Już w najbliższy weekend, 24 sierpnia, w gryfińskim parku będziemy mogli zobaczyć bardzo widowiskowe zawody. Ćwiczenia i akrobacje, jakie zobaczymy są w zasadzie stare jak świat, ale ujęte w nową, brawurowo zyskującą na popularności dyscyplinę: streetworkout.
Arykuł ukazał się 20 sierpnia na łamach Gazety Gryfińskiej.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Organizacją zawodów zajęło się czterech młodych zapaleńców. Rozmawiamy z jednym z nich, siedemnastoletnim gryfinianinem - Tomkiem Szewczykowskim
W wolnym tłumaczeniu wasza pasja to ćwiczenia uliczne.
- To, co ćwiczymy to streetworkout. W tym również ćwiczenia kalisteniczne.
MAŁPIE GAJE
Czyli?
- Ćwiczenia, w których obciążeniem jest masa naszego ciała. Nie potrzebujemy innych sprzętów czy ciężarów.
Jak to wygląda w praktyce?
- Sprowadza się to do takich ćwiczeń jak pompki, brzuszki, przysiady i w późniejszym etapie różne wariacje, bardziej statyczne bądź, jak w przypadku zawodów, dynamiczne.
Z tego co się orientuję, areną waszych zmagań są te wszystkie parkury, drabinki, drążki. Niegdysiejsze małpie gaje, a dziś streetworkout parki?
- Dokładnie.
Jesteś jednym z organizatorów zbliżających się zawodów w Gryfinie?
- Tak. Razem z czwórką kolegów działamy nieformalnie jako Social Streetworkout Project. Zawody realizujemy dzięki wsparciu platformy edukacyjnej „Zwolnieni z teorii” (www.zwolnienizteorii.pl – red.). Na co dzień nasza aktywność, oprócz ćwiczeń, skupia się głównie na mediach społecznościowych – Facebook, Instagram.
Przyszedłeś do redakcji sam, rozumiem, że reszta ćwiczy (śmiech). Wszyscy jesteście z Gryfina?
- Tak.
W jakim jesteście wieku?
- 16-18 lat.
DOBRA MOTYWACJA
Te ćwiczenia świetnie się ogląda, ale wymagają dużej siły i wprawy. Podchodząc do nich z marszu łatwo się zniechęcić. Ile czasu tobie zajęło, zanim zorientowałeś się, że cos zaczyna wychodzić?
- Mniej więcej pół roku. Oczywiście najpierw zaczyna się od podstawowych ćwiczeń i stopniowej progresji wysiłku.
Ile lat miałeś, jak zacząłeś?
- Czternaście, ale zawsze interesowałem się sportem. Wcześniej było pływanie, piłka nożna.
Czyli o własne nogi się nie przewracałeś?
- No nie (śmiech).
Pytam, bo interesuje mnie twoje zdanie, ile czasu potrzebne będzie komuś, kto totalnie nie przejawiał dotychczas zainteresowania sportem?
- Na pewno zanim osiągniemy realny cel trochę to potrwa. Wszystko zależy od dobrej motywacji i systematyczności. Pomagają w tym różne grupy facebookowe odnośnie streetworkoutu. W skali Polski jest np. Mateusz Płachta z Radomia, który bardzo to promuje i coraz więcej osób zaczyna to podłapywać. Tworzy się bardzo fajna, wspierająca się społeczność.
Spacerując po parku w zasadzie codziennie widać osoby, które w miarę profesjonalnie korzystają z naszego parkuru z drabinkami. Nie licząc dzieciaków.
- Nasza grupa na Messengerze liczy sobie około piętnaście osób.
Wasza banda?
- (śmiech) Tak, taka nasza banda, która ćwiczy.
NUDNE CIĘŻARY
Dawniej w chodzeniu na siłownię chodziło głównie o to, żeby przypakować, stać się takim dużym, groźnym bykiem. Sylwetki dobrych streetworkoutowców są imponujące, ale chyba bardziej szczupłe, nastawione na sprawność.
- Na pewno nie podnosimy takich ciężarów, jak to robią osoby na siłowni. Przyrost masy i siły wiąże się z aktywacją mięśni pod konkretny ciężar, stąd to ciągłe dokładanie obciążeń.
Skąd coraz większe zainteresowanie streetworkoutem?
- Ludzi nudzą tradycyjne ciężary. Prędzej czy później osiągają próg swoich możliwości. U nas fajna jest liczba różnych wariantów i elementów. Większe pole do samorozwoju.
Celem jest sprawność, rzeźba, siła?
- Zależy, co kogoś interesuje. Kategorie na zawodach są dwie: siłowo-wytrzymałościowe i freestyle, który przypomina klimatem tradycyjną akrobatykę i gimnastykę.
Wymyki, odmyki…
- Tak, dokładnie.
Czego możemy spodziewać się na zawodach w Gryfinie?
- Celujemy w kategorię siłowo-wytrzymałościową, ale więcej osób zapisuje się na freestyle. To zrozumiałe, z racji widowiska.
Większe show.
- Sam jestem z tej kategorii. Ostatnio udało mi się dojść do finału zawodów w Kołobrzegu, na które przyjechało sporo ludzi z całej Polski. Wśród nich byli zawodnicy, którzy na koncie mieli już starty na mistrzostwach Polski.
Z gryfińskiej ekipy jesteś najlepszy?
- Z Gryfina tak.
Ile razy podciągniesz się na drążku?
- Ze trzydzieści…
SPOŁECZNOŚĆ
Boom na taką aktywność wiąże się też z faktem, że takie publiczne miejsca do ćwiczeń powstają teraz jak grzyby po deszczu. W Gryfinie, w parku takie miejsce mamy od dwóch lat. Zanim do tego doszło, jak sobie radziliście?
- Ćwiczyłem głównie w domu. Pompki, brzuszki, później zakupiłem sobie takie poręcze.
Niebagatelny jest też chyba czynnik finansowy? Żeby pójść do fajnej siłowni trzeba jednak trochę kasy wydać. Was to nie dotyczy.
- No dokładnie, tzn. z czasem dochodzą jakieś wydatki, ochraniacze itp., ale tego nie ma nawet co porównywać.
Ok. Jest jakiś młody wstydliwy chłopak czy dziewczyna, nigdy nie ćwiczyli, ale coś ich kusi w tym kierunku. Jak zacząć przygodę ze streetworkoutem?
- Na Youtube jest teraz masa różnych filmów, poradników. Sami mamy jakieś wrzutki na naszym Instagramie.
A mogliby podłączyć się do was? Przyjść po poradę?
- Pewnie. Mamy nawet na koncie treningi organizowane wspólnie dla wszystkich. Mieliśmy jedno zapytanie, czy nie chcielibyśmy prowadzić tych zajęć jako trenerzy personalni. Chcieli nam za to płacić.
Myślisz, żeby w tę stronę się rozwijać? Zostać trenerem personalnym?
- Ja niekoniecznie, ale dwaj moi koledzy myślą o tym. Angażują się na forach, pomagają układać plany treningowe itd.
Co jest twoim celem w tej dziedzinie?
- Zaczynam wykonywać już pewne najtrudniejsze elementy. Celem są pierwsze miejsca na zawodach, może kiedyś na mistrzostwach Polski.
GRUBE DRĄŻKI
O której zaczynają się zawody w Gryfinie?
- O godzinie 11.00. Potrwają około sześciu, siedmiu godzin.
Aż wszyscy się zmęczą?
- (śmiech) Na początku będzie przedstawienie sędziów, krótki pokaz ich umiejętności. Sędziami będą zawodnicy, którzy potrafią najwięcej, o dużym dorobku. Jednym z nich jest kolega ze Szczecina, który jest 19. zawodnikiem na świecie! Później będą starty w różnych formułach, przerwa kulinarna i dalej freestyle, faza pucharowa itd.
Oprócz aktywności fizycznej, czym jeszcze się interesujesz? Jakieś plany?
- Chciałbym być przedsiębiorcą. Może udałoby się wykorzystać moją wiedzę w zakresie streetworkoutu, ale już od strony marketingowej.
Byłbym zapomniał o jeszcze jednym pytaniu… Ten nasz gryfiński parkur w parku jest spoko?
- No… mógłby być trochę lepszy. Są tam za grube drążki. Trochę to przeszkadza, ale oczywiście fajnie, że takie miejsce w ogóle u nas powstało.
Rozm.: Jakub Stankiewicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze