Przed nami mecze półfinałowe GLHA. Zanim jednak skupimy się na walce o finał, chcielibyśmy nawiązać do wydarzenia z poprzedniej niedzieli
Pierwszy mecz w sezonie wygrał Wrangler, lecz zwycięstwo 4:3 niewiele dało. Agma Team zwyciężyła bowiem wcześniej 7:0 i to ona weszła do półfinału.
Powyższe spotkanie jest jednak godne odnotowania nie tylko ze względu na premierowe zwycięstwo "Kowbojów". Na uwagę zasługuje też fakt, że jedno z trafień zanotował Arkadiusz Lebioda.
- Dla Arka byl to 330 wystep w lidze i gol numer 297 w historii! Napastnik Wranglera jest po tym względem trzecim najlepszym strzelcem w gryfińskiej halówce - mówi Rafał Pasternak, organizator GLHA.
Kto wie, może jeszcze w tym sezonie Lebioda zdoła cieszyć się z trafienia numer 300? Bardzo mu tego życzymy, poniżej prezentując wywiad, który przeprowadziliśmy, gdy zawodnik Wranglera (gra w nim od pierwszej edycji, tak samo jak Robert Wilk!), jako pierwszy gracz w historii GLHA przekroczył barierę 250 bramek.
Polecamy, to kawałek historii!
-----------
Pamiętasz swoją pierwszą bramkę?
Arkadiusz Lebioda: Próbuję sobie przypomnieć, ale nie pamiętam. Grając w pierwszej edycji nie wiedziałem, że będę miał taką serię. Dlatego też nie przywiązywałem do tego wagi. Inaczej było w przypadku bramek numer 100 i 200, bo te wyniki już odbiegały od wyczynów innych.
Uczciłeś je w szczególny sposób?
- Bramkę numer 100 uczciłem koszulką „100 goli dla Karoli”, bo w tym czasie urodziło mi się długo oczekiwane dziecko. I takie momenty się pamięta. Tak samo jak ładne bramki. Szczególnie z zerowego kąta, z końca boiska, czy też od ściany. Oczywiście kiedyś zdobywałem ich więcej. Teraz wiek jest już nie ten, więc trudniejjest pokonywać bramkarzy. Ostatnio obliczyłem, że bramkę numer 100 zdobyłem w szóstej edycji. Przez kolejnych osiem lat dołożyłem więc następnych 151 trafień.
Pamiętasz inne szczególne momenty?
- Oczywiście. Kiedyś o mistrza walczyliśmy my i Dolna Odra. Był taki mecz, w którym pokonaliśmy ich 3:0, a ja zdobyłem wszystkie trzy bramki. Albo, gdy graliśmy w ostatniej kolejce ze Sternikiem, który miał już pewny tytuł. Wygraliśmy 5:1 i zdobyłem jedną z najładniejszych bramek w życiu.
Jak wyglądała?
- Piłka wychodziła zza linię boczną i uderzyłem ją z zerowego kąta. Odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Smakowała podwójnie, bo strzeliłem ją mistrzowi. W tym roku była podobna sytuacja, bo też pokonaliśmy mistrza, a ja zdobyłem trafienie numer 251.
Mimo wszystko, to nie był dla ciebie udany sezon.
- Gdy zaczynałem grać w GLHA, miałem 28 lat i należałem do młodych zawodników. Łatwiej było mi strzelać, gdy grałem ze starszymi. Dopiero teraz widzę różnicę, gdy sam należę do tych starszych (śmiech). Kiedyś grałem z przodu, ale teraz nie mam tylu sił, by mocniej szarpać. Dlatego zdobyłem tylko pięć bramek.
Trafienie numer 250 przypadło na mecz z Mieszko. Nie przypominam sobie byś celebrował ją w jakiś szczególny sposób.
- Miałem się przygotować i zrobić jakąś koszulkę, ale nie szło mi. Miałem na koncie 147 bramek i nie spodziewałem się, że strzelę trzy z ekipą Mieszka! Gdybym wiedział, na pewno bym coś przygotował.
Ile tytułów króla strzelców dało ci 251 bramek?
- O dziwo tylko jeden. Zawsze byłem w czołówce, zajmowałem miejsca 1-3, ale najwięcej strzeliłem tylko raz. Co ciekawe, tytuł wywalczyłem po wypadku samochodowym! Grałem w... gorsecie, przez co byłem bardziej statycznym zawodnikiem. Stałem z przodu i strzelałem (śmiech).
Jaki cel stawiasz przed sobą? Bramkę numer 300?
- Generalnie obiecałem w domu, że skończę grać po iluś tam bramkach, ale raczej jest to niemożliwe. Będę grał dopóki mam siły. Chcę dalej się bawić, choć cele Wranglera są już inne. Dalej sprawia mi to radość i mam nadzieję, że kiedyś strzelę bramkę numer 300.
Rozmawiał: gr
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze