Reklama

Zmarł Józef Muchowski. Junak z Żabnicy

W wieku 88 lat odszedł Józef Muchowski, jeden z najstarszych mieszkańców Żabnicy

Z podgryfińską wsią związał się na początku lat 50.

- Jako młody chłopak trafiłem do Nowej Huty do Brygady SP jako junak obowiązkowy. Miałem wtedy 17 lat. Nowa Huta jeszcze się budowała, byłem tam 3 miesiące i tam dotarła do nas informacja. Kto chce,  jako pionier, wyjechać na „Ziemie Odzyskane”, to jest możliwość skrócenia brygady,  a obowiązek zostanie przeniesiony właśnie na „Ziemie Odzyskane”.

Jako że byłem w Nowej Hucie to trzy miesiące musiałem być na Pomorzu Zachodnim, bo były to staże półroczne, ale byłem młody, spodobało mi się tu i zostałem - opowiadał w rozmowie z Bogdanem Matławskim.

Reklama

Działo się to w marcu 1953 r., a więc ponad 70 lat temu!

- Pociągiem dojechaliśmy do Gryfina, jeszcze był barak nie stacja. Przyjechaliśmy nocą we trzech, Kazik i Gienek też byli z moich stron. W tym baraku-stacji do rana żeśmy przespali,  w zakładzie łąkarskim w Dębcach już wiedzieli, że my przyjedziemy i rano przyjechał po nas Mieczysław Wesołowski, on był kierowcą w tym zespole - opowiadał Józef Muchowski.

Jako junak rozpoczął prace właśnie w zakładzie łąkarskim w Dębcach i tam mieszkał w nowo postawionych barakach. Założył rodzinę i chciał mieć własny kąt, ale w Żabnicy nie było już pustych domów.

Reklama

- Kupiłem w Żabnicy dom, na ul. Szkolnej, na końcu wsi, ale cały narożnik był urwany od pocisku. Okna były blachami i papą pozabijane. Na samym początku mieszkał w tym domu Olejnik, brat Oleszczykowej. Żona go zostawiła i wyjechała do Glinnej, a on sam tu mieszkał. Gdy zmarł rodzina gdzieś go tu pochowała. Później brat Władka Kurzawy tu mieszkał, on przyjechał z okolic Nowogardu, tam miał gospodarkę, którą zlikwidował, a zboże przytargał sobie tutaj.

Ja jak się ożeniłem to mieszkałem u Piątka, w lutym się ożeniłem a w czerwcu jakoś w pegeerze w Brynkach jeździłem ciągnikiem, to sobie przyjeżdżałem nim do domu. Kierownik był dobry człowiek. Z przyczepką to tu wszystkim usługi robiłem, siano z Międzyodrza woziłem i obornik na pole wywoziłem, takie fuchy wykonywałem, takie były czasy, pensja w PGR była marna, ale kierownictwo to rozumiało i nie byli złośliwi - czytamy w monografii Żabnicy.

Reklama

Rodzinie zmarłego składamy wyrazy współczucia.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama