Zmarła jedna z najstarszych gryfinianek. Pogrzeb Bronisławy Lewandowskiej odbędzie się 20 grudnia
Urodziła się 1 stycznia 1924 roku jako Bronisława Rubinstein. Chociaż pochodziła z Dąbrowy Górniczej, jej rodzice nie byli związani z okolicznymi kopalniami.
- Tata był ślusarzem. Podczas mobilizacji poszedł do wojny. Miał 39 lat, gdy Niemcy wysłali go do obozu jenieckiego, z którego już nie wrócił – tłumaczy.
Była 19-latką, gdy w 1943 r. trafiła do Auschwitz. W obozie śmierć poniosła jej mama oraz rodzeństwa. Bronisława przetrwała, choć jak sama mówi, było bardzo ciężko.
Już w maju 1945 roku przyjechała do Gryfina.
- Pojawiliśmy się tu 14 maja 1945 r. W mieście byli praktycznie sami Ruscy i garstka Polaków, praktycznie tylko tzw. grupa operacyjna pod przewodnictwem starosty Edwarda Kunika. Pamiętam, że stanął przed nami, tymi kilkunastoma osobami, które przyszły z obozu koncentracyjnego oraz jenieckiego i przedstawił się żartobliwie: „Nazywam się Kunik, a to jest moja kobyłka”. Mówiąc to wskazał ręką na swoją żonę – wspominała pani Bronisława, gdy odwiedziliśmy ją krótko po setnych urodzinach.
Miała świetną pamięć, wymieniając nazwiska pierwszych mieszkańców Gryfina oraz powojennych wydarzeń. Msza św. żałobna zostanie odprawiona 20 grudnia, o godzinie 7.40, w kościele pw. NNMP w Gryfinie.
Rodzinie składamy wyrazy współczucia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze