Dzisiaj po raz drugi podjęto próbę przeprowadzenia nadzwyczajnej sesji zwołanej przez klub Koalicji Obywatelskiej. Tym razem było kworum, bo przybyło 20 z 21 radnych. Ale na wniosek Prawa i Sprawiedliwości sesję przeniesiono na 18 maja, aby radni mieli więcej czasu na przeanalizowanie projektów uchwał. Wcześniej jednak trwała niemal trzygodzinna dyskusja, w której padło wiele mocnych słów. Przewodniczący Rafał Guga odmówił prawa głosu wiceburmistrzowi Pawłowi Nikitińskiemu, który chciał odnieść się do jego słów. W efekcie tego wiceburmistrz publicznie nazwał przewodniczącego tchórzem i kłamcą. Głos zabierali za to radni Gryfińskiej Inicjatywy Samorządowej, wśród nich, ten w miarę rozsądny, popłynął od radnej Elżbiety Kasprzyk, która mimo przynależności klubowej dotychczas stara się obiektywnie oceniać trudną sytuację w tej radzie
Już na początku sesji Piotr Romanicz z PiS złożył dwa wnioski: jeden o przełożenie sesji na 18 maja, a drugi, aby zajęto się nimi na komisjach. Zanim były one głosowane trwała niemal trzygodzinna dyskusja z krótkimi przerwami.
Andrzej Urbański z klubu KO krytycznie odniósł się do wniosku P. Romanicza. Argumentował, że jako klub KO wyszli z tą inicjatywą dla dobra mieszkańców (zwolnień dla wszystkich przedsiębiorców, brak opłat za żłobek).
- Uważam, że próba przełożenia sesji na 18 maja czyni te uchwały bezprzedmiotowe, bo w zasadzie będzie dotyczyła jednego miesiąca. Czyli praktycznie jest to o wiele za mało i o bardzo za późno. Sesja nadzwyczajna w naszym pomyśle polegała na tym, że żyjemy w czasach bardzo nadzwyczajnych. To nie jest zwykły tryb działania w gminie, w państwie, w świecie. Dbając o dobro gospodarki gminy i mieszkańców wyszliśmy z inicjatywą, tym bardziej, że od dłuższego czasu byliśmy namawiani, aby składać inicjatywy uchwałodawcze, wyznaczać kierunki działania burmistrzowi. Skoro na początku kwietnia takich działań nie było, to z taką inicjatywą wyszliśmy. Wszelkie inne działania ze strony innych klubów były po to, aby sprawę przekładać. My jednak dokonaliśmy dużej pracy przygotowując te projekty uchwał, zarzucanie nam nierzetelności teraz jest po prostu absurdem – mówił A. Urbański, dodając, że projekty uchwał nie odbiegały od innych i zostały przez nich zrealizowane w 100%.
Ale po chwili burmistrz M. Sawaryn odpowiadał mu, że częściowe zwolnienie za żłobki wprowadził już wcześniej, dając rodzicom prawo wyboru opłaty lub nie. Podkreślił również, że projekty KO nie zakładały konsekwencji finansowej dla Gminy Gryfino, co już wcześniej było podnoszone jako główny zarzut przez radnych PiS i GIS. Burmistrz powiedział również, że Gmina Gryfino zwolniła część przedsiębiorców z 50% i 90% czynszów, odnosząc się po chwili w mocnych słowach do Andrzeja Urbańskiego w kontekście jego funkcji w Społem.
- Największym przegranym kryzysu gospodarczego w pandemii będą samorządy. Jeśli chcecie samorządom odebrać kolejne środki, zwalniając i tych, którym się to należy, ale również tych, którzy mają dobre dochody i ich biznesy funkcjonują w niespotykanej dotąd skali, to pytam się pana przewodniczącego Urbańskiego, który jest przewodniczącym rady nadzorczej Spółdzielni Spożywców Społem w Gryfinie, jakie państwo zastosowaliście zwolnienia dla podmiotów, które funkcjonują jako wasi najemcy. Bo to byłby pierwszy gest i pokazanie waszego serca, że potraficie się pochylić nad sprawami waszych najemców w Społem. Był u mnie na skardze jeden z gastronomików, który powiedział, że zaproponowaliście mu podwyżkę czynszu. Może pan tego nie wie, może pan wie. To jest tak: niech da Gmina, która jest w kryzysie, ale my kierując działalnością gospodarczą nie damy takich ulg jak proponujemy – powiedział burmistrz Mieczysław Sawaryn porównując pomoc ze strony Gminy, do braku działań Społem, czym wyraźnie zdenerwował A. Urbańskiego, który w trakcie jego przemowy próbował odnieść się do tych zarzutów. Nie uczynił jednak tego po zakończeniu wypowiedzi burmistrza, gdy miał do tego prawo.
Burmistrz podkreślał również, że nikt z przewodniczących komisji w radzie, a we wszystkich te funkcję pełnią radni KO, nie zapytał go o sytuację finansową Gminy Gryfino w dobie epidemii.
– Gdzie pan był przez ostatnie dwa miesiące panie Sanecki, żeby jako przewodniczący zwołać komisję budżetu i finansów Gminy Gryfino? – pytał retorycznie M. Sawaryn - Nie próbujcie mówić, że wy chcecie dać, a oni nie chcą dać - dodał.
Po nim głos zabrał przewodniczący rady Rafał Guga.
- Pan burmistrz próbuje wprowadzać emocje, jak zwykle w ramach happeningu politycznego expose. […] Największa manipulacja jest taka, że nie ma pan prawa zażądać wniosku o zwołanie sesji. Sesję zwołuje przewodniczący – mówił R. Guga, rozpoczynając długą przemowę o formalnych kwestiach.
Zenon Trzepacz nie wytrzymał i wszedł na mównicę, próbując zabrać głos przewodniczącemu. Rafał Guga jednak mu przerwał i kontynuował swoją wypowiedź, która trwała kilkanaście minut.
– Uchwały zostały przekazane radnym w pierwszym możliwym momencie, czyli kiedy uzyskały opinię prawną – mówił przewodniczący Guga, który wspominał również o artykułach w prasie, ponieważ media również zostały przez radnych wplątane w całe „przedsesyjne” zamieszanie. Po dziesięciu minutach jego przemowy i przedstawiania formalnych stron zgłaszania sesji, głos próbował zabrać wiceburmistrz Nikitiński, którego zdaniem przewodniczący nie przytoczył treści wszystkich dokumentów przesłanych do burmistrza przed zwołaniem sesji. Ale bezskutecznie.
- Cały ten szum i ilości nieprawdziwych informacji jest po prostu zadziwiająca – mówił R. Guga.
Następnie, na krótko do głosu udało się dojść radnemu Trzepaczowi, a po nim przemawiał radca prawny - Krzysztof Judek. Cały czas o możliwość odniesienia się do słów zawartych w długiej przemowie R. Gugi domagał się P. Nikitiński. Ale przewodniczący Guga konsekwentnie nie udzielał mu głosu. A na kolejne jego próby zabrania głosu zarządził przerwę. Taka sytuacja nie miała dawno miejsca na sesji rady miejskiej, co wyraźnie rozzłościło wiceburmistrza, który w ostrych słowach zwrócił się do przewodniczącego ze środka sali obrad.
- Jest pan zwykłym pospolitym tchórzem. Okłamał pan całą radę. Przez 10 minut z pańskich ust płynęły tylko kłamstwa i nie pozwala ich pan sprostować burmistrzowi, a zaatakował pan burmistrza w sposób bezpodstawny, kłamliwy i przedstawiając te fakty, które pan wytwarza. I to jest prawda, o której mieszkańcy powinni wiedzieć, bo jest pan sprawcą zamieszania. Nie klub Koalicji Obywatelskiej, tylko pan. Nie potrafi pan kierować radą, nie ma pan żadnej kwalifikacji, żeby kierować kurnikiem – powiedział P. Nikitiński, po czym opuścił salę.
- Brawo – odpowiedział krótko R. Guga i dopiero pod koniec sesji odnosząc się do tych słów. – Po wyzywaniu przewodniczącego od tchórzy, powiem szczerze, że nie wiem czy jeszcze cokolwiek mamy sobie do powiedzenia – odpowiedział R. Guga, który ostatecznie nie dał możliwości wypowiedzenia się P. Nikitińskiemu, mimo, że ten podejmował jeszcze kilka prób. Pod koniec sesji próby udzielenia głosu dla P. Nikitińskiego zaczął domagać się Marcin Para z GIS. Złożył nawet formalny wniosek do przegłosowania, aby… dopuścić wiceburmistrza do głosu. Rafał Guga nie miał prawa go odrzucić, ale uznał, że może on być głosowany dopiero po głosowaniu nad wnioskiem o przerwanie sesji.
- Ale jeden wniosek jest zależny od drugiego – mówił z tyłu sali P. Nikitiński.
Ostatecznie Paweł Nikitiński nie otrzymał prawa głosu, bo radni GIS i PiS większością głosów zdecydowali, aby sesję przenieść na 18 maja, a zanim odbędzie się w tym terminie projektami uchwał zajęły się komisje. Radni KO byli temu przeciwni. Jedynie Maciej Puzik z KO w jednym z głosowań wstrzymał się od głosu. Nie było więc okazji do przemowy P. Nikitińskiego w wolnych wnioskach. Wszedł więc on na mównicę już po tym jak formalnie sesję zakończył przewodniczący Guga. Gdy zaczął przedstawiać swoje stanowisko z sali zaczęli wychodzić radni KO, a za nimi R. Guga, nie słuchając wiceburmistrza.
Na liczne zarzuty ze strony radnych GIS co do zamieszania ze zwołaniem sesji nie odpowiedział żaden z radnych KO. Riposty do ich słów na bieżąco kierował jedynie R. Guga. Nikt również nie odniósł się do przesyłania informacji o obradach sesji do mediów, zanim trafiły do radnych. Według Tomasza Namiecińskiego to pierwsza taka sytuacja od czterech kadencji, odkąd zasiada w radzie miejskiej, aby o porządku obrad dowiedział się z mediów, a nie z Biura Obsługi Rady, mówił to obrócony w kierunku przewodniczącego Gugi, który był odpowiedzialny za zwołanie nadzwyczajnej sesji.
Jedna z rzetelniejszych ocen całej sytuacji popłynęła od radnej Elżbiety Kasprzyk. Osoby słynącej ze stonowanych opinii. Pomimo przynależności do klubu burmistrza (GIS), niejednokrotnie popierała inicjatywy radnych Koalicji Obywatelskiej. Tym razem radna Kasprzyk była stanowcza. Poniżej publikujemy jej wypowiedź niemal w całości:
- To co wydarzyło się w ostatnim okresie, przed sesją, niestety ma się nijak do deklaracji jakie państwo składacie, mówię tutaj do radnych Koalicji Obywatelskiej. Mam wielki żal, ponieważ wydaje mi się, że nikt z państwa nie może mi nic zarzucić. Czy na komisjach, czy na sesjach, często dyskutujemy, a zdarza się, że głosuję przy niektórych wnioskach tak jak państwo, ponieważ staram się w swoim rozumie głosować zgodnie z sumieniem, bez względu na to do jakiego klubu należę. Panie przewodniczący, do pana mam głównie żal, za to co pan zrobił. Czyli za to, że mimo złożenia wniosków przez oba kluby o udostępnienie materiałów, które miały być procedowane na sesji nadzwyczajnej, nie podjął pan tego trudu, aby przekazać je radnym, tłumacząc się tym, że nie są one zaopiniowane przez mecenasa. Potraktował nas pan po prostu nie fair. To zbyt ważne sprawy, aby w zbyt krótkim czasie podejmować decyzje, które spowodują skutki dla całej gminy, dla wszystkich mieszkańców. Chcemy zastosować ulgi pewnym grupom mieszkańcom, ale wiemy doskonale, że te zmiany odczują wszyscy mieszkańcy. Więc procedując nad tymi uchwałami potrzebujemy czasu, aby zapoznać się ze skutkami finansowymi, ale również ze skutkami społecznymi. Nie dał nam pan tego czasu, pozbawiając oba kluby możliwości zapoznania się z tym materiałem. Dzisiaj, w mojej ocenie, wykazał się pan niekonsekwencją. Bo z jednej strony mówi pan wcześniej tak: nie dostaniecie projektów uchwał, bo nie są zaopiniowane od mecenasa, czyli nie mają końcowego kształtu, a z drugiej strony, dzisiaj mówi, że poprawki, które wpłynęły, mogą być procedowane, mimo, że w mojej ocenie zmieniają treść tych projektów – mówiła radna E. Kasprzyk. - Mógł pan przekazać wcześniej te projekty uchwał do zapoznania się nam. Nie do procedowania, ale do zapoznania się z materią. I o to jest mój żal. I uważam, że państwa deklaracji o chęci współpracy i mówię tutaj tylko o radzie, nie mówię o władzy wykonawczej, ale właśnie to, żebyśmy się wspólnie szanowali jako radni, nie ma pokrycia w prawdzie. Bardzo ubolewam nad tym i bardzo jest mi przykro z tego powodu, że w takich warunkach musimy pracować, że nie możemy tego przepracować na komisjach. Straciliśmy dużo czasu i dzisiaj również poza przepychankami słownymi, nic takiego się nie dzieje. Mam wrażenie, że złożyliście państwo projekty uchwał, które podjął Wrocław. Ale to jest zupełnie inny samorząd. Wrocław ma budżet 5,5 mld złotych, a nasza Gmina 167 mln zł. To jest jak z dużymi firmami. Duże firmy lepiej sobie dają radę w pandemii, bo mogą przesuwając środki i w jakiś sposób funkcjonować. Ale my nie możemy porównywać się do Wrocławia. Do tego mamy kredyty, które spłacamy z lat poprzednich i nasza sytuacja jest zupełnie inna. Chciałabym dzisiaj porozmawiać o rozwiązaniach, które zastosował np. samorząd w Stargardzie. Wydaje mi się on już zdecydowanie bliższy nam. Tam zaproponowano przedsiębiorcom oszczędności, są też pozycje, które państwo zaproponowaliście i pewnie część z nich jest słuszna. To samorząd bardziej zbliżony do nas niż Wrocław. Ale do tego, aby to wprowadzić potrzeba rozmów. Trzeba procedowania na komisjach. Trzeba wysłuchania obu stron. Wysłuchać panią skarbnik o tym jaką mamy sytuację finansową i pana burmistrza w jaki sposób już działa, bo wszyscy wiemy, że już działa udzielając ulg przedsiębiorcom, którzy są w najgorszej sytuacji. Zabrakło tego. Więc proszę nie mówić o chęci współpracy. Nie zgadzam się, bo to nie ma żadnego pokrycia w prawdzie. Poza tym drodzy państwo, jeżeli zgłaszamy się z jakąkolwiek inicjatywą to szukamy zwolenników, a państwo nie zwrócili się do żadnego z klubów, aby wypracować jakikolwiek kompromis, żeby to mogło wejść w życie. Więc po co złożyliście te projekty uchwał? Żeby złożyć i pokazać, że my chcemy pomóc? Dziękuję – powiedziała Elżbieta Kasprzyk.
Nagranie z niemal trzygodzinnej sesji dostępne jest pod tym linkiem:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze