W 2019 r. opublikowaliśmy na naszych łamach artykuł o zabójstwie polskiego jeńca, do której podczas II wojny światowej miało dojść w Pätzig, czyli dzisiejszym Piasecznie w gminie Trzcińsko-Zdrój. Z pomocą Instytutu Pamięci Narodowej udało się ustalić szczegóły tego wydarzenia. W najbliższy piątek (3.11) odbędzie się uroczystość upamiętniająca
- Historię, którą zaraz opowiem, dotyczy jeńca wojennego, lub robotnika przymusowego, który w środku wojny został zabity przez miejscowych – rozpoczął swoją opowieść Władysław Antonowicz, zaznaczając, że zna ją jedynie z przekazów.
- Usłyszałem ją od ojca, który też nie był świadkiem tej sytuacji. Na Ziemie Zachodnie trafił w 1945 r. i przez jakiś czas dzielił dom ze starym Niemcem. Być może to on opowiedział ojcu tę historię jako pierwszy. Albo zrobił to pan Zabłocki, polski robotnik, który przebywał w latach wojny w Piasecznie – tłumaczył.
Jak dodawał, młody mężczyzna, który miał stracić życie, pochodził prawdopodobnie z Warszawy i pracował u gospodarza, którego zabudowania znajdowały się blisko nieistniejącego pałacu.
- Wiem, z opowiadań taty, że nawiązał intymny kontakt z Niemką. W wielkiej tajemnicy spotykali się pod osłoną nocy w pewnym oddaleniu od wioski. Jesienią dni robią się coraz krótsze, polne ścieżki w kierunku lasu ciemne i trudno rozpoznać kto oddala się po ciemku. Czuli się bezpieczni. Do czasu, aż okazało się, że Niemka jest w ciąży. Kto doniósł o tym do pobliskiego Gestapo w Chojnie, nie wiadomo. Nadgorliwy sąsiad, niechętna koleżanka, albo wysłany anonim? Przyjechało kilku panów z Gestapo, rozpoczęły się uciążliwe przesłuchania. Dziewczyna nie wytrzymała, wydała chłopaka. Zmaltretowany mężczyzna przyznał się, że utrzymywał z nią potajemne stosunki. Po wojnie opowiadano, że temu chłopakowi z Warszawy związano stopy, mocno przywiązano je do łańcucha, a ten do zaprzęgu z dwoma końmi. Te ciągnęły Polaka po bruku, aż zmarł. Jego krew długo jeszcze wsiąkała w wybrukowaną kamieniami ziemię ulicy… - opowiadał.
Nikomu nie zależało, by sprawa została zatuszowana.
- Na miejsce egzekucji sprowadzono robotników z pobliskich wiosek, aby zobaczyli co ich czeka w przypadku nawiązania bliskich relacji z przedstawicielami „rasy wyższej”. To była też nauczka dla miejscowych kobiet. Ojciec opowiadał, że następnego dnia ta kobieta, ukochana polskiego robotnika, została znaleziona martwa. Po wojnie mówiono, że popełniła samobójstwo, przecinając sobie żyły. Inni opowiadali, że zjadła trujące rośliny – dopowiadał Antonowicz.
Zwłoki zostały ekshumowane
Jego relację spisał Andrzej Krywalewicz. Regionalista zaangażował się w sprawę. Nie on jedyny. Pod koniec 2020 roku członkowie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Trzcińskiej („Jesteśmy świadomi jak szybko czas przemija, przemykając przez nasze palce nieubłaganie”), skierowali pismo do Andrzeja Szelążka, dyrektora Lasów Państwowych.
Jak wynikało bowiem z przekazywanej przez dziesięciolecia opowieści, zabity Polak został pochowany na terenie rezerwatu „Uroczysko Piaseczno”. - Chcemy, żeby w miejscu, gdzie spoczął ten młody mężczyzna ustawiono krzyż i tablicę pamiątkową z opisem historii – zakomunikowali członkowie stowarzyszenia.
Aby tak się stało, potrzebne było zbadanie sprawy przez Instytut Pamięci Narodowej. W grudniu 2020 r. Nadleśnictwo w Różańsku (w jego obszarze leży wspomniane uroczysko) wysłało pismo do wspomnianej instytucji, informując o chęci upamiętnienia wydarzenia przez miejscową społeczność. Odpowiedź nadeszła w marcu poprzedniego roku.
Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu szczecińskiego IPN-u, w wyniku przeprowadzonej kwerendy i zapytań, nie tylko potwierdziła, iż rzeczona sytuacja miała miejsce, ale również zdołała ustalić personalia mężczyzny zamordowanego przez niemieckich żołnierzy. Był nim jeniec wojenny Jan Szczepaniak, który urodził się w 1912 lub 1914 r. w Warszawie.
- Według informacji pochodzących z Polskiego Czerwonego Krzyża wynika, że w 1958 r. szczątki ww. zostały ekshumowane na cmentarz komunalny w Zielonej Górze. Wierzymy i mamy szczerą nadzieję, że w wyniku uruchomienia dalszego poszukiwania jakichkolwiek informacji o zamordowanym w 1944 roku Polaku, uda się zdobyć bezcenne dziś dla nas informacje kim był zamordowany, kto poszukiwał przez PCK zaginionego w czasie wojny na Pomorzu ? Każda informacja jest dla nas cenna – poinformowały nas wówczas osoby zaangażowane w akcję.
Upamiętnią zabitego
W najbliższy piątek (3.11) zostanie wykonany kolejny krok w stronę upamiętnienia zdarzenia sprzed niemal 80 lat.
- Podczas uroczystości, która rozpocznie się o godzinie 11.00, przy wzgórzu ma stanąć głaz. Ma on upamiętniać nie tylko zamordowanego Polaka, ale również nieznaną z nazwiska Niemkę oraz wszystkie ofiary II wojny światowej, które spoczęły w bezimiennych mogiłach na terenie Pomorza Zachodniego. Poświęcony jest wszystkim mieszkańcom - zarówno polskim jak i niemieckim, których życie przerwała nie śmierć na polu bitwy, ale bezduszność ideologii i bezwzględność systemu. Głaz ten ma być miejscem pamięci i przestrogi jednocześnie oraz strefą zadumy i refleksji - poinformowało Towarzystwo Miłośników Ziemi Trzcińskiej.
Po odsłonięciu pamiątkowej tablicy wygłoszone zostaną dwa referaty. Tadeusz Kołucki opowie o rysie historycznym Piaseczna, zaś Andrzej Krywalewicz o przywróconej tożsamości.
Koniec planowany jest na godz. 12.30.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze