Reklama

Cudem przeżył uderzenie lokomotywy. Potrzebuje pomocy

Wiesław Nowacki (49 l.) z okolic Chojny na terenie Elektrowni Dolna Odra pracował zaledwie dwa lata. Długo nie cieszył się nowym stanowiskiem w PKP Cargo. Kiedy nadjeżdżała rozpędzona lokomotywa nawet nie pomyślał, że wszystko się zmieni

Wiesław Nowacki z wykształcenia jest technikiem budowlanym. Zawodowo jednak zawsze pracował w przedsiębiorstwie PKP Cargo jako ustawiacz. Początkowo obsługiwał wagony w szczecińskim porcie, później dostał pracę bliżej domu - w Nowym Czarnowie.

Odłączał tam, a po rozładunku przyłączał wagony z węglem na tak zwanej “wywrocie”. W 2012 roku doszło do tragicznego wydarzenia. Kiedy wagon po wywróceniu był już pusty doczepiał go do lokomotywy. Żeby wykonać to bezpiecznie, lokomotywa musiała zbliżać się do mężczyzny z prędkością około 2 km na godzinę. Feralnej nocy nadjeżdżający elektrowóz nie wytracił prędkości. Kolos z szybkością 20 km na godzinę popchnął pana Wiesława, a następnie wciągnął pod siebie. Mężczyzna od razu stracił przytomność.

Reklama

 

Obudził się bez nogi i czucia

Koła lokomotywy przejechały po nodze pana Nowackiego. Lekarze nawet nie próbowali ratować zmiażdżonej kończyny. Na skutek wypadku mężczyzna doznał złamania dwunastu żeber po jednej stronie ciała, miał przebite płuco, złamany kręgosłup w kilku miejscach oraz obojczyk, do tego przerwany rdzeń kręgowy. Przez rozległą ranę w okolicy pośladka z jamy brzusznej wypadły jelita. Cudem ocalony w szpitalu przy Unii Lubelskiej w Szczecinie spędził rok.

 

Marzy, żeby usiąść na wózku

Pana Wiesława wypisano z prawie zagojoną raną. Niedoleczony ubytek tkanek nigdy w pełni się nie zabliźnił. Wskutek urazu wyrwany został mięsień pośladkowy i obecnie skóra pokrywa gołą kość. Mężczyzna poddawał się kilku terapiom, odwiedzał różnych specjalistów, wydał swoje oszczędności. Niestety, nikt dotąd mu skutecznie nie pomógł.

Reklama

Mieszkańcowi Chojny nie dokucza już brak nogi, ani nawet fakt, że stracił czucie od pasa w dół. Jego codzienną zmorę stanowi opisana rana. Przez nią pan Wiesław nie może na dłużej usiąść. Nie może korzystać z wózka inwalidzkiego, nie ma też szansy na samodzielność, na wyjście z domu. Na wizyty lekarskie transportowany jest na noszach.

 

Nadzieja umiera ostatnia

Mimo, że od wypadku minęło już dwanaście  lat mężczyzna się nie poddaje. Utworzył zbiórkę na zrzutka.pl: “Dalsze leczenie odleżyn, rehabilitacja”. Id zbiórki: g9e29n. Sam koszt opatrywania i pielęgnacji rany to 2000 zł miesięcznie. Potrzebuje też rehabilitacji, choćby dlatego, że stale leży.

Reklama

Pan Wiesław poza środkami finansowymi szuka pomocy w formie dobrego specjalisty od leczenia ran. Według swojej wiedzy w naszym województwie wyczerpał już wszelkie możliwości. Chce szukać dalej. Marzy, żeby usiąść! Pojechać wózkiem do kuchni i zrobić sobie kanapkę, wyjść do ogrodu, czy do miasta, do ludzi. Jego pasją były podróże. Mężczyzna ceni uroki Polski, lubił z żoną zwiedzać zakątki ojczyzny. Gdyby tylko mógł usiąść, jeszcze raz zobaczyć morze.

 

Piknik dla Wiesława

W nieczynnej stacji kolejowej w Klępiczu 15 sierpnia odbędzie się piknik dla pana Wiesława. Można skorzystać z dzikości tego miejsca oddalonego od cywilizacji, udać się w trasę rowerową lub pobawić na pikniku. Czas przybyłym gościom z wielkimi sercami umilą strażacy, motocykliści, swojskie jadło i mnóstwo zabaw dla dzieci. Organizatorzy zachęcają, by w ten nadchodzący długi weekend połączyć przyjemne z pożytecznym i zrobić też coś dla drugiego człowieka.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama