Reklama

Wojna o podwórko

Seniorzy kontra dzieci, rodzice kontra seniorzy, czyli stan wojny pomiędzy sąsiadami na ulicy Grunwaldzkiej. Młode matki są wściekłe na zarządcę, że ten pozbawił je placu zabaw, zaś starsi ludzie zabronili wchodzić na zagospodarowany przez siebie teren zielony

Pomiędzy budynkami przy ul. Grunwaldzkiej 16-26 znajduje się przestrzeń, o którą walka trwa już kilka lat. Jeden budynek należy do wspólnoty, drugi do GTBS. Przez cały ten czas manifestowało się to brakiem wspólnych inwestycji, co odczuły przede wszystkim dzieci.

- Nigdy nie stworzono tu warunków dla dzieci. Wcześniej bawiły się w zniszczonej piaskownicy i przy okolicznych drzewach. Teraz nie mają nawet tego – mówi jedna z matek.

Aktualnie dla dzieci nie ma tam nic. Dodatkowo, jedyna wolna przestrzeń została zajęta przez starszych mieszkańców bloków, którzy zabraniają wchodzić na ten teren, uzurpując sobie do niego pełne prawo. Wywołało  to olbrzymi konflikt pomiędzy mieszkającymi tam rodzicami dzieci a starszymi lokatorami.

Reklama

- To jakiś koszmar. Nasze dzieci są szykanowane, wyzywane, są próby bicia. Ci ludzie zajęli ten teren i nikogo nie wpuszczają – mówią matki dzieci.

 

Pojawia się agresja

Gdy rozmawiamy, stojąc na chodniku, przez cały czas jeden ze starszych, skonfliktowanych z młodymi matkami mężczyzn przechodzi środkiem, starając się przeszkadzać w toczącej się rozmowie. Podchodzi coraz więcej osób. Rozgoryczone matki pokazują, w jakich warunkach obecnie bawią się ich dzieci. Rzeczywiście, jedyne miejsce dostępne dla maluchów to parking, pomiędzy przejeżdżającymi samochodami bądź zapiaszczony i zniszczony chodnik obok budynku zarządzanego przez GTBS.

Reklama

- W końcu dojdzie tu do tragedii. To są dzieci, muszą mieć gdzie się bawić – argumentują młode kobiety.

Jak mówią matki, najbardziej agresywny jest starszy mężczyzna, który stanowi swojego rodzaju przywódcę seniorów. Praktycznie każde jego wyjście na podwórko powoduje kolejną awanturę.

- Jest taki starszy mężczyzna, który nie ogranicza się wcale. Wyzywa nasze dzieci wulgarnymi przekleństwami, próbuje je bić – oskarżają mężczyznę rodzice.

Opowiadają, że zakazał siadać dzieciom oraz ich rodzicom na ławce, określił, że jest to miejsce dla inteligentnych. Przy próbie wejścia na trawnik rozpoczynają się krzyki i przekleństwa. Rodzice zaznaczają jednak, że nie przeszkadza mu to podlewać całymi dniami trawnika wodą, za którą płacą wszyscy lokatorzy.  Pomimo tego, młode mamy chcą iść na ustępstwa, byleby tylko ich dzieci miały gdzie się bawić

Reklama

- Zgodzimy się, aby zarządca wyznaczył i stworzył miejsce do zabaw za budynkiem, choć jest to dla nas niekomfortowe – opowiadają.

Jednak jak utrzymują, odzewu z jego strony nigdy nie było i nie będzie.

 

Seniorzy nie chcą ustąpić

Drugą część placu stanowi zadbany trawnik z zasadzonymi drzewkami. Dzieci omijają to miejsce, poruszając się tylko po chodniku. Gdy podchodzimy do czterech zamontowanych w tym roku ławek, emocje są niemal widoczne i namacalne. Siedzą na nich cztery starsze panie. Na pytanie czy lubią dzieci odpowiadają:

Reklama

- To nie są dzieci, to bestie. Dzieci się tak nie zachowują – mówi jedna ze starszych kobiet.

Są bardzo wzburzone, bo widziały już wcześniej jak rozmawialiśmy z młodymi kobietami i ich dziećmi. Początkowo nie chcą się wypowiadać, ale powoli przedstawiają swoje zdanie. Mówiąc to mają łzy w oczach.

- Matki buntują dzieci przeciw nam. Celowo karzą wchodzić dzieciom na trawnik i śmiecić tam, gdzie przed chwilą sprzątaliśmy – opowiada starsza kobieta.

Jedna z seniorek pokazuje na trawnik i posadzone kwiaty. Mówi, że żadna z matek nigdy nie zadeklarowała się, aby skosić trawnik bądź wypielić grządki. Na pytanie, czy zgodziłyby się, aby wyznaczyć na tym terenie miejsce zabaw dla dzieci odpowiadają, że nigdy się na to nie zgodzą. Jako argument podają, że nie chcą słuchać hałasu i krzyku dzieci, bo uważają, że to oni głównie utrzymują fundusz wspólnoty, zaś matki żyją tylko z zasiłków.

Reklama

- Placu zabaw nie damy sobie tu zrobić. To nasze miejsce. Niech sobie idą do parku – mówią jedna przez drugą.

Na koniec odgrażają się, że jeśli dojdzie do publikacji, odwiedzą naszą redakcję.

 

Zarządca nie dotrzymał słowa

Eskalacja konfliktu nastąpiła w momencie przebudowy placu pomiędzy budynkami. Zarządca przeprowadził remont, stwarzając dodatkowe miejsca parkingowe, likwidując przy okazji namiastkę placu zabaw, który tam istniał. Jak mówią matki, pierwotnie administrator obiecał, że w nowej zabudowie nie zabraknie miejsca zabaw dla dzieci. To samo powtarzał w rozmowie z naszymi dziennikarzami, która miała miejsce jesienią ubiegłego roku, kiedy to prace na Grunwaldzkiej się rozpoczynały.

Reklama

- Zostaliśmy oszukani – mówią rodzice – zgodziliśmy się na zrobienie parkingu pod tym warunkiem, że nasze dzieci będą miały się gdzie bawić – opowiadają.

Według nich zarządca boi się starszych osób i nie zamierza wspierać rodziców w ich działaniach. Jak mówią sfrustrowani rodzice, tłumaczył się tym, że placu nie zrobił, bo nie chciał odpowiadać za ewentualne wypadki dzieci bawiące się w wyznaczonym do tego miejscu. Stawiają tezę, że być może doszło tu do złamania prawa, bo nikt nie przedstawił im przegłosowanej uchwały wspólnoty o zmianę przeznaczenia placu zabaw. Do czasu zakończenia prac nikt nie wspomniał o tym, że plac zabaw nie powstanie.

Reklama

Zapytaliśmy zarządcę o to, czy wspólnota mieszkaniowa, która jest właścicielem terenu, podjęła uchwałę o zmianie przeznaczenia terenu i czy zezwoliła na likwidację byłego placu zabaw, który był własnością owej wspólnoty. Zarządca nie był w stanie nam udzielić informacji na temat podjęcia lub niepodjęcia takiej uchwały. Poprosił o pytania na maila, czekamy na odpowiedź.

Końca konfliktu nie widać, a miejsce awantur coraz częściej odwiedza policja, zawiadamiana to przez jedną, to przez drugą stronę. Opowiedziana historia zainteresowała za to okoliczne instytucje zajmujące się pomocą rodzinom. Sprawą tą zajął się już mediator z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie.


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama