Rafał Sawczyn od sześciu lat jest tatuażystą. Półtora roku temu przeprowadził się do Aberdeen, gdzie rozwija swoją pasję. Za dotychczasowe prace zdobył już kilka nagród. W rozmowie opowiada o swojej pracy, a także m.in. o najdziwniejszym miejscu na ciele, w jakim wykonywał tatuaż
Masz jakieś tatuaże?
Rafał Sawczyn: Obecnie mam sześć tatuaży.
Co przedstawiają?
- Większość z nich przedstawia połączone kompozycje, w których występują twarze kobiet, ponieważ kobiety w moim życiu często są dla mnie inspiracją. Jeden z nich robił mi "ojciec polskiego tatuażu", Wojciech „Zappa” Janiszewski.
Jak to się stało, że zostałeś tatuażystą?
- Zanim nim zostałem, w ogóle nie myślałem o tatuowaniu. Jako dziecko dużo rysowałem, chodziłem na kółka plastyczne, zdobywałem nagrody w konkursach. Później jednak zajmowałem się innymi rzeczami i to, że zacząłem tatuować było przypadkiem. W wieku 20 lat wróciłem do rysowania, przygotowywałem portrety na zamówienie i znajomy zaproponował mi, abym zgłosił się do jakiegoś studia tatuażu na praktykę, wykorzystując swoje możliwości.
I posłuchałeś go?
- Tak, minęło kilka dni, odnalazłem w Szczecinie różne studia, wszędzie pytałem, czy nie mógłbym przychodzić i obserwować, jak się tatuuje. Właściciel studia LucyFire zgodził się, i tak to się zaczęło.
Są jakieś szkolenia, szkoły, dla tatuażystów?
- Nie ma żadnej fachowej szkoły ani kursu, który realnie potrafi wykształcić umiejętności techniczne u tatuażysty. Kurs trwa zaledwie kilka dni, a to zdecydowanie za mało. Jedyne, co naprawdę pomoże, to np. nauka w liceum plastycznym i w akademii sztuki, gdzie będzie można rozwijać swój potencjał artystyczny, który później podniesie poziom tatuowanych prac.
Jeżeli ktoś nie ma tego potencjału, nie będzie dobrze tatuował?
- Są osoby, które próbują i jakoś im to idzie, ale myślę, że one nie pójdą nigdy w stronę tatuowania realistycznego na wyższym poziomie. Przez większość lat będą robiły napisy, tribale czy grafiki przestrzenne, odwzorowując je na skórze po omacku.
Uważasz, że tatuażystę można nazwać artystą, którego płótnem jest ludzkie ciało?
- Każdy tatuażysta, który posiada w swojej głębi potencjał i podstawy tworzenia, wiedzę, jak należy różnicować plany, budować walor, aby coś tworzyło złudzenie przestrzeni, jest artystą.
Ile wykonałeś tatuaży do tej pory?
- Pierwszy tysiąc liczyłem, nawet większość miałem sfotografowaną, później przestałem liczyć. Obecnie myślę, że jestem przy około 1 800 tatuażach. Bywało, że dziennie robiłem po sześć tatuaży, ale są też takie, na które potrzeba kilku sesji.
Wiem, że za swoje prace zdobyłeś już nagrody.
- Zdobyłem je na tzw. konwencjach tatuażu. Wygląda to podobnie do rywalizacji sportowych, podczas których uczestnicy oceniani są przez sędziów w różnych kategoriach. Rok temu, właśnie na takiej konwencji w Dundee udało mi się zdobyć trzy nagrody.
W jakich kategoriach?
- Pierwsze miejsce za tatuaż w szarościach, kolejne za kolorowy science fiction i za kolorowy horror.
Nie ograniczasz się do jednego rodzaju tatuaży.
- Jestem w stanie zrobić każdy tatuaż, ale zdecydowanie lepiej jest się specjalizować w konkretnej dziedzinie. Ja od początku zajmowałem się realizmem. W studiu wykonuję głównie duże tatuaże, przy których trzeba pokazać różnicowanie przestrzeni z dużą liczbą detali, wykazaniem struktur elementów i portretami ze zdjęć.
W ilu studiach pracowałeś do tej pory?
- Pracowałem przez jakiś czas w studiu w Irlandii, następnie wróciłem do Polski, związałem się z Vidmoo Tattoo ze Słubic. Później wyjechałem do niemieckiego studia w Stuttgardzie, skąd następnie przyjąłem zaproszenie od studia Michael da Bear Tattoo w Aberdeen, w Szkocji. Tam pracuję już ponad półtora roku i czuję się tam bardzo dobrze.
Gryfinianom również robiłeś tatuaże?
- Tak, w Gryfinie są osoby, które mają wykonany przeze mnie tatuaż, jest ich zresztą bardzo wiele.
Czyli zainteresowanie, mimo że wyjechałeś, się utrzymuje?
- Popularność tatuaży gwałtownie rośnie, jednak to, co mnie nie cieszy, to fakt, że osoby stąd nie chciały nigdy ode mnie trudnego do wykonania tatuażu, ukazującego szczyty moich możliwości. Mieszkańcom Szczecina, Chojny, Pyrzyc i Słubic wykonywałem chociażby portrety, a od nas osoby wolały nieskomplikowane wzory.
Klienci w Szkocji są bardziej wymagający?
- Podoba mi się, że można tam spokojnie wytłumaczyć klientowi, że coś da się zmienić, co dla jakości wizualnej tatuażu przyniesie ciekawszy efekt i są na to otwarci.
Ceny za podobny tatuaż różnią się?
- Średnio portret kosztuje 1200 złotych, taki, w którym głowa postaci jest wielkości dłoni. Ale są tacy, którzy zrobią go za 600, a znam tatuażystów, którzy wezmą 2400 zł. Rozbieżność jest ogromna. W Szkocji za portret biorę 450 funtów.
Od czego zależy rozbieżność w cenach?
- Od tego jak uznany jest tatuażysta w branży w kraju, w jakim pracuje.
Ludzie wolą dołożyć pieniądze i mieć pewność, że robią tatuaż w dobrym studiu, czy kierują się niższą ceną?
- Z każdym rodzajem klienta miałem do czynienia. Ważne jest, na jaki wydatek jesteśmy sobie w stanie pozwolić. Można powiedzieć, że klienci dzielą się mniej więcej po połowie. Jednak nie ma dobrych studiów, są dobrzy lub gorsi ludzie, którzy w tym momencie tatuują w danym studiu. To oni wyznaczają poziom tego miejsca, w którym pracują.
Jak wygląda przygotowanie tatuażu od pierwszej wizyty klienta, po jego wykonanie?
- Często klienci przynoszą zdjęcia już wykonanych tatuaży. Wtedy mówię, że możemy zrobić coś tego typu, ale często przedstawiam swój projekt, jak ja to widzę. Gdy już ustalimy, co chcemy zrobić, na recepcji ustalany jest termin spotkania. Kiedy klient przyjdzie po tatuaż, ostatecznie rozmawiamy odnośnie wzoru, projektu, który stworzyłem i jeśli się spodoba, to przechodzimy do działania. Całość proporcji zostaje nałożona na skórę najpierw przez kalkę, a później aplikujemy tusz do skóry.
Najdziwniejszy tatuaż, jaki wykonałeś?
- Zgłosił się do mnie chłopak, który chciał, aby zrobić mu od wewnętrznej strony ust wyznanie po angielsku, że kocha swoją dziewczynę.
A który zajął ci najwięcej czasu?
- Nigdy nie liczyłem łącznie kilku sesji, ile godzin składa się np. na wytatuowanie całych pleców czy nogi. Najdłuższa moja sesja trwała około 14 godzin. Co półtorej godziny robiłem tylko kilka minut przerwy.
W którym miejscu na ciele najbardziej odczuwalny jest ból podczas powstawania tatuażu?
- Wewnątrz ust, kreski na powiekach, pod pachą. Jednak takie miejsca to rzadkość. Z tych najbardziej popularnych - co osobiście mogę potwierdzić, ponieważ mam tam tatuaż - bolesne jest tatuowanie ciała w okolicach żeber. Przy łokciu też odczuwa się ten proces bardzo nieprzyjemnie.
Jesteś w stanie zrobić tatuaż bez przygotowanego wcześniej wzoru?
- Wzoru, czyli kalki albo rozrysowania pisakami na skórze? Na takie rzeczy sobie nigdy nie pozwolę, by na czystej skórze od razu tatuować igłami. Nie jestem za tym i nie uważam, aby to był wyznacznik czyjegoś poziomu. To, jak ktoś rozłoży ramię na stojaku i skóra jest rozpłaszczona, to już deformuje proporcje, które tam będą naniesione. Dlatego osoba która by w ten sposób tatuowała, sama siebie skazuje na pomyłki.
Większość klientów chce tatuaże, które będą tylko ładnie wyglądać, czy raczej proszą o takie z przekazem, dotyczące kogoś bliskiego, wydarzenia?
- Częściej ludzie chcą mieć to, co ciekawie i ładnie wygląda.
Odmówiłeś kiedyś wykonania tatuażu?
- Tak, ponieważ uważałem, że to, co klient chciał, byłoby sprzeczne ze sposobem, w jaki ja tatuuję. Nie chciałem, aby taka wersja wychodziła spod mojej ręki. Skoro mam zrobić tatuaż, powinienem się z nim utożsamiać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze