- Dzięki leczeniu tata dostał piękne trzy lata życia, które spędził z rodziną i przyjaciółmi – mówią dzieci Władysława Pielechowskiego. Były prezes GTBS odszedł 22 stycznia, w wieku 65 lat. Wspominamy go wspólnie z przyjaciółmi i rodziną
Władysław Pielechowski przeszedł niezwykłą drogę. Zaczął od szkoły zawodowej. Już jako ślusarz ukończył technikum samochodowe, a następnie dzienne studia inżynieryjno-ekonomiczne.
- Już po latach opowiadał, że gdyby jeszcze raz mógł wybierać, to zdecydowałby się na studia prawnicze. Miał bardzo analityczny umysł. W pracy zawodowej stykał się na wielu polach z prawem i prawnikami, nie ustępując im wiedzą – mówi żona, Monika Pielechowska.
Poznali się właśnie w czasach studenckich.
- Nie lubię słowa „działacz”, bo zupełnie nie pasowało do mojego męża. Był człowiekiem czynu, któremu zależało, by pomagać ludziom. W latach studenckich był członkiem Rady Domów Studenckich. W jej ramach działał w klubie „Aspekt”, przy ul. Bohaterów Warszawy. Ja natomiast należałam do Komisji Kultury i zajmowałam się m.in. kontaktmi z ludźmi z klubów studenckich. W ten sposób się poznaliśmy – opowiada.
Przyszłego męża pokochała za to jaki był. Przez kolejnych 40 lat zupełnie się nie zmienił.
Pełne wspomnienie znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze