Energetyk Gryfino regularnie pojawia się w komunikatach ZZPN w kontekście kar dyscyplinarnych. Tylko jesienią gryfiński klub zasilił skarbiec piłkarskiego związku o dodatkowy tysiąc złotych
W każdy czwartek spotykają się członkowie Wydziału Dyscypliny Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej, by dyskutować na temat kar dla zawodników oraz piłkarskich klubów.
Komunikaty zamieszczane są na stronie ZZPN. Jesienią regularnie znaleźć w nich można nazwę "Energetyk Gryfino". Klub z siedzibą przy ul. Sportowej dostał 150 złotych kary za mecz z Kastą Majowe, 100 złotych za wyjazdowy mecz z Osadnikiem oraz 800 złotych za ostatnią kolejkę, gdy do Gryfina przyjechało Ehrle Dobra.
- Z Osadnikiem był mecz wyjazdowy, na którym kibice z Myśliborza oraz nasi kibice odpalili race. Oba kluby dostały za to karę - mówi Koczan.
Rozmawialiśmy w czwartkowe popołudnie. To od nas dowiedział się o konieczności przelania przez klub kolejnych 800 złotych na konto ZZPN. Odczytaliśmy wprawdzie uzasadnienie WD ZZPN, ale paragrafy niewiele prezesowi mówiły.
Nazajutrz przekazał nam w czym rzecz.
- Te 800 złotych jest za race. Zdecydowanie za dużo, bo sędzia napisał w protokole, że nie utrudniało to prowadzenia zawodów, bo dym nie leciał na boisko. Dlatego napiszemy odwołanie, bo działo się to poza ogrodzeniem - tłumaczy Kazimierz Koczan.
Najdłużej porozmawialiśmy o karze za mecz z Kastą Majowe.
- To z powodu nieobecności ratownika medycznego na stadionie - mówi prezes Energetyka.
Jak jednak akcentuje, brak zapewnienia opieki medycznej nie jest winą działaczy gryfińskiego klubu.
- Mamy podpisaną umowę z Gryfińskim Stowarzyszeniem Ratowniczym (GSR), które ma delegować na nasze mecze ratownika medycznego. Podaliśmy z wyprzedzeniem terminy naszych spotkań w rundzie jesiennej. Przed każdą kolejką dzwonimy też do prezesa GSR i upewniamy się, że ktoś przyjdzie. Przed Kastą też tak zrobiliśmy. Damian Stawierej, czyli prezes GSR zapewnił nas, że kogoś przyśle, a później zadzwonił kwadrans przed pierwszym gwizdkiem i powiedział, że nie ma ludzi - rozkłada ręce Kazimierz Koczan, dodając, że to nie pierwsza taka sytuacja w bieżącym roku.
- Raz prezes Gryfińskiego Stowarzyszenia Ratowniczego powiedział, że ma do obsłużenia tyle imprez, że nie da rady nikogo do nas wysłać. Innym razem ratownik pojechał do Pniewa. Później przepraszał. Mówił, że Kazimierz Koczan... kojarzył mu się z Błękitem Pniewo. Tu akurat trzeba przyznać rację - uśmiecha się Koczan, który był też wieloletnim prezesem Błękitu.
Co do Ehrle, uzyskał od prezesa GSR zapewnienie.
- Damian powiedział, że to jego wina i że pokryje karę, którą nałoży na nas ZZPN - dopowiada prezes Energetyka.
O sprawę zapytaliśmy prezesa GSR.
- Od lat jak współpracujemy z klubami bierzemy odpowiedzialność za nasze czyny. Dlatego zawsze byliśmy gotowi aby opłacić karę gdy Ratownik nie docierał z naszej winy. Inny aspekt stanowi sytuacja gdy niestety nie otrzymujemy odpowiednio wcześniej informacji lub otrzymujemy ją w trakcie trwania rozgrywki, co również się zdarza - mówi Damian Stawierej.
W przypadku meczu z Ehrle miał zadecydować wypadek losowy.
- Jeżeli mówimy o ostatniej sytuacji, w której na piętnaście minut przez meczem powiadomiłem pana prezesa Koczana o tym, że ratownik nie dotrze na mecz, to zdarzenie było spowodowane niestety kolizją drogową, w której uczestniczył nasz ratownik. Co bezpośrednio spowodowało, że faktycznie nie był on w stanie dojechać - mówi prezes GSR.
Odniósł się też do ogólnej współpracy z klubami sportowymi gminy Gryfino i sugerowanych przez działaczy sportowych problemów kadrowych stowarzyszenia.
- Gryfińskie Stowarzyszenie Ratownicze działa prężnie od ponad siedmiu lat, podczas których od początku współpracuje z Klubem Sportowym Energetyk oraz UKS Energetyk Junior Gryfino. Bardzo chwalimy sobie tą wielopłaszczyznową współpracę, podczas której możemy na sobie polegać w aktywizacji naszej społeczności lokalnej. Ilość członów aktualnie w organizacji nie ma tutaj znaczenia, przypomnę, iż członkowie stowarzyszenia działają na podstawie wolontariatu, co wiąże się z brakiem zatrudnionych ratowników w dyżurach stałych. Problemy, które się pojawiają mogą wynikać z braku właściwej komunikacji ze strony klubu, który mimo przesłanego harmonogramu, zobowiązany został do regularnego potwierdzania spotkań piłkarskich z wyprzedzeniem, celem uniknięcia dodatkowych komplikacji - uznaje prezes Stawierej.
Kazimierz Koczan widzi sprawę inaczej. Ma świadomość, że brak opieki medycznej na meczach nie świadczy dobrze o sferze organizacyjnej. Dlatego rozważa rezygnację z usług Gryfińskiego Stowarzyszenia Ratowniczego.
- Zastanawiamy się nad zmianą. Prawdopodobnie od stycznia załatwimy kogoś innego. Odrzanka Radziszewo i Łabędź Widuchowa mają swoich ratowników i niewykluczone, że zgłosimy się do nich. Bo ile można przerabiać cały czas tę samą sytuację i żyć w niepewności, czy Gryfińskie Stowarzyszenie Ratownicze kogoś nam wyśle? - pyta retorycznie Koczan.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kaziu, czy Tobie już kompletnie odbiło? Przez Redakcję i zrzucanie na młodzież chcesz się wybielać? Ogarnij ten burdel co masz w klubie, może mniej piw a więcej pracy jest potrzeba.
Ratownik jaki Ratownik amatorka Dyzma wspiera kolegę partyjnego dla tego są na Energetyku. Jak coś się stanie poważnego ciekawe kto beknie.
Na pewno nie ty bo tylko siedzisz i udajesz, że robisz cos przydatnego. ;)
Czy to ten sam prezes z Pniewa? Jak tak to tylko lubi mieć parcie na szkło... jeszcze brakuje komentarza pana Andrzeja, który tak bardzo ubóstwia anty polityczność a zdjęcia z akcji podczas ciszy łamie... może jedno z drugim nie ma nic wspólnego... tylko osobiście niechcial bym mieć strażaka jako pomocy medycznej... wlozy mnie z kontuzja do wozu strażackiego czy co ... jednym słowem Pan prezes powinienem troszkę przemyśleć sprawę może jeden browarek mniej pomoże
Ciekawe, że niektórzy wierzą w słowa Pana Koczana, gdzie nawet nie umie przytoczyć prawidłowego imienia… Jak zwykle tylko parcie na szkło, umywanie rąk od swoich problemów i zwalanie na niewinnych - Pan Koczan we własnej osobie.
Kolejny raz słyszę jak „Prezes” Koczan zwala winę na Gryfińskie stowarzyszenie a inni oczywiście podłapują temat aby nie wiem: zaistnieć, czy czerpać energię na niszczeniu innych? Może niech „prezes” zajmie się organizacją w swoim klubie a nie tylko udaje. Jak to jest, że przez 7 lat nie było problemów a od kiedy jest Koczan nagle zaczęły się pojawiać.
"Niech pamiętamy, że karma zawsze wraca, Panie Prezesie Koczan. Szkoda, że czasem nie zauważamy własnych błędów i zamiast tego krytykujemy młodych ludzi, którzy pełnią rolę ratowników na meczach. To wszystko dzieje się po to, aby spełnić życzenie Pana znajomego, o którym wszyscy mówią, że przejął zabezpieczenie drużyny Pana. Pytanie brzmi, jaki jest cel takiego postępowania?

Kaziu, czy Tobie już kompletnie odbiło? Przez Redakcję i zrzucanie na młodzież chcesz się wybielać? Ogarnij ten burdel co masz w klubie, może mniej piw a więcej pracy jest potrzeba.
Ratownik jaki Ratownik amatorka Dyzma wspiera kolegę partyjnego dla tego są na Energetyku. Jak coś się stanie poważnego ciekawe kto beknie.
Na pewno nie ty bo tylko siedzisz i udajesz, że robisz cos przydatnego. ;)