Wspólnie wychowują niepełnosprawnego syna. W czerwcu doszły im kolejne troski. Krzysztof doznał udaru pnia mózgu. Kosztowna rehabilitacja jest finansowo nieosiągalna dla ich rodziny. Dlatego proszą o pomoc
Giernatowscy, tak jak wiele innych osób, których historie opisaliśmy na naszych łamach, nie spodziewali się, że tragedia może spotkać właśnie ich. Życie tej rodziny, jak zwykle w takich przypadkach bywa, diametralnie odmienił jeden dzień.
- 1 czerwca mąż bardzo źle się poczuł, miał problem z oddychaniem, zawroty głowy i problemy z przełykaniem. Było na tyle źle, że wezwaliśmy pogotowie. Ratownicy stwierdzili, że jest pod wpływem środków odurzających, lub alkoholu. Tego komentować nie będziemy... Na moją prośbę zabrano go do szpitala, gdzie lekarze stwierdzili anginę. Po podaniu leków o własnych siłach wrócił do domu. Naiwnie myśleliśmy, że wszystko wróciło do normy. Niestety, w nocy sytuacja się powtórzyła. Kolejny raz szpital i decyzja o przewiezieniu Krzysztofa do szpitala klinicznego. Dziesiątki bada: rtg, tomografia, krew. Nastąpiła konsultacja neurologiczna, która w końcu przyniosła diagnozę: niedokrwienny udar pnia mózgu. Najgorszy z możliwych – opowiada Joanna Giernatowska.
Pomóc Krzysztofowi można TUTAJ.
Cały artykuł znajduje się natomiast w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze