Wystawa, która od kilku dni stoi na placu Barnima została zniszczona. Jak udało nam się dowiedzieć, nie ona jednak była celem ataku
Wystawa „Powojenne Gryfino” nie pierwszy raz gości na ulicach naszego miasta. Na placu Barnima zademonstrowana została przed dwoma laty, następnie zdobiła nabrzeże, później została przeniesiona na teren Górnego Tarasu. Od kilku dni znów można oglądać ją w ścisłym centrum naszego miasta. Już kilka dni po ponownej ekspozycji została jednak zniszczona.
- Nie widziałam całej sytuacji, a jedynie chłopaka, który siedział na ławce niedaleko, przeklinał pod nosem i pisał coś w telefonie. Cały był w farbie – opowiedziała nam w środę pani Izabela.
Znacznie więcej o kulisach sprawy wie Jakub Sieradzki z gryfińskiej Biblioteki Publicznej.
- Dwóch gości wypiło. Upał. Alkohol wali po łbach. Jednemu się coś przypomniało o drugim. Zaczął mu wypominać. Ten drugi ani myślał przepraszać. Pierwszy miał kubeł białego akryla. No i raz go! Pies, że ludzie dookoła, że środek miasta, ważna własna uraza. Wystawa dostała rykoszetem. I tak zostało – opisał sprawę na Facebooku opiekun opisywanej ekspozycji, prezentującej fotografie powojennego Gryfina.
- Nie było żadnego zamachu na historie. To tylko krótka historia głupoty i konieczność posprzątania po dwóch cymbałach – nie krył złości Kuba Sieradzki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze