Aura wyjątkowo dopieszcza tego lata amatorów wakacji "pod gruszą". No, akurat w przypadku Parku Miejskiego im. Stanisławy Siarkiewicz gruszę zastąpiły inne gatunki drzew, ale amatorom tej formy "leżingu" wyraźnie to nie przeszkadza
Wtorek, park miejski, samo południe. Wnikliwe oko naszego dziennikarza bez problemu odnajduje miejsce, które kilkukrotnie sygnalizowali nam mieszkańcy. Pomijając fakt budowlanej destabilizacji parku i tego, co się w nim ostanimi czasy dzieje, zaobserwowane rozluźnienie obyczajów pomału sięga zenitu. Co ciekawe, wszystko pod nosem budowlanej ekipy, której sprzęt parkuje tuż przy tym... zdrojowym hostelu. Śmieci, puste butelki, puszki, wszystko to, co kolokwialnie zwykło się określać mianem "syf" znajdziemy tu bez trudu. Wygód dopełniają: stary tapczan, diabelsko sfatygowana pościel, kartony z powodzeniem zastępujące popularne karimaty, palety dystansujące amatorów parkowego "leżingu" od gruntowych chłodów itd. itp.
Widzieliśmy już w parku wiele tego lata. Przysłowiowe matki z dziećmi od początku lata sygnalizują nam sytuacje, które odbiegają od przyjętych norm dobrego wychowania. Rozumiemy trudne, czasami dramatyczne dzieje osób, które los pcha na ulicę. Jednak w obecnym kształcie ktoś powinien się chyba nieco bardziej pochylić nad tym, co dzieje się w Gryfinie. Brud, śmieci, "kwitnące" kontenery z ciuchami, a teraz to.
Kto powinien się tym zająć? Czy naprawdę tak trudno to dostrzec, skoro widzą to zwykli przechodnie? Czekamy na Wasze komentarze.
Wiadomość z ostatniej chwili: skontaktował się z nami przedstawiciel gminnej administracji i zapewił, że "hostel" zniknie szybciej, niż się pojawił. Gmina zapewnia, że o ile wiadomo jej o takich przypadkach - reaguje natychmiast. My jak mantrę będziemy powtarzać o konieczności stworzenia systemu skutecznego monitorigu w kluczowych miejscach Gryfina, który umożliwi szybkie i bieżące reagowanie na samo zagrożenie występowania takich "zjawisk".
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze