Derby gminy Gryfino dostarczyły niemało emocji. Dość napisać, że bramka na 3:3 padła w samej końcówce spotkania!
Grot Gardno był na najlepszej drodze, by wywalczyć trzy punkty.
- Najpierw prowadziliśmy 2:0 a później 3:1. Mieliśmy też dwie stuprocentowe sytuacje, których nie zdołaliśmy wykorzystać - mówi trener Marcin Lis.
- Cały czas goniliśmy wynik. Wiedzieliśmy, że Grot jest bardzo podobną drużyną do nas. Było ciężko, a emocji nie brakowało - przyznaje trener Marek Mielniczyn, radosny z faktu, że ostatecznie udało się strzelił gola na 3:3.
Padł on bezpośrednio z rzutu wolnego w doliczonym czasie gry.
- Mieliśmy pecha, bo padła po faulu, którego nie było. Bramka na 2:1 dla Wichra była natomiast uznana, mimo dwumetrowego spalonego - wylicza szkoleniowiec Grota, którego zdaniem, zespół z Gardna zasłużył na zwycięstwo.
Jednocześnie, nie miał szansy na odpowiedź. Zaraz po golu na 3:3, sędzia zakończył spotkanie. Poirytowało to grupkę kibiców z Gardba, którzy wbiegli na boisko, ruszając w kierunku arbitra.
Więcej o minionej kolejce będzie można przeczytać we wtorkowym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze