90 strażaków z 20 zastępów straży pożarnej uczestniczyło w dwudniowej akcji gaśniczej na terenie fabryki Gryfskand w Gryfinie wytwarzającej węgiel drzewny i brykiet. Ze względu na bardzo wysoką temperaturę (ok. 700 stopni C) działali w systemie zmianowym. Pomimo pożaru zakład nie przerwał produkcji. Między innymi o tym rozmawiamy z wiceprezesem spółki, pytając go również o brak komunikacji z okolicznymi mieszkańcami skarżącymi się na działalność fabryki, a także o przyczynę trzeciego już w tym roku (!) pożaru na terenie tego zakładu.
Zakład ma przestój w pracy?
T. Włodarczak, wiceprezes Gryfskand: Zakład normalnie pracował i będzie dalej kontynuował produkcję. Spłonął magazyn stojący stosunkowo daleko od urządzeń produkcyjnych, więc to nie miało wpływu na proces produkcji.
Produkcja trwała nawet podczas pożaru?
- Tak. Nie było żadnych przerw. Zostało jedynie wyłączone zasilanie w płonącym magazynie, po czym przystąpiono do akcji gaśniczej.
[...]
Mimo wszystko, trzy pożary w tak krótkim czasie…
- To niedobrze, że tak się dzieje. Robimy przegląd wszelkiego rodzaju procedur i wszystkich zabezpieczeń stosowanych w naszej firmie. Będziemy weryfikować, czy wszystko było robione prawidłowo, a także, czy procedury są właściwe.
[...]
Kolejne pożary wzniecają i tak mocno zaognione relacje kierownictwa fabryki z częścią okolicznych mieszkańców, zwracających uwagę nie tylko na pożary, ale również regularne pylenie. Rozważa pan spotkanie z miejscową społecznością, celem znalezienia jakiegoś kompromisu?
- W żadnym razie nie mamy konfrontacyjnego podejścia. Z jedną osobą trwa proces sądowy. Osoba mieszkająca w sąsiedztwie jest powodem. Z racji toczącego się w sądzie procesu, dialog na innej płaszczyźnie jest trudny.
[...]
Pełen wywiad z wiceprezesem Gryfskandu, a także obszerny artykuł z pożaru w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze