Ciekawie było wczoraj nie tylko w Krzywinie, ale również w Lubanowie, do którego przyjechał lider grupy trzeciej A-klasy
Ostatnie tygodnie w wykonaniu piłkarzy Czarnych mogły rozbudzić ich apetyty. Zwłaszcza niedawna wygrana 2:0 nad Czciborem Cedynia, czyli ówczesnym wiceliderem rozgrywek.
- Pojechaliśmy bez kilku zawodników. Za nami mecz walki i niewykorzystanych sytuacji. Czcibor był w posiadaniu piłki, ale to my kontrowaliśmy spotkanie - mówi trener Mateusz Sajdowski w artykule, który przeczytać można w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.
O czwarte zwycięstwo z rzędu jego podopieczni zagrali w sobotę z Orłem Trzcińsko-Zdrój. Mecz nie zaczął się dobrze dla gospodarzy.
- Bo o dwóch głupio traconych bramek. Po dwudziestu minutach wzięliśmy się do roboty i na przerwę schowaliśmy z wynikiem 3:2 dla nas - wylicza trener, któremu wydawało się, że odtąd Czarni będą mieli mecz pod kontrolą.
Na drugą połowę piłkarze z Lubanowa "nie wyszli jednak z szatni".
- Straciliśmy identyczne bramki, a Orzeł wykorzystywał każdą okazję. Mieliśmy jeszcze jeden zryw ale zabrakło nam czasu na wyrównanie - mówi Sajdowski.
Czarni przegrali z Orłem 5:7. Szerszą relację z meczu można przeczytać poniżej, na stronie klubu z Lubanowa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze