Ryby mają najczęściej 8-10 kilogramów. Niebawem trafią na łowiska, a następnie na profile społecznościowe, razem z dumnymi wędkarzami
Nie każdy karp skończy na wigilijnym stole. U państwa Borkowskich w Gryfinie przy ul. Czechosłowackiej hodowanych jest nieco ponad dwieście sztuk ryb, które niebawem zostaną kupione przez właścicieli łowisk. 10-kilogramowy karp kosztuje 300 złotych, ale mimo to nie ma problemów ze znalezieniem chętnego na jego zakup.
- Niebawem wszystkie trafią do województwa pomorskiego, będą umieszczone w stawach łowiskowych – tłumaczą prowadzący hodowlę.
Ryby powyżej 5 kilogramów nie są w takich miejscach zabierane przez wędkarzy, którzy zdołają je wyciągnąć z wody. Są ważone, fotografowane z dumnymi łowcami i wypuszczane z powrotem. Będą żyły po kilkanaście lat, stając się dumą i magnesem łowiska, pogromcami mniej wytrzymałych wędek i żyłek. Zapewne ich fotografie trafią na „fejsa”.
Państwo Borkowscy zapraszają do swojej hodowli przy Czechosłowackiej, w sprzedaży np. świeży pstrąg (18 zł), jesiotr (35 zł), karp (16 zł). Przekonują, że polski karp jest smaczny przez cały rok i warto go przyrządzić na obiad częściej, a nie tylko od święta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze