Reklama

Ukraińcy piszą historię gryfińskiego sportu. Jutro mogą zdobyć mistrzostwo!

Pochodzą z Chersonia, Krzywego Rogu, Charkowa, Melitopola, Kachowki i piszą historię gryfińskiego sportu. Są bowiem pierwszą, w pełni złożoną z obcokrajowców drużyną, która przystąpiła do rozgrywek GLHA! W dodatku jutro (25.02) zagrają w meczu o mistrzostwo! Prezentujemy archiwalny artykuł, który ukazał się na naszych łamach w styczniu

Artykuł na ten temat miał powstać jeszcze w poprzednim roku.

- Poczekajmy aż przyjdą nasze stroje, bo na razie gramy w takich roboczych, – poprosili zawodnicy, wysyłając nam projekt koszulek.

Na piersi, poza ukraińską, znajduje się biało-czerwona flaga.

- To z szacunku dla Polski, w której możemy spokojnie żyć i pracować – przekazali nasi ukraińscy rozmówcy.

Obcokrajowcy w GLHA nie stanowią już żadnej sensacji. W „gryfińskiej halówce” występowali wszak Kadda Mihoub z Algierii, Paulinus Igbokwe z Nigerii, czy Edik Kozak z Ukrainy.

Reklama

 Od kilku lat regularnie w lidze oglądać można jego rodaka. To właśnie za  jego sprawą możemy dziś pisać o pierwszej, w pełni zagranicznej drużynie.

- Kilku chłopaków z Ukrainy grało w okolicznych klubach piłkarskich. Uznaliśmy, że fajnie będzie zebrać się i utworzyć własny zespół. Na duże boisko byłoby za trudno, bo nie ma tu aż tylu grających w piłkę Ukraińców, ale na halówkę jest nas w sam raz – zdradza Yevhenii Holiak.

 

Sponsoruje ich sklep

Aby pomysł stał się realny potrzebował nie tylko piłkarzy.

Reklama

Skontaktował się z Arturem Veriutinem. 31-latek od roku prowadzi w centrum Gryfina sklep z ukraińskimi produktami.

- Żenia przyszedł do mnie i spytał, czy chcę sponsorować zespół. Od razu się zgodziłem. Kupiłem koszulki, szorty  – wylicza właściciel sklepu Beer-Mix, pod którego szyldem drużyna przystąpiła do rozgrywek.

Wśród piłkarzy znalazł się też sam Veriutin. Ma za sobą sportową przeszłość. Pochodzi z Charkowa, jako dziecko trenował w zespołach tamtejszego Metalista.

- Później grałem w klubach amatorskich, na prawej obronie i z kolegami w halówkę, ale nic poważnego. Trzeba było pracować, nie miałem czasu jeździć na mecze – przyznaje.

Reklama

Tak jak pozostali członkowie drużyny, do Polski wyemigrował właśnie ze względów zarobkowych. Początkowo  mieszkał w Augustowie na Podlasiu, skąd trafił do Wrocławia.

- Tam czułem się, jak w domu. Mój rodzinny Charków jest bardzo podobny, bo to też akademickie miasto, gdzie jest dużo obcokrajowców, różnych kultur i miejsc do imprezowania. O tak, we Wrocławiu jest bardzo imprezowo – śmieje się Artur.

Na dłużej osiadł dopiero w gminie Gryfino. Przyjechał 3,5 roku temu, bo „tu akurat była praca”.

- Pracowałem przez półtora roku w Pniewie, później w Bagietce i Amazonie. Rok temu założyłem swój sklep – mówi 31-latek.

Reklama

Pomysł na biznes przyszedł mu naturalnie.

- W Ukrainie takie sklepy są bardzo popularny. Tak jak w Polsce „Żabki”. Na półkach są różne produkty, ale przede wszystkim piwo i suszone ryby. My, Ukraińcy, bardzo lubimy to połączenie – uśmiecha się Veriutin.

Większość klientów stanowią  jego rodacy, choć próg coraz częściej przekraczają też Polacy.

- Przychodzą spróbować ryb. Nie każdemu smakują, ale mam też stałych klientów i dużo innych produktów. Można już kupić ukraińskie sery, napoje, słodycze, konserwy, przetwory, chipsy. Praktycznie wszystko – komentuje ukraiński przedsiębiorca.

Reklama

 

Zakochany w Gryfinie

Wszyscy zawodnicy Beer-Mix są zgodni, że nie byłoby drużyny, gdyby nie Żenia i jego zacięcie.

- Jest świetnym organizatorem i jest zakochany w piłce nożnej – mówią koledzy z zespołu.

36-latek ma bogate piłkarskie CV.

- Pochodzę z Krzywego Rogu. Grałem oczywiście na Ukrainie na dużych boiskach, ale ulubioną dyscypliną jest futsal. Grałem w niego przez 12 lat – mówi Holiak.

Gdy zamieszkał w Gryfinie, nawiązał kontakt z osobami, które wieczorami spotykały się, by pokopać w piłkę „pod dachem”. Szybko został zwerbowany przez grające w okręgówce Ogniwo Babinek. Później występował w Energetyku Gryfino i A-klasowym Wichrze Steklno. Ostatnie pół roku spędził zaś w reaktywowanych rezerwach „Energii”.

Reklama

- Starałem się ściągnąć do zespołu jak największą liczbę Ukraińców, ale było trudno – przyznaje.

Udało się to w przypadku GLHA.

- Grałem w kilku ekipach: Młodych Wilkach, Restauracji Zalipie, Odrze Gryfino, ale marzyłem o własnym zespole. Zrezygnowałem już z gry w Energetyku, teraz skupiam się na Beer-Mix  i rodzinie, której chcę poświęcić więcej czasu – uznaje.

Choć w Polsce mieszka od 2 stycznia 2018 r., bliskich ściągnął dopiero, gdy znalazł się w Gryfinie.

- Bo dopiero tutaj uznałem, że będziemy się czuć jak w domu. Zwiedziłem w Polsce wiele miejsc. Zatrudniła mnie firma z Gdyni, później pojechałem w delegację do Świnoujścia, a po trzech miesiącach trafiłem do firmy z Bełchatowa. Byłem delegowany do Bogatyni, gdzie przepracowałem półtora roku. Tutaj przyjechałem 15 listopada 2019 r. i od tamtej pory pracuję w elektrowni Dolna Odra. Uwielbiam Gryfino i jego mieszkańców. Żona i córki również kochają Gryfino

Reklama

i nie widzą możliwości mieszkać gdzieś indziej – tłumaczy.

 

Są z całej Ukrainy

Pochodzą z różnych stron kraju. Dzieli ich wiek i doświadczenie życiowe. Sedunov i Horodiev wyjechali do Polski, z Krzywego Rogu, przed ukończeniem osiemnastego roku życia. To samo Semenov, którego Kachowka, miejscowość leżąca w obwodzie chersońskim, cały czas znajduje się pod rosyjską okupacją.  Niektórzy, jak Holiak, czy Maksymiv trafili tu długo przed wojną. Zdarzało się, że pochodzili z jednej miejscowości, tak jak Druziak i Roma. Inni – Levko i Nosenko – przybyli już po tym, gdy Putin najechał ich ojczyznę. To wciąż drażliwy temat. Wiele miejscowości, z których wywodzą się zawodnicy Beer-Mix, znajduje się pod rosyjską okupacją. Inne są opustoszałe, bądź podnoszą się dopiero z wojennych zniszczeń.

Reklama

- Pod okupacją jest nie tylko Kachowka, ale też Melitopol z obwodu zaporoskiego. Stamtąd są właśnie Nosenko i Levko. Chersoń, skąd pochodzi Vitalii Kikavits, został zdemolowany i opustoszały. Chłopaki nie mogą wrócić do Ukrainy, choćby na urlop, albo żeby odwiedzić bliskich.  Teraz jeszcze sprawa jest tym bardziej skomplikowana, bo gdy ktoś wróci do ojczyzny, to nie będzie mógł z powrotem wyjechać do Polski. Mężczyźni mają zakaz opuszczania kraju. Jest też nabór do wojska, a nie każdy ma predyspozycje, żeby walczyć. Niektórzy, jak ja, mają rodziny i muszą się nimi opiekować, zarabiać na życie – opowiadają nasi rozmówcy.

