiwania, w które włączyła się nie tylko rodzina, ale również cała lokalna społeczność.
Choć rąk do pracy nie brakowało, nie udało się odnaleźć 56-latka, co było o tyle dziwne, że jak mówili policjanci biorący udział w akcji, szukano wszędzie: w zbiorniku, który znajduje się naprzeciwko miejsca zamieszkania zaginionego, w okolicy „młyna”, miejscowych lasach, polach i zaroślach. Choć przeczesano teren wsi po obu stronach drogi i wokół niej, nie trafiono na żaden cenny ślad.
Mało kto spodziewał się, że odpowiedź na tragiczną zagadkę, którą przez niemal dwa lata żyła cała miejscowość, znajduje się w szopie zlokalizowanej kilkadziesiąt metrów od domu Ogrenicza.
Więcej w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze