- To była jak dotąd nasza najlepsza gala – uznali włodarze Federacji Triada. Gryfińska hala nie okazała się jednak szczęśliwa dla miejscowych pięściarzy. Cała trójka przegrała swoje walki, choć w zupełnie różnych okolicznościach
Najbardziej bolesnej porażki doznał Albert Ciasnocha. Dosłownie, gdyż obiekt przy ul. Parkowej 1A opuścił w karetce pogotowia ratunkowego.
Początek jego bokserskiego pojedynku nie zapowiadał takiego obrotu spraw. 29-latek z Wełtynia wyszedł do ringu bez kalkulacji. Mimo lekko rozbitego oka zakończył rundę z prowadzeniem na kartach sędziowskich. Od pierwszych sekund mocno napierał bowiem na rywala, wchodząc z nim w bezpośrednią wymianę ciosów.
Tym ostrzejszą, że mowa o najwyższej kategorii wagowej. W przypadku takich starć decydująca może okazać się jedna sekunda, jeden cios, jeden moment nieuwagi. Ten nastąpił na początku drugiej rundy.
---------------------------------------------------
W momencie, gdy medycy transportowali 29-latka do karetki, na ring wychodził drugi z naszych zawodników. Walka Piotra Szynkiewicza miała zupełnie inny przebieg. Gryfinianin przez dwie rundy obijał stalową szczękę swojego przeciwnika. Walczył mądrze taktycznie i na dużej intensywności. W efekcie zaczęło brakować mu sił, podczas gdy zgodnie z regulaminem, każda kolejna runda była „narastająca” (pierwsza trwała minutę, druga dwie, zaś trzecia
-----------------------------------------------------
Ciężkim nokautem zakończyła się natomiast walka wieczoru. Jej stawką był pas kategorii 97 kg, który od kilku miesięcy znajdował się w posiadaniu kolejnego Gryfinianina. Mateusz Chmielewski jest zresztą jedną z największych gwiazd Federacji Triada. To głównie z jego względu gala została zorganizowana w naszym mieście.
Niestety, on również nie może zaliczyć wydarzenia do udanych.
Pełną relację znajdziesz w aktualnej Gazecie Gryfińskiej. Kupisz ją również TUTAJ.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze