W wieku 89 lat zmarła Jadwiga Wełpa, wieloletnia sekretarz gminy Widuchowa , a także mama, babcia, prababcia i... pani-babcia dla wielu mieszkańców ukochanej miejscowości
- Ludzie już do nas dzwonią i mówią, że bardzo jej brakuje. A nie ma jej wśród nas dopiero od kilku dni – mówią bliscy Jadwigi Wełpy, jednej z najstarszych mieszkanek gminy Widuchowa.
To jednak nie z tego powodu pustka po jej odejściu jest aż tak odczuwalna. Jak we wspomnieniu, zawartym w nekrologu napisała najbliższa z sąsiadek: „Jadwiga była historią Widuchowej”. Spędziła tam sześćdziesiąt lat, pełniąc kilka ważnych funkcji. Była m.in. kierowniczką ośrodka kultury oraz wieloletnią sekretarz tamtejszego Urzędu Gminy (przez ponad 18 lat!)
- Zapamiętana zostanie jednak również z powodu tego, jakim była człowiekiem. Wszyscy mówili o niej „pani babcia”, wobec każdego była pomocna, ciepła, uczynna. Chodziła od domu do domu, by pomagać, albo chociaż wysłuchać trosk. Jak prawdziwa babcia, czy mama – mówią dzieci zmarłej.
Urodziła się 18 marca 1934 roku w Bystrej, miejscowości między Szczyrkiem a Bielsko-Białą. Dom rodzinny opuściła jako 17-latka w poszukiwaniu swojej mamy.
- Jej rodzice byli po rozwodzie. W czasie trwania wojny straciła kontakt ze swoją mamą. Później szukała jej przez wiele lat przez Polski Czerwony Krzyż. W 1951 r. przeczytała w gazecie artykuł o kobiecie, przodowniczce pracy z „Ziem Odzyskanych”. która miała tak samo na imię i nazwisko jak jej mama. Gertruda Rusin. Nietypowo, więc szansa była duża. Spakowała się i pojechała, żeby się z nią zobaczyć – opowiada córka, Marzenna Łapińska z d. Wełpa.
W ten sposób, latem 1951 roku, pełna nadziei stawiła się w Dolicach.
Więcej w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze