Reklama

Wywiad z prezesem GTBS: Wszyscy czekamy na tę budowę

Od lutego bieżącego roku prezesem Gryfińskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego jest Mariusz Krasowski. Przez kilka lat związany był on zawodowo z Dolną Odrą, następnie zarządzał firmą KE Dolna Odra, a przez ostatnie lata prowadził własną działalność gospodarczą. Czy uda mu się zrealizować to, czego władze miasta oczekują najbardziej – czyli wybudować nowy budynek wielorodzinny w Gryfinie?

Proszę opowiedzieć o swojej drodze zawodowej.

M. Krasowski: Pierwsza moja praca, to nauczyciel muzyki i wychowania fizycznego w szkole podstawowej. Od młodości moją pasją była muzyka, która do dziś jest moim hobby. Jednak skierowałem się ku energetyce. Przepracowałem kilka lat w Elektrowni Dolna Odra. Pod koniec lat osiemdziesiątych wyemigrowałem zarobkowo do Niemiec. 

 

Na długo?

- Na kilka lat. Pracowałem w firmie z samymi Niemcami, nie miałem żadnego kontaktu z Polakami, dlatego gdy w myślach zacząłem liczyć po niemiecku, uznałem, że to ostatni moment, aby wrócić do ojczyzny. Tym bardziej, że było tuż po zmianach ustrojowych w naszym kraju. Po powrocie rozpocząłem pracę w spółce KE Dolna Odra. Głównym udziałowcem w niej była Elektrownia Dolna Odra, ale udziały miała również firma niemiecka Evonik, potrzebowali kogoś ze znajomością języka niemieckiego. Współwłaścicielem była również znana firma Cemex. Zaczynałem od stanowiska spedytora, czyli praktycznie od najniższego szczebla, a przez kolejnych osiemnaście lat pełniłem coraz wyższe funkcje, dochodząc na sam szczyt, czyli do stanowiska prezesa zarządu spółki. Niestety, ostatecznie byłem również jej likwidatorem, bo w pewnym momencie taką decyzję podjęli udziałowcy.

Reklama

 

Czego nauczył się pan podczas pracy w KE Dolna Odra?

- Istotne było spojrzenie na prowadzenie biznesu, często bazujące na doświadczeniu dużych firm niemieckich. Swego czasu w naszym zarządzie był również Hubert Emming, czyli współzałożyciel firmy Fliegel. Dobrze wspominam współpracę z nim. Do dziś wspominam jego podejście do problemów – zawsze powtarzał, że są one po to, aby je rozwiązywać. Niestety, przedwcześnie zmarł.

 

Firma KE zlikwidowana została w 2012 roku.

- Otrzymałem wówczas od jej udziałowców propozycję wykupienia majątku środków transportu. Obiecano mi dostęp do rynku przewozowego, pod warunkiem, że zatrudnię część kadry. Chodziło o ich zabezpieczenie. Zgodziłem się. Przez kolejnych kilkanaście lat zarządzałem już własną firmą, początkowo z trzema samochodami, ale firma się rozwijała i doszedłem do siedmiu pojazdów. Niestety, wraz z ograniczeniem pracy bloków węglowych, adekwatnie musiałem redukować własne usługi dla elektrowni. Można więc uznać, że w dobrym dla mnie momencie pojawiła się propozycja od burmistrza objęcia prezesury w GTBS.

Reklama

 

W biznesie ma pan duże doświadczenie, ale sektor prywatny różni się jednak od zarządzania spółką o charakterze poniekąd publicznym. Czy nie czuje pan pewnych ograniczeń? Formalne sprawy zapewne mają wpływ na mniejszy komfort pracy.

- Na pewno zupełnie inaczej to wygląda. Główną misją GTBS nie jest tworzenie biznesowego przedsięwzięcia, a zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych dla lokalnej społeczności. Aczkolwiek tak jak każda inna firma, buduje swoje przychody i koszty. Nawet jeśli nie jest nastawiona na maksymalizację zysku, to jednak środki na inwestycje też są potrzebne. Zderzenie polegało na tym, że prowadząc swoją prywatną firmę przez ostatnich dwanaście lat analizowałem wszystkie ryzyka i samemu podejmowałem decyzje. Dziś ryzyko musze przedstawiać i uzyskać akceptację właściciela. To największa różnica.

Reklama

 

Nowy blok

Od kilku lat siadając na tym samym krześle podczas wywiadów z kolejnymi prezesami spółki, widzę po lewej ścianie piękne wizualizacje powieszone na ścianie, które przedstawiają nowe budynki przy ul. Jana Pawła II. Budowy jednak wciąż nie rozpoczęto. Na jakim obecnie etapie jest ten projekt?

- Cała inwestycja została zaplanowana na trzy etapy. W pierwszym etapie powstanie budynek z 37 lokalami mieszkalnymi, wynajmowanymi na zasadach komunalnych. To inwestycja wyceniona na blisko 14 mln zł. W następnych dwóch etapach zasady dla lokatorów się zmienią, bo będą bazowały na partycypacjach. Powstanie również budynek garażowy na 120 miejsc. 

Reklama

 

Zasady najmu uległy zmianie.

- Nie tylko. Mam bardzo dobrą informację. W lutym tego roku otrzymaliśmy pozytywną decyzję Banku Gospodarstwa Krajowego o uzyskaniu bezzwrotnego dofinansowania w wysokości aż 85%! Podkreślam słowo bezzwrotne. To duży krok na przód. Nie dysponujemy jeszcze tymi środkami. Ostatnio BGK wypłacał transze przyznane we wrześniu ubiegłego roku. Czekamy na swoją kolej.

 

To nie pierwszy pozytywnie rozpatrzony wniosek GTBS, chociaż tym razem faktycznie z opcją bezzwrotną, a nie kredytu jak poprzednio. Jakie więc jeszcze sprawy formalne pozostały, aby doszło do jego skonsumowania?

Reklama

- Dofinansowanie zostało przyznane. To pewne. Ze spraw formalnych zostanie m.in. podpisanie umowy z Gminą Gryfino.

 

Ale zakładam, że ogranicza was jakiś czas na skonsumowanie tej dotacji?

- Na razie ogranicza nas termin otrzymania tych środków. Powodem opóźnień w ich wypłacaniu była zeszłoroczna powódź, bo dużo środków Rząd RP przeznaczył na pomoc popowodziową. Środki na inne cele zostały uszczuplone, ale mamy pozytywną decyzję. To najważniejsze. 

 

Dysponujecie już projektami dla tych inwestycji. W wersji optymistycznej – realnym jest ogłoszenie postępowania przetargowego na budowę pierwszego budynku jeszcze w tym roku?

Reklama

- Myślę, że tak. Wszystko zależy od terminu wpłaty środków z BGK. Mamy ważne pozwolenie na budowę, które wydane zostało w maju ubiegłego roku, jest ono ważne trzy lata. Wszyscy czekamy na tę budowę, bo ostatni budynek wielorodzinny postawiony przez GTBS został oddany w 2013 roku.

 

Skoro lokale w drugim i trzecim budynku nie byłyby dystrybuowane na zasadach komunalnych, tylko w oparciu o partycypację, czyli najem, domyślam się, że mało realne jest pozyskanie na te etapy tak dużej, bezzwrotnej dotacji.

Reklama

- Dokładnie. Wtedy możliwy będzie typowy kredyt z BGK. W tej chwili partycypacja dopuszczona jest do 30% kosztów budowy, ale widzimy, że jest na nią zapotrzebowanie. Kiedyś nie znając dobrze sytuacji mieszkań „tebeesowskich”, podzielałem zasłyszaną opinię, że są one drogie, a przecież nie wiadomo czy kiedyś będzie się ich właścicielem. Jest to jednak dobre rozwiązanie dla grupy osób, które zarabiają zbyt dużo, aby otrzymać mieszkanie komunalne, ale zbyt mało, aby kupić mieszkanie na własność. Ceny najmu w TBS są również o wiele korzystniejsze niż na wolnym rynku. Jest też gwarancja, że nikt z mieszkania bez powodu nie wyrzuci najemcę. Jako Polacy wolimy mieć swoją nieruchomość, ale w wielu krajach europejskich jest odwrotnie, rynek w dużej mierze bazuje na najmach. 

 

Reklama

Wiadomo jak wygląda demografia w naszym kraju, do tego osiedle Górny Taras jest zamieszkiwane w dużej mierze przez osoby starsze, które przyjechały do Gryfina na początku lat 80. Kto przejmie po nich lokale?

- Było już to wielokrotnie omawiane. Naszym atutem jest bliskość Szczecina. Dzisiaj ludzie dojeżdżają do pracy z prawobrzeża do niektórych dzielnic Szczecina, czasami potrzebują na to więcej czasu niż gryfinianie. Gryfino jest dobrze skomunikowane i myślę, że będzie stanowiło świetną alternatywę kurczącego się rynku w Szczecinie. Nie bez znaczenia są mocno konkurencyjne ceny. Nie martwiłbym się więc o zapełnienie rynku nieruchomości w Gryfinie.

Reklama

 

Podział obowiązków z P. Nikitińskim

Pomówmy o pozostałych obszarach działalności spółki.

- Mamy kilka obszarów naszej działalności. Pierwszy, to budowa i utrzymywanie zasobu TBS. Posiadamy blisko 400 własnych lokali. Drugi, to zarządzanie innymi nieruchomościami, w tej chwili zarządzamy 59. wspólnotami mieszkaniowymi. To dla małych wspólnot często świetne rozwiązanie. Trzeci obszar to kompleksowa obsługa Gminy Gryfino w zakresie lokali komunalnych.

 

Zarząd spółki jest dwuosobowy?

- Tak. W zarządzie jest również były prezes – Paweł Nikitiński, który ma dużą wiedzę o naszej spółce, bo miał ją pod swoimi skrzydłami jeszcze jako wiceburmistrz. Podzieliliśmy się obowiązkami. Paweł Nikitiński zajmuje się pionem technicznym, ja z kolei pionem finansowym. Staramy się uzupełniać.

Reklama

 

Co jeszcze uległo zmianie w spółce?

- Polityka firmy. Jak najwięcej prac staramy się wykonywać zasobem własnym, ograniczając zlecenia dla podwykonawców. Taką zmianę wprowadził w ubiegłym roku prezes Nikitiński i będziemy to kontynuować. To było niezbędne ze względu na poprawę kondycji finansowej firmy. W tym miejscu chciałbym nas zareklamować. Mamy doświadczonych pracowników, wykonujemy szereg prac nie tylko we własnych wspólnotach, ale również dla podmiotów zewnętrznych.

 

Zmienicie również siedzibę, ale podobno nie tak prędko jak PUK.

- Działamy niezależnie od siebie, wolą właściciela jest jednak, aby obie spółki gminne znalazły się w jednej siedzibie. PUK przeprowadza się na początku maja, a my uczynimy to prawdopodobnie pod koniec roku. Chcemy optymalnie przygotować pomieszczenia, które otrzymamy na wynajem od PUK-u. Jesteśmy na etapie kolejnej wersji ich aranżacji. 

 

Co z obecną siedzibą GTBS?

- Oczywiście, przeprowadzka będzie wiązała się z jej zbyciem. Jest podmiot zainteresowany przejęciem tego budynku, jeżeli finansowanie zostanie zabezpieczone z drugiej strony, to prawdopodobnie do tego dojdzie.

 

Kiedyś mówiło się o Prokuraturze Rejonowej.

- To jest aktualny temat. Dokonaliśmy wyceny naszej nieruchomości i dalej prowadzimy rozmowy dotyczące sprzedaży.

/wywiad archiwalny, opublikowany 29 kwietnia w Gazecie Gryfińskiej

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/06/2025 20:00
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    pyt - niezalogowany 2025-06-13 20:43:35

    Czy zawsze w TBS był zastępca prezesa?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama