Przemek Baszak i Daniel Guz, dwóch gryfińskich społeczników, postanowiło pomóc kolejnej chorej osobie. Aby nagłośnić zbiórkę pieniędzy na leczenie 17-miesięcznego Michałka, Przemek zamierza pokonać rowerem trasę ze Świnoujścia do Sopotu, łącznie ponad 400 kilometrów. Wszystko w 24 godziny, bez snu i dłuższych przerw.
Ostatnie kilometry wspólnie z Przemkiem pokonają na rowerach zawodnicy Trefla Sopot (koszykarze) i Trefla Gdańsk (siatkarze). Wspólnie mają wjechać na molo w Sopocie, gdzie czekać mają na nich media, w tym podobno telewizja ogólnopolska.
To dodatkowo motywować będzie gryfinianina, który nie ukrywa, że podchodzi do sprawy z… marszu.
- Mam pewne obawy, bo największa trasa jaką w tym roku pokonałem, mierzyła tylko około 80 km. A tu będzie do przejechania 411 km. Pośladki mówią, że to bez sensu, ale dam radę, dla Michałka musi się znaleźć kasa i tyle, najwyżej będą mnie pchać - mówi P. Baszak.
Start w czwartek (26.08) o godz. 12.00 ze stacji PKP w Świnoujściu, a przyjazd do Sopotu planowany jest o godz. 12.00 w piątek (27.08). Trzymamy kciuki!
Cały artykuł na ten temat znajdziecie w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
W czwartek na portalu egryfino.pl na bieżąco relacjonować będziemy wydarzenia z trasy.
Pomóż Michasiowi
https://www.siepomaga.pl/walka-michasia
Bardzo prosimy o pomoc – my, rodzice śmiertelnie chorego dziecka. Mama, rodowita gryfinianka i tata, który pochodzi z Żar.
Zaczęło się niewinnie. Najpierw gorączka 38 stopni. Myśleliśmy, że to tylko ząbkowanie albo drobna infekcja. Po przepisaniu przez pediatrę antybiotyku udało się zbić temperaturę, ale Michałek nadal odczuwał ból i to do tego stopnia, że przestał raczkować i siadać.
Nie umiem tego opisać, ale w jego oczach widziałam, że prosi nas o pomoc. Był 8 lutego 2021 r., niecałe dwa tygodnie przed pierwszymi urodzinami synka. Nie wróciliśmy już do domu. Prosto z przychodni pojechaliśmy szpitala, gdzie przeprowadzono szereg badań.
Tę ciszę zapamiętam do końca życia. Lekarz uważnie wpatrywał się w ekran monitora USG i milczał. Byłam zdezorientowana, ale wiedziałam, że to milczenie nie wróży nic dobrego. To rak. Nowotwór złośliwy nadnerczy, postać rozsiana z przerzutami do węzłów chłonnych, do szpiku, do kości, naciek opony twardej okolic czołowych. Nasz kochany synek, wyczekany, wymodlony, dostał wyrok. Pękły nam serca.
Michałek przeszedł już osiem cykli chemioterapii. Miał przetaczaną krew niezliczoną ilość razy. Jest znieczulany do każdego badania z powodu swojego wieku. Stracił włoski i rzęsy już po drugiej chemii, ale to najlżejszy skutek uboczny tej terapii. W domu jesteśmy gośćmi na chwilę, to trudne dla nas wszystkich.
Dobrze ktoś kiedyś powiedział, że jak dziecko choruje, to choruje cała rodzina i to jest prawda. Michałek jest w trakcie podawania dwóch cykli TVD. Przed nim jeszcze separacja komórek macierzystych, operacja wycięcia guza za lewą nerką, megachemia, autoprzeszczep, radioterapia i immunoterapia anty GD2.
Nikt nie jest w stanie powiedzieć nam, ile jeszcze będzie trwało leczenie, bo wszystko zależy od organizmu Misia. My się nie poddajemy i razem z Michałem zakładamy rękawice i stajemy do walki z tą podstępną chorobą. Prosimy o pomoc w tej walce!
Nie wiemy, jak duże będą koszty leczenia. Być może Michał będzie potrzebował pilnie leków nierefundowanych. Do tego dochodzą koszty związane z lekami, opatrunkami, środkami higieny, dojazdami, walką ze skutkami ubocznymi chemioterapii...
Po skończonym leczeniu w Polsce bardzo chcemy polecieć za ocean, ponieważ właśnie tam jest dostępna od niedawna nowoczesna szczepionka chroniąca dzieci przed nawrotem choroby. Nowa szczepionka w USA daje ogromne nadzieje, że kiedy uda się pokonać nowotwór, to on już nigdy nie wróci. Bez waszej pomocy nie damy rady, dlatego błagamy, pomóżcie Michałkowi rozprawić się z nowotworem!
Z całego serca już teraz dziękujemy każdemu, kto zdecyduje się nam pomóc w tej najtrudniejszej sytuacji, jaka do tej pory spotkała nas w życiu.
• rodzice i siostrzyczka Michałka
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze