Reklama

Widzę skuteczność swojej pracy

Łapiemy coraz mniej gapowiczów - mówi rewizor kontrolujący linię PKS nr 1. Skąd ta zmiana, jeśli chodzi o nieuczciwych pasażerów? Jak się okazuje, nie wynika to ani z mniejszej ich liczby, ani też z wzbogacenia się naszego społeczeństwa. Rozmawiamy z jednym z mężczyzn kontrolujących na co dzień bilety w „jedynce”

Jak wygląda sytuacja po względem liczby zatrzymanych osób bez ważnego biletu?

- Takich podróżujących jest coraz mniej. W ostatnich latach liczba spadła drastycznie. Dla przykładu: jeszcze kilka lat temu bywało tak, że dziennie wystawiałem po jedenaście mandatów. Dziś ta liczba spadła do jednego, co nie jest dla mnie w jakiś sposób pocieszające, bo przecież mój zarobek wynika właśnie z łapania takich osób, ale z drugiej strony cieszy mniejsza liczba gapowiczów, bo widzę skuteczność swojej pracy.

Jest to spowodowane większą zamożnością społeczeństwa? 

Reklama

- Nie wydaje mi się. Mam okazję obserwacji ludzi, bo jestem ostatnio niemal na każdej trasie „jedynki” i nie zauważyłem tego. Owszem, zdarzają się osoby, które podczas kontroli szczerze mówią, że nie kupiły biletu, bo po prostu ich na to nie stać, ale nie ma ich więcej niż w poprzednich latach.

Być może z usług PKS korzysta obecnie mniej osób?

- Nie potwierdzam mniejszej liczby pasażerów. Dziennie jestem w stanie skontrolować od siedmiuset do dziewięciuset osób. Starsi ludzie korzystają z komunikacji podmiejskiej tak samo jak kiedyś. Nadal jest to też szkolna młodzież, która procentowo klasyfikowała się wysoko, jeśli chodzi o jazdę bez biletu. Jednak obecnie, przy dużej grupie, często każę kupić im bilety, wszystko zależy od sytuacji, warto jednak czasem iść na rękę pasażerom, bo dobra atmosfera zarówno w mojej pracy, jak i podczas korzystania z usług PKS też jest ważna.

Reklama

Skąd więc taka tendencja?

- Wynika ze skuteczności przeprowadzanych kontroli. Ludzie rozumieją, że nie warto ryzykować, gdy widzą codzienną kontrolę biletów na swojej trasie.

Ale stresujące sytuacje nadal się chyba zdarzają?

- Zdarzają się jeszcze tacy, którzy nie mają biletu i nie chcą się wylegitymować. Jakiś czas temu musieliśmy zjechać z trasy, aby już w obecności policji, pokazał, że ma zarówno dokumenty, jak i pieniądze. Pierwotnie miałem już wypisany kwit na czterysta złotych, za zmianę trasy autobusu, ale ostatecznie zapłacił karę tylko za brak biletu.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama