Śmiało można napisać, iż Robert Dymkowski to ikona Pogoni Szczecin. Napastnik, które z sentymentem wspomina wielu starszych fanów szczecińskiego klubu. Niestety, dziś już 53-letni Dymkowski walczy z niezwykle trudnym przeciwnikiem – śmiertelną chorobą, na którą nie ma żadnego leku…
„Robert Dymkowski, najlepszy napastnik Polski” – krzyczeli w latach 90-tych fani Pogoni. Nie były to słowa na wyrost. Mowa o graczu, który w latach 1990-2002 rozegrał 318 spotkań w barwach Pogoni, zdobywając dla swojego klubu 108 bramek. Więcej razy w historii szczecińskiego klubu na listę strzelców wpisał się tylko Marian Kielec (113 goli). Dymkowski większość swoich bramek (72.) strzelił na najwyższym poziomie rozgrywek. Miał tylko krótki epizod w greckim PAOK, a dopiero po 2002 roku odszedł z Pogoni na krótko do Widzewa Łódź, a potem Arki Gdynia. Był określany jako typowy lis pola karnego. Wiedział, gdzie się ustawić i jak wykończyć akcję.
Mimo, że pochodzi z Koszalina, jego serce bije po szczecińsku. To tu mieszka do dziś. Tutaj był radnym. Do niedawna wciąż angażował się na rzecz klubu, aktywnie uczestniczył w odbudowie Pogoni - najpierw pełnił asystent trenera w czwartej lidze, a potem dyrektora klubu, natomiast w poprzednim sezonie był trenerem ekstraklasowej drużyny kobiet.
Od niedawna docierały do nas głosy o chorobie Roberta Dymkowskiego. Mało kto sądził, że sprawa jest tak poważna…
- Zdiagnozowano u mnie ALS/SLA czyli stwardnienie zanikowe boczne. Jest to choroba neurodegeneracyjna neurou ruchowego, która cały czas postępuje i prowadzi do osłabienia mięśni ich zaniku, odebrania mowy i możliwości samodzielnego oddychania w konsekwencji utraty ruchomości i śmierci. Nie ma lekarstwa na stwardnienie zanikowe boczne – zaczyna opis swojej zbiórki na leczenie Dymkowski.
Zebrane środki mają pomóc w sfinansowaniu terapii lekowych spowalniających postęp choroby, chociaż są one bardzo kosztowne.
- Zbieram pieniądze na rehabilitację, leczenie i poprawę jakości życia. Rehabilitacja pomoże mi zachować sprawność fizyczną. Leczenie pozwoli mi spowolnić postęp choroby i zmniejszyć objawy. Poprawa jakości życia pozwoli mi radzić sobie jak najdłużej, w miarę samodzielne. Pieniądze zebrane na zbiórce zostaną wykorzystane na pokrycie kosztów rehabilitacji w tym pobytów w ośrodkach rehabilitacyjnych takich jak Ośrodek Rehabilitacyjny Neuron, a w przyszłości specjalistycznej opieki domowej oraz zakupu sprzętu medycznego (łóżka elektrycznego, wózka inwalidzkiego, podnośnika, pionizatora itp.).
Niezbędne będzie również dostosowanie mieszkania Roberta Dymkowskiego oraz samochodu do potrzeb osoby niepełnosprawnej.
- Tak, jestem osobą z niepełnosprawnością w znacznym stopniu. Jeszcze kilka miesięcy temu ciężko było by mi w to uwierzyć. Choroba odebrała mi siłę rąk. Mięśnie samoistnie zaczęły zanikać. Nie jestem już w stanie samodzielnie ubrać się czy umyć, co dla mnie, jako osoby, która większość życia poświęciła sportowi, piłce nożnej jako zawodnik, trener i działacz, jest niezwykle trudne. Obecnie muszę się z tym mierzyć i na pewno łatwo się nie poddam. Chcę walczyć o jak najdłuższą sprawność mojego organizmu – informuje Robert Dymkowski.
Zbiórka na rzecz pana Roberta prowadzona jest na portalu zrzutka.pl, pod tym adresem:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wszystko dobrze, trzymaj się i nie poddawaj. Mam nadzieję też, że byli i obecni piłkarze pomogą. Mają luksusowe domy, fury, zarabiają bardzo dużo. Bo to trochę smutne, że były piłkarz Pogoni musi zbierać pieniądze od biednych kibiców a piłkarze zarabiający miliony rocznie go kompletnie zlewają

Wszystko dobrze, trzymaj się i nie poddawaj. Mam nadzieję też, że byli i obecni piłkarze pomogą. Mają luksusowe domy, fury, zarabiają bardzo dużo. Bo to trochę smutne, że były piłkarz Pogoni musi zbierać pieniądze od biednych kibiców a piłkarze zarabiający miliony rocznie go kompletnie zlewają