Piłkę nożną traktują jako spoiwo swojej społeczności. W każdy czwartek spotykają się na treningu, zaś w niedzielę ubierają jednakowe koszulki i przystępują do GLHA.

Reklama

- Zostaliśmy dobrze przyjęci. Nie było żadnej negatywnej sytuacji. Nikt się nikogo nie czepia, tak samo jak na ulicach. Nigdy w Gryfinie nie spotkało mnie nic złego – przyznaje Veriutin.

Za atut uznają wyrównany skład.

- W zespole nie ma raczej jednego lidera. Jest wielu dobrych piłkarzy. Taka mieszkanka doświadczenia z młodością  – ocenia Holiak.

Yehor Manuilenko grał w akademii piłkarskiej w mieście Mykolaiv, później w zespołach Vorskla Poltava U-21 i Olimpik Donieck U-21. Doszedł do poziomu 2-ligowego.

Reklama

- Grałem w Tawrii Symferpol. To na Krymie, wcześniej Ukrainie – nadmienia Manuilenko, który ma na koncie również testy w drugim zespole estońskiej Flory Tallin.

Najmłodsi w zespole, Sedunov i Horodiev, zaliczyli występy w 4-ligowych Białych Sądów, a ostatnie pół roku spędzili w gryfińskim Energetyku. Z polskich boisk znani są ponadto Druziak i Roma, których czytelnicy mogą kojarzyć m.in. ze wspólnej gry w Ogniwie Babinek.

- Prywatnie uważam, że najlepszy z nas jest właśnie Vitalii Roma, który ma dobrą kondycję do grania w halówce. Mamy dobrych młodych, ale starsi też dają radę. Kapitanem jest Igor Levko, który tak jak Serhii Kryvenko ma 37 lat. Ja jestem nieco młodszy, ale też cały czas nadążam za naszą młodzieżą – uśmiecha się Holiak.

 

Obcokrajowiec z Białorusi

Pisząc o Beer-Mix używamy określenia „ukraiński zespół”. To nie do końca zgodne z prawdą. Drużyna posiada bowiem jednego… obcokrajowca.  Aliaksandr Sachava pochodzi z Białorusi, miasta Mozyr, niedaleko granicy z Ukrainą.

- Przyjechałem do Polski, żeby pracować, bo tu można zarobić więcej niż na Białorusi. Z zawodu jestem elektrykiem. Jestem zatrudniony w elektrowni Dolna Odra – opowiada Aliaksandr.

Chłopaki z Beer-Mixa mówią o nim w samych superlatywach, określając jako dobrego kolegę. Dogaduje się zresztą nie tylko z członkami swojego zespołu.

- Tutaj w Gryfinie wszyscy Polacy są dla mnie bardzo uprzejmi i pomocni. Czuję się bardzo dobrze, mam kolegów w pracy i drużynie. Problemem jest tylko, że słabo znam język polski – przyznaje.

Podczas naszej rozmowy, w rolę tłumacza wcielił się Holiak. Poznali się w pracy, to on zwerbował Sachave do drużyny. Dziś martwi się o kompana.

Na przełomie roku Aliaksandr wyjechał do ojczyzny. Nie wiadomo, kiedy wróci, ani czy będzie miał taką możliwość…

- Pojechał na święta do Białorusi, żeby odnowić swoją wizę i ma teraz problem z powrotem. Nie będzie mógł pomóc nam w fazie play-off w GLHA, ale my czekamy na niego i wierzymy, że wróci i będzie grał z nami przez wiele lat – mówi Holiak.

Wstawka o „latach” nie jest przypadkowa. Yevhenii od dawna mówi nie tylko o tym, że zamierza na stałe osiąść w Gryfinie.

- Zamierzamy ubiegać się też o polskie obywatelstwo i spędzić w Gryfinie resztę życia. To nasze miasto. Bardzo podobało mi się, jak ludzie przyjęli tutaj moją rodzinę. Wszyscy byli bardzo życzliwi w szkole, do której chodzą moje córki i w Biedronce, gdzie pracuje żona. Ja tak samo, świetnie czuję się z Polakami w pracy i w życiu. W Gryfinie mam wielu kolegów i wszystkim bardzo dziękuję za pomoc mojej rodzinie oraz za to co Polacy zrobili i robią cały czas dla Ukraińców po wybuchu wojny – mówi Holiak.

Do ojczyzny wracać nie zamierza też Veriutin.

- Też chcę tu zostać. Mam w Gryfinie swój sklep, kolegów. No i nie wiadomo, co będzie na Ukrainie. To moja ojczyzna, ale nie mieszka tam już praktycznie nikt z mojej rodziny – przyznaje właściciel Beer-Mixa.

Chociaż jest chłopakiem z liczącego 1,43 mln mieszkańców Charkowa, nie przeszkadza mu kameralny charakter Gryfina.

- Już się namieszkałem w dużym mieście. Teraz chcę mieć spokój. Mieszkam w Nowych Brynkach, tam jest bardzo cicho i fajnie. W Gryfinie zresztą też jest spokojnie. Czasami aż za spokojnie, bo nie ma gdzie pójść na piwko, ale można zawsze pojechać do Szczecina – opowiada Veriutin.

Zapytaliśmy, czy jako przedsiębiorca, nie wolałby przenieść się kilkanaście kilometrów na zachód.

- W Niemczech byłaby szansa na większe zarobki, ale ja zawsze chciałem do Polski. Coraz więcej mówię po polsku, nasze kraje mają podobną kulturę. Poza tym mam tu kolegów, stabilne życie – uznaje.

Podobnie na sprawę patrzą pozostali.

- Mówią, że jest fajnie w Polsce, ale to młodzi chłopcy. Niektórzy chętnie wróciliby na Ukrainę, ale wiadomo jak jest – mówi Holiak.

 

Mogą nawet wygrać ligę

Beer-Mix wszedł w GLHA z przytupem. Po dwóch kolejkach był nawet liderem!

- Dla mnie to faworyt do medalu. Styl gry, szybkość akcji, dyscyplina w kryciu, w defensywie – mówił wówczas Rafał Pasternak.

Organizator ligi przyznaje, że z zaciekawieniem śledzi poczynania tej „egzotycznej”, jak na nasze warunki, ekipy.

- Przed startem obecnego sezonu, jako gracz Odry, miałem przyjemność spotykać większość tych graczy na naszych treningach. Udało nam sie też rozegrać trzy oficjalne sparingi. Beer-Mis składa sie w większości z młodych graczy. Są ambitni, kondycyjnie i szybkościowo dobrze przygotowani. W sparingach te czynniki decydowały o ich dwukrotnym triumfie – przyznaje.

Po upływie miesięcy jego opinia na temat nie uległa zmianie.

- Gdy wystartowała liga byłem i wciąż jestem przekonany że to drużyna która może osiągnąć sukces w 24.edycji. Pierwsze mecze potwierdzały moje przypuszczenia, lecz później nieco spuścili z tonu. Nieoczekiwana porażka z Tygrysami wyhamowała ich zapał, zaczęli grać bardziej asekuracyjnie co wykorzystały Cyk Cyk Banie i Agma Team, skutecznie grając w meczach przeciwko nim. Później jednak wrócili na właściwe tory. Uważam, że w fazie play-off mogą być bardzo zmotywowani i znów wskoczyć na wysokie obroty. Kto wie, czy nie pokonają nawet któregoś z faworytów? – zastanawia się Pasternak.

Gdy pytamy, jaki wynik ich zadowoli, zgodnie przyznają, że mistrzostwo.

 

------

 

Kilka tygodni później wygrali w 1/4 rozgrywek z Odrą Gryfino, a w ostatni weekend pokonali Tygrysów. Jutro (25.02) zagrają o mistrzostwo z Cyk Cyk Banie. Zapowiedź ostatniej kolejki GLHA zamieścimy wieczorem.

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/01/2026 12:44
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama