W Wielką Sobotę mogliśmy emocjonować się derbami powiatu gryfińskiego. Podopieczni Marcina Cholewy pokazali w nich, że są mocni
Energetyk jest wiosną jednym z dwóch - obok Stali Szczecin - niepokonanych zespołów w okręgówce. Gdyby nie "pechowy" remis z Sokołem Pyrzyce, tak jak szczecinianie, KSE mógłby pochwalić się kompletem osiemnastu punktów. I tak jest jednak bardzo dobrze, zwłaszcza, że podopieczni Marcina Cholewy pokonali dziś Iskrę Banie.
Zaczęło się od algierskiej akcji. Oussama Bounif dograł, a Naoufel Saoudi wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Strzelec gola zaliczył też asystę przy trafieniu Arona Sękowskiego. Na przerwę zespoły schodziły jednak przy wyniku 2:1, gdyż kontaktowego gola strzelił Patryk Sikorski.
- Pierwsza połowa to dużo fauli, ale gra toczyła się pod nasze dyktando. Żałuję, że nie strzeliliśmy na 3:0, bo "Siksa" załadował w samego pająka z rzutu wolnego i zrobiło się 2:1 - mówi Mateusz Nikitiński.
Ostatni głos - już w drugiej połowie - należał jednak do Energetyka. Rezultat spotkania ustalił Aron Sękowski.
- W drugiej połowie się cofnęliśmy. Iskra miała sporo sytuacji, ale udało się już nie stracić bramki. Pod koniec Aron zamknął wynik dokładając na 3:1 i trzy punkty zostają w Gryfinie. Czy zasłużenie? Myślę, że zasłużyliśmy na zwycięstwo, ale Iskra miała też swoje sytuacje. Mecz się ułożył tak, że drugą połowę "Baniaki" musiały gonić. Nasza dobra gra w obronie i trzy strzelone bramki wystarczyły żeby święta były dla nas z uśmiechem na twarzy - mówi "Dymek".
Wygrana cieszy nie tylko z oczywistych, punktowych powodów. Jak zauważył kapitan gryfinian, pojedynki z Iskrą zawsze są trudne.
- Wszystkie są ciężkie i każdy to całkowicie inny mecz. W ostatnich latach nie zawsze kończyliśmy te derbowe pojedynki w dobrych humorach. Aktualnie mamy jednak naprawdę solidny zespół, każdy wie, co ma robić. Tworzy się w Gryfinie naprawdę solidna, zgrana drużyna, która chce wygrywać co tydzień - podsumowuje 30-latek.
Porozmawialiśmy także z autorem honorowego trafienia dla gości.
- Ciężko powiedzieć czy mieliśmy szanse na wygraną albo chociaż remis. Na pewno były szanse na kolejną bramkę, i to duże, ale trzeba mieć z tyłu głowy to, że obie drużyny mogły strzelić znacznie więcej, bo był to mega otwarty mecz - ocenia Sikorski.
Chociaż mowa o zupełnie nowym Energetyku, przyjezdni raczej wiedzieli czego mogą się spodziewać.
- Znamy się w większej mierze, gramy dużo ze sobą w różnych rozgrywkach, więc wiemy czego się po sobie spodziewać. Energetyk chciał zacząć mocno i tak zaczął, szybko prowadził 2:0. Jednak wydaje mi się, że dzisiaj zagraliśmy fajnie, nie podłamaliśmy się. Mimo złego wyniku staraliśmy się odwrócić losy, tworząc sporo sytuacji - mówi "Siksa".
Nie zmienia to faktu, że po czterech wygranych Iskra notuje nową serię - trzech porażek.
- Czy wpadliśmy dołek? To tak, jak ostatnio mówiłem na łamach Gazety Gryfińskiej. Przychodzą lepsze zespoły i nadejdzie weryfikacja. My mamy grać swoje i starać się co tydzień punktować. Wiemy, że kadra nie jest zbyt szeroka, więc też mierzymy siły na zamiary. Gramy dalej - kończy pomocnik Iskry.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.