Nie przeklinał, od czasu do czasu powiedział co najwyżej "kurza twarz". Ponad wszelką miarę kochał sport. Mieszkańcy Bań właśnie jemu zawdzięczają stworzenie Iskry, klubu, który zajmował się nie tylko piłką nożną, ale też lekkoatletyką i podnoszeniem ciężarów
- Miłość do sportu zaszczepił we mnie właśnie Zbyszek Teleszewski - mówi Marian Haczyk, jeden z najpopularniejszych szczecińskich sportowców początku lat sześćdziesiątych.
Telszewski, który do Bań przyjechał z Mazowsza, mimo niewysokiego wzrostu i krępej budowy ciała był bardzo usportowiony.
- Zawodowiec. „Chodził” na lewym skrzydle i wzięli go nawet do Polonii Gryfino. Broń Boże, żeby ktoś wódkę wypił lub papierosa zapalił. Sport był dla niego najważnieszy - uznaje Haczyk.
Cały artykuł znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze